Rondo Pamięci Ofiar OUN-UPA dzieli mieszkańców Sanoka. „To miejsce pamięci” kontra „potrzebujemy ciszy i godnej oprawy” [VIDEO]
Decyzja Rady Miasta Sanoka w sprawie nazwy nowego ronda przy moście im. Królowej Zofii wywołała dyskusję wśród mieszkańców. Radni jednogłośnie poparli nazwę „Rondo Pamięci Ofiar OUN-UPA”. Przeciwnicy nie kwestionują potrzeby upamiętnienia ofiar, ale sprzeciwiają się lokalizacji. W internecie trwa zbiórka podpisów pod petycją w tej sprawie.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Sanoka radni zdecydowali o nadaniu nowemu rondu przy moście im. Królowej Zofii nazwy „Rondo Pamięci Ofiar OUN-UPA”. Za przyjęciem uchwały zagłosowało 18 radnych obecnych na sali.
Decyzja nie zakończyła jednak dyskusji. Wśród mieszkańców pojawiły się głosy poparcia, ale również sprzeciw wobec wskazanej lokalizacji. W internecie rozpoczęto zbiórkę podpisów pod petycją, której autorka postuluje zmianę miejsca upamiętnienia.
„Ta historia jest wciąż żywa”
Autorem uchwały jest radny Tomasz Krawiec, który wyjaśnia, że pomysł pojawił się podczas wcześniejszej publicznej debaty dotyczącej nazwy nowego mostu nad Sanem.
Jak relacjonuje radny, w mediach społecznościowych pojawiały się wówczas głosy mieszkańców zwracających uwagę, że w Sanoku istnieje wiele miejsc noszących imiona królów czy świętych, natomiast brakuje wyraźnego miejsca przypominającego o ofiarach zbrodni dokonanych przez nacjonalistyczne formacje ukraińskie.
Krawiec rozpoczął również poszukiwania podobnych miejsc w innych miastach.
– Sprawdziłem w Google, czy takie miejsca istnieją w Polsce. Zobaczyłem, że jest wiele rond, skwerów i ulic upamiętniających te wydarzenia, m.in. w Tomaszowie Mazowieckim przy hali lodowej, w Przemyślu, Stalowej Woli czy Tarnowie – mówi radny.
Początkowo zaproponowana przez niego nazwa brzmiała „Rondo Pamięci Ofiar Wołynia”. Jak podkreśla, jego wpis w mediach społecznościowych miał dotrzeć do około 45 tysięcy osób.
Radny postanowił następnie sprawdzić reakcje mieszkańców bezpośrednio na ulicach Sanoka, zbierając podpisy poparcia. Jak relacjonuje, podczas rozmów mieszkańcy dzielili się z nim rodzinnymi historiami związanymi z wydarzeniami na terenach dzisiejszej południowo-wschodniej Polski.
– Ludzie podchodzili i opowiadali swoje historie. Pokazywali, że ta trauma jest wciąż obecna w rodzinach – relacjonuje.
Ostateczna nazwa została wypracowana podczas prac komisji. W konsultacjach mieli uczestniczyć m.in. radny klubu „Łączy Nas Sanok” i historyk Andrzej Romaniak, a także radny Bogusław Kmieć.
Zrezygnowano z określenia „Wołynia”, zastępując je nazwą OUN-UPA. Jak tłumaczy Krawiec, chodziło o bezpośrednie odniesienie do historii ziemi sanockiej oraz Małopolski Wschodniej.
„Ofiary zasługują na godny hołd, ale nie na rondzie”
Inne stanowisko prezentuje Kamila Podraza, inicjatorka internetowej petycji sprzeciwiającej się lokalizacji upamiętnienia.
Podraza podkreśla, że jej protest nie jest sprzeciwem wobec samego upamiętnienia ofiar.
– Nie mam nic przeciwko nazwie. Ofiary zasługują na to, aby je godnie uczcić. Ale nie na rondzie, gdzie jest ruch i gdzie padają niecenzuralne słowa wśród kierowców – argumentuje.
Jej zdaniem miejsce pamięci powinno umożliwiać spokojną refleksję i stworzyć odpowiednią oprawę dla wydarzeń, które mają być upamiętnione. Jako alternatywę wskazuje miejski skwer lub inne wyciszone miejsce, w którym mieszkańcy mogliby zatrzymać się, złożyć kwiaty czy zapalić znicz.
– Mieszkańcy nie wyobrażają sobie przychodzenia na rondo, by w zadumie oddać hołd bliskim. Stwórzmy do tego wyciszone miejsce – mówi Podraza.
Spór nie tylko o nazwę, ale przede wszystkim o miejsce
Jednym z głównych argumentów przeciwników obecnej lokalizacji jest również brak wcześniejszych konsultacji społecznych.
Kamila Podraza zwraca uwagę, że decyzja Rady Miasta została podjęta bez przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami. Jej zdaniem w przypadku miejsca mającego pełnić funkcję symboliczną warto wcześniej poznać opinię lokalnej społeczności.
Inicjatorka petycji wskazuje również na problem edukacji historycznej. Jak relacjonuje, podczas rozmów z młodzieżą spotkała się z sytuacjami, w których młodzi ludzie nie wiedzieli, czym było UPA.
Jej zdaniem może to być argument za stworzeniem miejsca, które nie tylko będzie nosiło nazwę, ale również będzie miało edukacyjny i memorialny charakter.
Podraza zwraca uwagę, że wydarzenia związane z działalnością OUN-UPA dotyczyły również konkretnych miejscowości powiatu sanockiego, m.in. Komańczy, Mrzygłodu czy Tyrawy. Dlatego – jak argumentuje – forma upamiętnienia powinna być dostosowana do lokalnego kontekstu.
Jaki patron dla ronda?
Inicjatorka petycji nie proponuje rezygnacji z upamiętnienia ofiar. Chce natomiast, aby rondo przy moście otrzymało inną, neutralną nazwę albo nazwę związaną bezpośrednio z Sanokiem.
Wśród propozycji pojawia się Janusz Szuber, sanocki poeta. Jednocześnie Podraza postuluje, aby w innym, spokojniejszym miejscu powstało właściwe miejsce pamięci poświęcone ofiarom.
Ponad 700 podpisów
Internetowa petycja przeciwko obecnej lokalizacji zgromadziła już ponad 700 podpisów. Jej papierowa wersja ma zostać przekazana bezpośrednio do Urzędu Miasta Sanoka.
Spór pokazuje, że kwestia upamiętnienia ofiar OUN-UPA w Sanoku wywołuje silne emocje, ale dotyczy również szerszego pytania: w jaki sposób i w jakiej przestrzeni powinno się upamiętniać tragiczne wydarzenia z historii regionu?
Dla autorów uchwały obecna lokalizacja ma przede wszystkim przypominać o historii, która – jak wskazują – nadal jest żywa w rodzinnych wspomnieniach mieszkańców. Dla inicjatorów petycji równie ważne jest stworzenie miejsca, które pozwoli na spokojną refleksję i edukację.

![Rondo Pamięci Ofiar OUN-UPA dzieli mieszkańców Sanoka. „To miejsce pamięci” kontra „potrzebujemy ciszy i godnej oprawy” [VIDEO]](https://esanok.pl/wp-content/themes/portal-11/img/logo.png?6356)

Wykop.pl
lub zaloguj się aby dodać komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz
Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)