„Dzień bez Samochodu” okazał się dniem w aucie (KOMENTARZE)

22-09-2016

SANOK / PODKARPACIE. Dzisiaj obchodzimy „Dzień bez Samochodu”. I chociaż to tylko jeden taki dzień w roku, trudno nam zamienić wygodne pojazdy na komunikację miejską czy rower.

„Europejski Dzień bez Samochodu” jest elementem światowej kampanii proekologicznej. Jeżdżąc komunikacją miejską, czy przesiadając się na rower, uwalniamy przestrzeń od spalin. Ten wyjątkowy czas jest zwieńczeniem „Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu”. Jednak czy chętnie pozostawiamy auto w garażu i biegniemy na przystanek? Zapytaliśmy o to mieszkańców powiatu sanockiego. Jak się okazuje tylko jedna osoba wybrała się do pracy na piechotę, ale dla niej jest to codzienność.

- Postawiłem na samochód. Trzeba odwieźć dzieci do przedszkola, a potem prosto do pracy. Ponadto z racji niesprzyjającej aury, aby nie narażać zdrowia swojego i bliskich, zamiast rowerów wybraliśmy samochód – śmieje się podkom. Tomasz Balawajder, zastępca komendanta policji w Sanoku.

- Do urzędu gminy mam dosyć daleko. Po drodze też odwożę dzieci do szkoły. Pomysł, aby przesiąść się z samochodu do komunikacji miejskiej czy na rower jest bardzo dobry, jednak realia nie zawsze idą z tym w parze. Charakter mojej pracy jest nienormowany. Spotkania, wyjazdy, różne sprawy powodują, że mobilność i własny samochód wygrywa. Ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że codziennie pokonuję 15 kilometrów na rowerku stacjonarnym – podkreśla Mariusz Bałaban, wójt gminy Besko.

- Muszę przyznać, że przyjechałem samochodem. Niesprzyjająca aura i szybko uciekający o poranku czas sprawiły, że nie zdążyłem na autobus, więc pozostał tylko samochód. Pewnie chętnie wybrałbym rower, gdyby na trasie z domu do pracy były bezpieczne ścieżki rowerowe – zaznacza st. bryg. Krzysztof Dżugan.

- Gdybym wiedziała, że dzisiaj obchodzimy Dzień bez Samochodu, może podjęłabym wyzwanie. Muszę przyznać, że niemal przez całe swoje życie zawodowe do pracy jeździłam autobusem. Zawsze można było spotkać uprzejmych kierowców i sympatycznych pasażerów. Jednak z uwagi na oszczędność czasu, obowiązki i wygodę częściej wybieram samochód. Mimo że zdajemy sobie sprawę, że spaliny w powietrzu niosą zgubne skutki dla naszego zdrowia, to i tak wsiadamy do samochodu – stwierdza Elżbieta Cipora, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Sanoku.

- O dniu bez samochodu dowiedziałem się po przyjeździe do pracy… samochodem. Gdybym wcześniej wiedział, że 22 września obchodzimy takie święto, to kto wie, może bym się jakoś przygotował, chociaż dzisiejsza aura nas nie rozpieszcza – zauważa Jerzy Ginalski, dyrektor Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

- Generalnie wszędzie udaję się pieszo. Samochodu używam tylko w razie potrzeby. Jednak są tacy, którzy pewnie z lenistwa podjeżdżają nawet kilometr. Osobiście wolę spacer, to przyjemniej, zdrowiej i przyjaźnie dla środowiska – kwituje Waldemar Szybiak, dyrektor Sanockiego Domu Kultury.

15

Napisz komentarz:

Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.