“W górach jest wszystko, co kocham”: Komańcza zaprasza na VI edycję Harasymiady

VI edycja organizowanych co roku w Komańczy spotkań z poezją Jerzego Harasymowicza doczekała się wyjątkowej promocji na szczycie Mont Blanc! Uczestnicy wyprawy Łukasz Podczerwiński z Zagórza oraz Michał z Dybała z Katowic z dwójką znajomych dotarli na Dach Europy, wierni słowom poety.

A oto fragmenty ich relacji:
“Do Chamonix dotarliśmy samochodem w dniu 02.08.2014r. ok godz. 16:00 po 17 godzinach jazdy z Sanoka. Poszliśmy do centrum zrobić rekonesans. Potocznie utarło się, że wyprawa zaczyna się od Chamonix, jest to jednak błędne założenie. Musieliśmy się udać do miejscowości Le Fayet oddalonej od Chamonix ok. 15 km i tam zostaliśmy na nocleg.

Dzień I
Dnia 03.08.2014r. o godz. 09:30 udaliśmy się kolejką „Tramway du Mont- Blanc”, która działa nieprzerwanie od 1907 roku, do ostatniej stacji Nid d’Aigle na wysokości 2372 m.n.p.m. (z tego wariantu korzysta ok. 90 % osób), z racji tego, że ten odcinek przebiega wyłącznie alpejskimi łąkami. Następnie ruszyliśmy w deszczu i gęstej mgle do schroniska Tête Rousse (3167 m n.p.m.), mijajac po drodze chatkę Baraque Forestière des Rognes (2768 m n.p.m.). W rejonie schroniska Tête Rousse rozbiliśmy namioty.

Dzień II
Dnia 04.08.2014r. ruszyliśmy ze schroniska Tête Rousse w kierunku schronu Vallot (4363), pozostawiając namioty
i część niepotrzebnego sprzętu. Po drodze musimy pokonać jeden z najtrudniejszych odcinków drogi na Mont Blanc czyli żleb Grand Couloir (potocznie Kuluar Rolling Stones, Żleb Śmierci), który trzeba przetrawersować. Jest położony pomiędzy schroniskiem Refuge de Tête Rousse (3167) a Refuge du Gouter (3835), a jego zła opinia bierze się z niebezpieczeństw powodowanych przez spadające z góry kamienie i bloki skalne, najczęściej wytapiane z lodu przez słońce, bądź strącane przypadkowo przez znajdujących się powyżej wspinaczy. Długość trawersu wynosi około 50 metrów, w żlebie znajduje się stalowa lina zabezpieczająca. Jest jednak powieszona zbyt wysoko i wielu wspinaczy rezygnuje z wpięcia się do niej.
Po ok. 10 godzinach wspinaczki docieramy do schronu Vallot (4363), gdzie zatrzymujemy się na kilka godzin przed atakiem na Mont Blanc.

Dzień III
Dzień 05.08.2014r. przywitał nas piękną, mroźną pogodą ok – 18 stopni, co dawało gwarancję dobrych warunków pogodowych na szczycie. Po pozostawieniu sprzętu w schronie Vallot (4363) związaliśmy się liną i ruszyliśmy na atak szczytowy. Miejscami droga przebiegała wąskimi graniami, co było bardzo niebezpieczne w momencie wymijania się z osobami schodzącymi ze szczytu. Szczyt Mont Blanc (4810) zdobywamy ok. godz. 09:20, pogoda idealna,widoki są wspaniałe, krótka sesja zdjęciowa i po ok 30 min. schodzimy w dół. Po południu dochodzimy do naszych namiotów przy schronisku Tête Rousse, gdzie zostajemy na nocleg.

Dzień IV
Dnia 06.08.2104r. ok. godz. 12:00 zwijamy namioty i sprzęt i schodzimy do kolejki. Ok godz. 20:00 po problemach technicznych z kolejką docieramy do Le Fayet, gdzie znajdował się samochód. Tak zakończyła się szczęśliwie nasza wyprawa na Dach Europy Mont Blanc 4810 m n.p.m.”

materiały nadesłane

|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."