BIESZCZADY: Trudno będzie powtórzyć rekord z ubiegłego sezonu. Turyści są, ale nie tak liczni

14-07-2017

BIESZCZADY / PODKARPACIE. Wszystko wskazuje na to, że odwiedzi nas latem mniej gości niż w poprzednim sezonie, ale jest nadzieja, że spadek nie będzie drastyczny.

Dorota Mękarska

Lucyna Pściuk, która jest przewodnikiem turystycznym w Beskidzie i Bieszczadach, zauważa spadek liczby turystów. Przyczyn tego stanu rzeczy upatruje w słabej jakości usług i braku odpowiedniej oferty turystycznej.

– Dopóki nie zostanie to opanowane, to będziemy mieć problemy – mówi przewodniczka.

– Długi majowy weekend był mniej owocny, niż w latach poprzednich, ale z tej racji, że był krótszy. Natomiast sezon można podsumować dopiero po weekendzie sierpniowym, bo największa kumulacja turystów następuje właśnie w tym miesiącu. Wakacje dopiero się zaczęły – uspokaja Robert Bańkosz, przewodnik i regionalista.

– Dopiero w połowie lipca rozpoczyna się większy ruch turystyczny w Bieszczadach – dodaje Paweł Wójcik z Biura Podróży Pawuk. – Nie wiem, czy uda się osiągnąć tak dobry wynik jak w zeszłym roku, ale myślę, że będzie to też udany sezon. Dużo zależy jednak od pogody, która na razie jest zmienna.

O roku ów!

Zeszłego lata Bieszczady przeżyły turystyczny nawał. Nasze góry odwiedziła wówczas rekordowa liczba turystów. Eksperci z branży tłumaczyli to oblężenie zamachami terrorystycznymi w Europie i niespokojną sytuacją w Afryce Północnej i Turcji.

Niestety, zapowiada się, że lato 2017 roku nie będzie aż tak dobre jak zeszły sezon.

– Poprzedni rok był rzeczywiście wyjątkowy. Porównując obecny sezon do poprzedniego: turystów jest rzeczywiście mniej, ale na tym etapie trudno przesądzać, że to będzie nieudany sezon. Najbardziej obłożonym miesiącem będzie sierpień, ale od połowy lipca powinien nastąpić boom turystyczny, który potrwa do końca września. Sezon w Bieszczadach wydłuża się skutecznie. W tym roku zaczął się już w kwietniu – dodaje Paweł Wójcik.

– Wyraźnie widoczne jest rozwarstwienie. Ci, którzy mają dobrą renomę, nie mogą narzekać na brak turystów. Dla pozostałych ten rok jest kiepski. Jest zdecydowanie gorzej niż w ubiegłym sezonie. Jeszcze na początku lipca dużo wolnych miejsc było nad Jeziorem Solińskim. Wolne domki są też w Ustrzykach Górnych. To sytuacja do tej pory niespotykana – podkreśla Lucyna Pściuk.

Od zeszłego roku wzrosła jednak w Bieszczadach, i to znacznie, liczba domków. Gestorzy skuszeni rekordowym sezonem postawili na ich budowę, bo stawia się je szybko i inwestycja może się prędko zwrócić. Turyści mają więc do dyspozycji znacznie większą liczbę obiektów niż rok temu.

turystyka

Sam nocleg już nie wystarczy

Przewodniczka przyczyn spadku liczby turystów upatruje w kulejącej promocji, ale nie tylko.

– Wielu gestorów bazy turystycznej nie stać na reklamę, kuleje też promocja imprez w Bieszczadach i jakość świadczonych usług – zaznacza.

– Obłożenie w ośrodkach jest różne. Są takie, gdzie zajęte są wszystkie miejsca, i takie, które jeszcze czekają na turystów. To jest jednak normalna sprawa. Zawsze tak jest – podkreśla Paweł Wójcik.

Spojrzenie szefa biura podróży na jakość usług nie jest tak krytyczne jak Lucyny Pściuk.

– Jakość zawsze można poprawić i ona wciąż polepsza się – mówi tur-operator. – W Bieszczadach są ośrodki, w których mogłaby być lepsza, ale w mojej opinii jakość stale rośnie.

– To nie są czasy, gdy turyści brali wszystko – zauważa Robert Bańkosz. – Sam nocleg już nie wystarczy. Turyści nie chcą wypoczywać w kostkach z lat 70., czy 80. Szukają regionalizmów i dodatkowych atrakcji. Narzekają ci, którzy mają słabszą ofertę, a obecnie cały czas trzeba być aktywnym w prowadzeniu tego biznesu.

Bieszczadzka huśtawka, czy krzywa wzrostowa?

Zdaniem Lucyny Pściuk, w Bieszczadach nie ma ciągłości świadczonych usług. W jednym sezonie mogą one być oferowane na wyższym poziomie niż w kolejnych. Tak niestabilny rynek nie stanowi zachęty dla turystów i jest często przyczyną złego „pijaru”, który negatywnie odbija się na rozwoju turystyki w Bieszczadach.

Ta chwiejność wynika z różnych przyczyn: braku nadzoru nad personelem, braku kadry menadżerskiej, która we właściwy sposób zarządzałaby obiektami turystycznymi, braku personelu, niewłaściwej pracy informacji turystycznej oraz skostnieniu i braku inwencji lokalnych samorządów.

– Im więcej turystów w Bieszczadach tym lepsze są perspektywy rozwoju. Przy krótkim sezonie i małej ilości turystów możliwości rozwoju, inwestycji i zwiększania jakości usług turystycznych i obsługi są ograniczone. – tłumaczy Paweł Wójcik. – Jednak od kilku lat obserwujemy tendencje wzrostową jeśli chodzi o liczbę turystów.

Jak turysta głodny to zły

Jak zaznacza Lucyna Pściuk turyści ogromną wagę przykładają do wyżywienia. Te hotele i pensjonaty, które oferują dobre, syte jedzenie, oparte o lokalne produkty, nie mają kłopotu z obłożeniem.

– To nie są obiekty luksusowe, ale takie, gdzie nocleg kosztuje 25 – 30 zł. Ważne jest dopieszczenie klienta. To dotyczy również wielkości porcji. Ile kosztuje dodatkowy kilogram ziemniaków, warzyw, czy mięsa? Niewiele, a turysta wyjeżdża naprawdę zachwycony. Coraz częściej padają też pytania o kuchnię regionalną – podkreśla Lucyna Pściuk.

Generalnie w Bieszczadach sprzedawana jest kulinarna masówka.

– Króluje bylejakość. A trzeba pamiętać o tym, że w Bieszczadach ruch turystyczny oparty jest o pocztę pantoflową i Internet. Oceniam, że z reklamy szeptanej korzysta ponad 70 % turystów – mówi przewodniczka.

Trudno konkurować z połoninami

Czy Bieszczady powinny jednak walczyć o jak największą liczbę turystów? Zadeptana Tarnica jest dobitnym przykładem negatywnych skutków presji turystycznej na park narodowy.

– Wiadomo, że zależy nam na dużej ilości turystów, bo jesteśmy regionem żyjącym z turystyki – mówi Paweł Wójcik. – Turystyka jest gospodarką opartą na walorach. Dzikość jest takim magnesem, ale trzeba szukać sposobów, by takimi magnesami stały się np. Sanok, Dolina Sanu, Góry Słonne lub Przedgórze Bieszczadzkie.

Tur-operatorzy robią co mogą, by wypromować te rejony. Stworzyli bardzo atrakcyjną ofertę dla turystów pragnących odkrywać szlaki poza parkiem.

– To jest naprawdę super oferta – zachwala Lucyna Pściuk.

– Ta oferta jest – dodaje Robert Bańkosz. – Ale nie da się zastąpić bieszczadzkiej połoniny inną górą. Każdy turysta choć raz będzie chciał być na połoninie. Tego się zmienić nie da. Możemy jednak dywersyfikować ofertę turystyczną, tworząc np. punkty widokowe w innych rejonach, czy w samym parku wytyczając inne szlaki, tak by odciążyć główny, ale nie ma możliwości wyjścia poza Wysokie Bieszczady.

Źródło: P24.pl

Komentarzy: 39 do “BIESZCZADY: Trudno będzie powtórzyć rekord z ubiegłego sezonu. Turyści są, ale nie tak liczni”

  1. hedon pisze:

    I bardzo dobrze, że mniej ludzi jest. Chociaż na Tarnicę od Wołosatego po tych pieprzonych schodach w życiu już nie pójdę. Po schodach to mogę najwyżej franciszkańskich chodzić. Na szczęście są jeszcze szlaki gdzie całej tej ‚warszafki’ nie ma za wiele

  2. Turysta pisze:

    Bieszczady i okolice są piękne. Same widoki jednak nie wystarczą. Potrzebny jest także dobry nocleg i świetne wyżywienie. Tak, świetne wyżywienie.

    Ok. 200 km od Bieszczadów, też w górach (nie w Tatrach) można świetnie przenocować i zjeść przepyszne jedzenie za 55-60 zł od osoby (nocleg+obiadokolacja+deser+śniadanie (ok. 10 potraw do wyboru – tosty, zupa mleczna, wędliny do wyboru, sery do wyboru, parówki na gorąco, pomidory, ogórki, pyszne powidła, dżemy, kabanosy, kilka rodzajów pieczywa, kilka rodzajów sałtek, jajecznica, itp.; nie, nie, nie do wyboru jedno danie na śniadanie; można posmakować wszystkiego)+suchy prowiant na wycieczkę w góry).

    Gdzie tak jest w Bieszczadach?

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Mogę podać kilka miejsc, obawiam się, czy zakwalifikowane jako kryptoreklama. Pierwsze z brzegu to nieznany bliżej w regionie, ale popularny w środkowej Polsce pensjonat Wiking w Ustrzykach D. Bardzo dobry jest np.wspominany w innym wątku pensjonat a zarazem bacówka słynna z rewelacyjnych serów i …biesiad Czar PGR-u w Wańkowej. Trochę drożej, ale wszystko jest oparte na produktach z własnego gospodarstwa. Przykłady mogłabym mnożyć. Jest i rewelacyjna Unitra w Polańczyku, na przystani obiady dwudaniowe z kompotem 15 zł.

      • emigrant pisze:

        A ja polecam również ŁEMKOWYNĘ w Cisnej. Lepszego jadła nie ma w okolicy…

      • Lucyna Beata Pściuk pisze:

        Najlepszy kawał jaki ostatnio słyszałam. Ten pan kiedyś proponował mi 2 zł za każdego turystę jakiego zaprowadzę do tejże knajpy czyli proponując grupie tam obiad dostaję prowizję rzędu 80-100 zł. Nie wiedzę aby tam były grupy. Na naszej tronie Gdzie zjeść w Bieszczadach sami internauci stwierdzili iż najlepiej w Bieszczadach to karmią w Cisnej, żelazna trójka to: Na zamościu, Polanka i Siekierezada, a potem Kudłaty Anioł i Troll

      • x....s pisze:

        Dla ciała:
        Humniska – Zajazd Pod Lipą
        Pałac Biesa w Olszanicy
        Salamandra w Hoczwi
        Łemkowyna, bądź Siekierezada w Cisnej (rzecz gustu)

        Dla ducha: CKE Myczkowce i spacery na zaporze…

      • nikt znaczący pisze:

        W Salamandrze mają dobre śniadania. W Cisnej są pyszne wędzone pstrągi w takim zielonym namiocie. W Polańczyku rządzi Zakapior i Pod Malwami, dobrze karmią i w Polkardzie. W Sanoku Karczma w Rynku i Sami Swoi pod Sanokiem.

  3. radny pisze:

    Jak to nie ma atrakcji??? w Polanczyku np turyści mogą się wybrać do Chińskiego miasteczka znajdującego się nieopodal kaplicy i podziwiać samowole budowlane i przysmaki regionalne typu kebab z szopy…

    • miejscowy pisze:

      faktycznie. bylem widziałem wygląda to jak ukraiński bazar. jest tam jakiś plan zagospodarowania przestrzennego?? jakiś sanepid nad tym czuwa? ??

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Panie radny Dytkowski coś mi się zdaje że ów kebab przejdzie do historii bieszczadzkiej turystyki. W sumie ciut ich podziwiam, podtruć przewodnika i admina o trzeba mieć charakter :P

    • nikt znaczący pisze:

      Taka gmina. Chińszczyzna rządzi i w Solinie. I sery sprzedawane z wózka w kurzu i smrodzie.

  4. yeti pisze:

    Z Rzeszowa do Sanoka jechałem 2.5 godziny .I to jest atrakcja. Bieszczady to sredniowiecze z jedną drogą.

  5. Lucyna Beata Pściuk pisze:

    Nie zgadzam się z Robertem. Dla grup zorganizowanych często połoniny nie są żadnym magnesem. Mamy tak rozbudowane pakiety w Górach Słonnych, w okolicy Jezior ze szczególnym uwzględnieniem Myczkowieckiego, mamy świetną infrastrukturę stworzoną przez Lasy Państwowe, że w tym roku ani razu z grupami nie byłam na połoninach, tylko dwa razy zahaczyłam o park narodowy, a pracuję od Wielkanocy.

  6. nikt znaczący pisze:

    Czyżby e sanok wyłamał się z bojkotu przewodniczki wyklętej? Pani Beata jak zwykle bezkompromisowa.

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Polubiłam to określenie przewodniczka wyklęta. Proszę go nie zmieniać. Każdy z nas ma swoją działkę do obrobienia. Obrywa mi się za moje czarnowidztwo, ponoć to czarny PR, nie zgadam się z tą opinią. Moim zdaniem ktoś musi powiedzieć, że Bieszczady mają różne oblicza. I to z wspaniałymi usługodawcami, a naprawdę mamy diablo dobrą czołówkę ale i to byle jakie. Jest nawet za co wstydzić się. Po prostu jest potrzebny okrągły stół w bieszczadzkiej turystyce, rozmowy co zrobić aby było lepiej. Nie kolejna konferencja a spotkania robocze ale takie aby ich wynik miał wpływ na rynek. I to mowię z pozycji osoby odnoszącej więcej sukcesów niż porażek.

  7. .. pisze:

    faktycznie rok temu sie zarobilo kupe kasy a teraz klapaaaaaaaaaaaaaa

  8. .. pisze:

    jak weszlo 500 plus to byl szal a teraz jakos nie ma

    • nikt znaczący pisze:

      No, byli i wybyli. Nie przypadły im Bieszczady do gustu. Tu nie ma białych plaż,zniżek na kartę dużej rodziny, nie ma bezpłatnych atrakcji dla dzieci,a do biedronki jest daleko i piwo po 5 zł.

  9. Adam pisze:

    Popieram opinię dotyczącą braku atrakcji w Bieszczadach, które zadowolą turystów. Brakuje miejsc noclegowych o wyższym standardzie (PRL już dawno przeminął, ludzie chcą komfortowych warunków, a nie starych przydomowych agroturystyk z wersalką bez wyżywienia). Kolejny sprawa to brak restauracji na odpowiednim poziomie. Brak odpowiedniej bazy sportów wodnych na zalewie Solińskim. Brak term lub aquaparku. Koszmarne drogi dojazdowe. Brak odpowiedniej informacji turystycznej – tablice, oznakowania na drodze co gdzie i którędy. Współczesny Warszawiak, czy Krakowiak, który nie jest biednym emerytem i który z chęcią zaszyłby się w Bieszczadach to pokolenie niczym science-fiction dla mieszkańców Bieszczad. Trzeba zrozumieć, że dostęp do internetu i tv, wanny z hydro i restauracji dla vege i bezglutenowców to podstawa, aby zadowolić przyjezdnego z dużego miasta. Regionalizm owszem, ale jako atrakcyjny dodatek. Trzeba wybudować drogi, hotele 3, 4 gwiazdkowe, termy, promenady nad soliną, oznaczyć szlaki i może coś z tego będzie. Bo na ten moment Bieszczady to zwykłe zadupie z dużą kałużą zwaną zalewem, który nie jest w stanie konkurować z Mazurami i paroma pagórkami, które nie są w stanie konkurować z Pieninami czy Tartrami.

    • nie zdodzę się pisze:

      Panie Adamie – nie zgodzę się! Bieszczady zrobiły naprawdę duży krok do przodu! Atrakcji jest ogrom – tylko trzeba o nich wiedzieć, może jedynie kuleje informacja o tych atrakcjach. Restauracja są w dobre – te gorsze mają pusto – no cóż, rynek weryfikuje konkurencja pcha na przód! Oznakowanie – to można przyznać rację -ale powoli do przodu! Wanny z hydro itp… tutaj Pana poniosło :) Są ośrodku rustykalne i nie jest to wada, ale cecha – której szukają niektórzy mieszczuchy. Ważne jest aby była oferta trafiająca w wszystkie gusta i była odpowiednio z. Jak się okazuje brak dostępu do wifi albo nawet zasięgu przez niektórych traktowana jest jako dodatkowa atrakcja! Naprawdę! Termy – przydałoby się! Na koniec – równie dobrze mogę powiedzieć, ze Mazury nie mogą konkurować z Bieszczadami. Są to też o innym charakterze góry niż Pieniny i Tatry – proszę zapytać turystów – jak wygląda porównanie z Tatrami i zdziwi się Pan , że jeśli odczucia bardziej pozytywne jednak pozostawia po sobie nasz region. Inna sprawa przychód z turystyki… tutaj jeszcze trzeba nadrobić do „Tater”
      Pozdrawiam serdecznie!

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Powiem tak. Pewien amerykański milioner polskiego pochodzenia czyta moje posty na forum historycznym. W czasie obiadu z kolegami ze świadka handlarzy bronią wspomina iż jedzie w Bieszczady. Ku jego zaskoczeniu jego rozmówcy nie dość że wiedzą, gdzie są owe Bieszczady to także do nas wybierają się. Nie dla luksusów ale dla dzikiej przyrody. W sercu Europy niedźwiedzie i żubry. Wybrali sobie drewnianą chatę, w menu są gołąbki z kartofli w sosie z borowików,a w planie skansen, kolejka, wodospad na Olszance, bo chcą zobaczyć bieszczadzką Niagarę i sery u Nikosa.

    • zakapior pisze:

      Moja subiektywna opinia.
      Odwiedzając Bieszczady nie potrzebuję noclegu pięciogwiazdkowego. Nie szukam też najtańszego jedzenia. Regionalne potrawy mają wyjątkowy smak. Widoki zapierają dech w piersiach. Natura, to największa atrakcja jeszcze nie skomercjalizowanych Bieszczadów. Takiego klimatu nie ma w żadnym regionie Polski. I niech tak zostanie. Każdy kto raz zauroczył się Bieszczadami, będzie tam częstym gościem.

  10. uncle_joe pisze:

    Zgadzam sie z Adamem z zastrzezeniem ze jesli chodzi o hotele, termy restauracje – tu potrzebny jest inwestor prywatny – panstwo tego nie rozwiaze.
    Jesli o to co mozna zrobic z pomoca samorzadow/NGO/panstwa:

    – wiecej sciezek pieszych o zroznicowanej dlugosci i trudnosci
    – wiecej tras rowerowych j.w. – pod rower gorski i miejski
    – mapy/strona www/ aplikacja z powyzszymi

    uwaga: wielu turystow nie zna niuansow geografii kraju. Jadac np. do Myczkowiec nie zastanawiaja sie czy sa to Bieszczady, gory Slonne czy dolina Sanu ani jak przebiegaja granice gmin (czesto bedacych odpowiedzialnymi za informacje turystyczna). Co za tym idzie nie do konca zdaja sobie sprawe z dostepnosci szlakow. Potrzebna jest platforma elektroniczna i tradycyjna-drukowana, ktora bedzie jednym miejscem, dajmy na to w obszarze dawnego krosnienskiego, do ktorego mozna zagladnac planujac tam podroz lub juz po przybyciu na miejsce.

    – przywrocenie/rozbudowa kolei na Slowacje, dalej na Wegry i na Ukraine.

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Litości macie taką szlakomanię, że nikt tego nie ogarnia. Najpierw wypromujcie owe 140 km w okolicy Myczkowiec, dziesiątki wokół Berezki, Górzanki itd., a potem róbcie nowe. Nie szlaki rowerowe bo macie ich w diabły i trochę oznakowane po głównych drogach, potrzebne są ścieżki rowerowe. Pozostałe pełna zgoda.

      • uncle_joe pisze:

        szlaki piesze – ok
        rower – potrzeba rozroznienia w szlakach dla rowerow nazmijmy je szosowo-tyrustycznych i bardziej uciazliwych techniczne tras dla rowerow gorskich.
        Z moich obserwacji wynika ze spora grupa osob przyjezdza do regionu wlasnie w celu pojezdzenia na MTB.

        Wiecej sciezek lub po prostu drog tylko dla rowerow by sie przydalo.

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Tu oczywiście pełna zgoda. Szlaki rowerowe MTB powinny powrócić. Powrócić albowiem już były. Wytyczał je pan Polakiewicz który nadal promuje jak może turystykę rowerową ale robi to z głową. Ostatnio wydał przewodnik po trasach rowerowych wokół Leska, wcześnie wokół Baligrodu. Poświęcony gminie Olszanica jest tylko w wersji elektronicznej m.in. na stronie gminy Olszanica. Pan Polakiewicz promuje turystykę rowerową i na faebooku m.in na stronie Bieszczady aktywnie, Olszanica i okolice itd.

  11. MB pisze:

    po prostu kiepska pogoda i dlatego nie ma tak wielu turystów,jasne jak dobre piwo :)

  12. autor pisze:

    i bardzo dobrze, mniej stonki, mniejszy hałas, mniejsze zanieczyszczenie powietrza, mniej korków, same plusy

  13. Turysta pisze:

    Zapoznałem się w internecie z drugą i trzecią propozycją podaną przez panią Lucynę. Pewnie i bardzo ciekawe miejsca na wypoczynek, jednak od 100 zł w górę za osobę. W swoim wpisie wspomniałem o kwocie 55-60 zł. To jednak różnica.

    • Lucyna Beata Pściuk pisze:

      Trzecia wersja Unitra – wspomniałam tylko o przystani, gdzie serwowane są bardzo dobre i tanie obiady. Unitra jest dobrym ośrodkiem mającym więcej klientów niż jest w stanie przyjąć. Zarówno grup jak i w wakacje gości indywidualnych. Bacówka a zarazem pensjonat Nikosa to miejsce specyficzne, bez telewizorów, tam występuje selekcja. Trudno mi operować cenami dla gości indywidualnych,znam tylko dla grup, ale tanio jest np. w Pod Bukowiną w Myczkowcach. Niestety muszę powiedzieć, że było w Za Potokiem w Solinie czy U Flika, ale z różnych powodów gestorzy zrezygnowali. Tylko proszę pamiętać, iż ci którzy naprawdę są dobrzy mają rezerwacje często z rocznym wyprzedzeniem. Już mają blokowane sylwestra. W tym roku na naszej grupie noclegowej jest wiele ofert po 30 zł/os, są np. takie jak Olimp w Ustrzykach D (czasy gierkowskie), gdzie po 30 zł wynajmują całe domki. Każdy nadrabia jak może. Dziękuję za miłą rozmowę, fajnie jest poznać opinię gości na nasz temat.

  14. Ewelina pisze:

    Jeżeli chcecie naprawde dobrze zjeść to polecam w Smereku restauracje „Paweł nie całkiem święty”. Przepyszne regionalne jedzenie i świetny klimat.

  15. Turysta pisze:

    Miło się z Państwem rozmawia. Trochę tu kryptoreklamy :-)

    Pewnie wszędzie, gdzie Państwo podają, można dobrze zjeść. Tego nie neguję, tylko w jakiej cenie?! Przeczytałem w internecie Państwa propozycje.

    Jednak nie o to mi chodziło. Poruszyłem temat, gdzie można dobrze przenocować i dobrze zjeść jednocześnie! za ok. 60 zł za dobę. Nikt z Państwa konkretnie nie odpowiedział. Ktoś proponuje wyżywienie, ktoś inny nocleg. Np. zupa za 10 zł+drugie danie za 25 zł średnio; a gdzie śniadanie i nocleg.

    W Bieszczady na pewno warto pojechać. To cudowna kraina. Wiele w Bieszczadach się zmieniło w ostatnich latach na dobre. Tylko te ceny w wielu miejscach… stanowczo za wysokie.

    W Małopolsce pewnie zarabiają dużo więcej niż na Podkarpaciu, a potrafią ugościć przyjezdnych za sporo mniej.

  16. zakapior pisze:

    Szanowny panie Turysto, myślę, że to są w większości subiektywne opinie. A wniosek nasuwa się sam, albo tanio, albo wygodnie i smacznie ale drożej. Życzę niezapomnianych wrażeń na bieszczadzkich szlakach.

  17. Lucyna Beata Pściuk pisze:

    Moim zdaniem to nie kryptoreklama ale polecenie, o tym właśnie mówiłam. Turystyka oparta jest na szeptanej reklamie, czyli byłem, było fajnie, polecam. Jej przedłużeniem są fora, grupy, takie rozmowy jak ta. Trochę mi szkoda, że pod innym artykułem pani Doroty nie wybuchła dyskusja, ten dotyczący regionalnego jadła był pod względem merytorycznym naprawdę dobry a i napisany ciekawie. Tak po ludzku dziękuję Ekipie E-Sanok za świetną promocję tego o dobre w regionie. Taka promocja w wirtualnym świecie jest na miarę złota albowiem pośrednio przyczynia się do rozwoju regionu,do poprawy egzystencji nas wszystkich. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za rozmowę i do zobaczenia w Bieszczadach lub na innych wirtualnych szlakach.

Napisz komentarz:

Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.