BIESZCZADY: Wznowiono poszukiwania mężczyzny, który wpadł do Jeziora Solińskiego

30-10-2017

BIESZCZADY / PODKARPACIE. Trwają poszukiwania 60-letniego mieszkańca podkrakowskiej miejscowości, którego wczoraj po południu fala zmyła z pokładu jachtu na Jeziorze Solińskim. Wczorajsza akcja ratunkowa musiała zostać przerwana ze względu na fatalne warunki pogodowe.

Policjanci i ratownicy WOPR o zdarzeniu zostali powiadomieni po godz. 17. Według zgłoszenia, na Jeziorze Solińskim za burtę łodzi wypadł człowiek. Policyjni steromotorzyści łodzią służbową zdołali dopłynąć do cypla Werlas, gdzie dobił jacht i udzielający pomocy kuter WOPR. Sytuacja pogodowa na jeziorze była jednak tak trudna, że policyjna motorówka nie zdołała dobić do brzegu. Pierwsze informacje od poszkodowanego policjanci musieli uzyskać przez telefon.

303-144822

Według relacji 45-letniego mężczyzny, razem ze swoim kuzynem, należącym do niego jachtem, w niedzielne popołudnie wypłynęli w rejs. Nie odstraszyła ich fatalna pogoda tj. mocny wiatr, fale wysokie na ponad pół metra i zacinający deszcz ze śniegiem. Mężczyzna przyznał, że przed rejsem spożywali alkohol. Badanie zgłaszającego wykazało w jego organizmie ponad promil.

60-letni sternik wpadł do wody, gdy byli na środku Jeziora Solińskiego. 45-latek rzucił kuzynowi koło ratunkowe, jednak upadło ono daleko od tonącego mężczyzny. Później 60-latek zniknął z oczu kuzynowi, gdyż silny wiatr zmienił kurs jachtu.

Na prośbę o pomoc natychmiast zareagowały służby ratownicze. Na miejsce oprócz Policji przybyła Straż Pożarna oraz ratownicy WOPR-u. Udało się zabezpieczyć uszkodzony jacht i sprowadzić na brzeg 45-latka. Ze względu na bardzo ciężkie warunki akcję poszukiwawczą za 60-latkiem musiano przerwać na noc. Dziś rano została wznowiona.

źródło: KPP Lesko

Komentarzy: 9 do “BIESZCZADY: Wznowiono poszukiwania mężczyzny, który wpadł do Jeziora Solińskiego”

  1. I stało się -wypadek pisze:

    Ci jachtowy nie mieli trzeźwego rozumu a o czym mieli myśleć na promilach.Jeden kuzyn się utopił drugi przeżył i co teraz myśli.Pogoda fatalna ostrzeżenia w informacjach publicznych ale bohaterstwo swoje.Mieli rodziny popili być może uciekali od nagan i reprymend ze strony członków rodziny.Postanowili odpłynąć w siną dal i popłynęli.Pytanie czy ktoś patrolował sytuację nad jeziorem.Ktoś z ich rodzin powinien poinformować choć jedną ze służb o ich zamiarach i gdzie się udali co nikt nic nie wiedział.

    • Znawca panicz pisze:

      Nie ma że silny wiatr i źle warunki . Żeglarz ma sobie radzisz zawsze. Na morzu jak się zrobi sztorm to do mamy pod pierzynke daleko.
      Sam plywałem nieraz w listopadzie jak padał śnieg i mocno wiało lekkimi żarówkami typu omega lub innymi kabinowymi. Jak mocno wieje to trzeba żagle zrefować. Jest odpowiednia technika pływania w sztormie. Poczytaj książkę o żegludze przy silnym wietrze i poćwicz po tzezwemu.
      Jedyne co tu widzę to brawura po alkoholu.
      Jedyne co im brakło to pianki na sobie i kamizelki ratunkowej. Zawsze trzeba brać pod uwagę że można jacht wywrócić a potem hipotermia.
      Zakładamy że każdy do szkoły chodził to jakoś tam pływać umie zwłaszcza żeglarz.

  2. Ostry krokodylec pisze:

    Łyse opony + brak wyobrazni oto właśnie tego efekt

  3. Królik pisze:

    Jedyna nadzieja, ze siedzi na małej wyspie razem z królikami i kozami, które w tym roku tam umieścili i bawi się w Robinsona! Tam jest 40-50 m głębina !

  4. jan pisze:

    Oczywiscie trudna praca dla policji,ludzie wypływający w taką pogodę ,,no coment.Ale słowo steromotorzyści??? uff.

  5. SnK pisze:

    Alkohol ich ogłupił… szkoda chłopa, bezsensowna śmierć.

  6. przykro pisze:

    Wyrazy współczucia rodzinie nerwów w których się teraz znajdują.
    Okropna sytuacja. Niech to będzie przestrogą dla innych odważnych, którzy za nic mają paskudny wiatr i fale. Prawda jest taka, że z siłami natury człowiek to pył marny.

  7. gość pisze:

    jak dzisiaj nurkowie z Brzozowa pojechali i nie znaleźli to ciekaw jestem kto znajdzie

Napisz komentarz:

Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.