REKLAMA
REKLAMA

Sanoccy uczniowie opłynęli Teneryfę (ZDJĘCIA)

SANOK / PODKARPACIE. Po raz kolejny Dyrekcja i uczniowie Gimnazjum nr 1 w Sanoku zorganizowali rejs dookoła… Teneryfy. 30-osobowa grupa przeżyła niezapomniane chwile na żaglowcu STS Kapitan Borchardt. Zobacz historię ,,Z pamiętnika podróżnika” oraz przepiękne zdjęcia!

19.11 czwartek 
Dla większości uczestników pobudka o 1.00 i wyjazd o 2.30 rano nie stanowił problemu i po 12 godzinnej podróży busem oraz samolotem wylądowaliśmy na Teneryfie. Powitało nas słońce, gorący wiatr, palmy i pan z karteczką Mr. Stefansky. Był to kierowca który zawiózł naszą grupę do oddalonego o godzinę jazdy z lotniska portu Santa Cruz de Tenerife gdzie cumuje STS Kapitan Borchardt. Na pokładzie przywitała nas załoga stała w składzie Kapitan Krzysztof Mazurkiewicz, Anna Krawczyk – oficer wachtowy, Witold Jeż główny mechanik, Marek Chabera – bosman, Adam Gonsierowski – kucharz, Karolina Winiarska – załoga, Andrzej Szemieta – załoga.  Po zejściu pod pokład do naszych kajut okazało się, że telewizja i filmy kłamią :( nie ma sal balowych, przestronnych korytarzy i olbrzymich łóżek. Jest za to wąska, starannie zapełniona i zaplanowana przestrzeń życiowa (że tak ujmę). Następne dni pokazały jednak iż w kajutach spędzamy baaardzo mało czasu. Punktem centralny gdzie toczy się życie jest pokład i mesa. Po pierwszym posiłku zapoznaliśmy się rozkładem pomieszczeń na statku oraz ogólnymi informacjami na temat statku. Wieczorem poszliśmy wszyscy do miasta odetchnąć powietrzem i atmosferą Wysp Kanaryjskich. Po powrocie czekała nas pierwsza noc na pokładzie. Ciężko było zasnąć bo każdego nurtowały pytania co będzie jutro? Czy dam radę?

foto: Olivier Szwast

foto: Olivier Szwast

20.11 piątek
Zaraz po śniadaniu nasza 30 osobowa grupa została podzielona na 4 wachty i od razu ruszyliśmy do pracy, rozpoczęła się tradycyjna Happy Hour czyli godzina dla statku (sprzątanie). Potem wszyscy odbyliśmy szkolenie z olinowania i nazw żagli, po obiedzie jeszcze tylko szkolenie z PPŻ i pada hasło -przed kolacją wypływamy!!! Wszyscy ruszyli na swoje stanowiska i czekamy. Najpierw aż zacumuje jakiś tankowiec, a potem aż zaholują do portu jacht z zepsutym silnikiem. Wychodzimy za główki portu, stawiamy żagle i się zaczęło, Armagedon :)), na oceanie fala przelewa się przez pokład, a nasze nieprzyzwyczajone żołądki odmawiają posłuszeństwa  i oddajemy Neptunowi właśnie co zjedzoną kolację. Dopiero po kilku godzinach wyspa zasłania nas od fal i możemy iść spać, choć część z nas zostaje spać na pokładzie (na wszelki wypadek bo w łazienkach pod pokładem nie wolno wymiotować :)) )

21.11 sobota
Ranek wita nas piękną pogodą i wiatrem 4-5B, płyniemy równo i cieszymy sie rejsem. Większość z nas chorobę morską ma już za sobą. Robimy sobie fotki, włazimy na bukszpryt poprawiamy ustawienia żagli, klarujemy liny, sterujemy. Nagle słychać okrzyk „delfiny na lewej burcie od dziobu!”. I faktycznie, duże stado, jakby specjalnie, urządza nam pokaz skoków przed dziobem. Łapiemy za aparaty i fotografujemy, bijąc brawo przy co ładniejszych skokach. Wreszcie po 24 godzinach na oceanie dopływamy do wyspy La Gomera, do portu Valle Gran Rey. Jest już wieczór więc po kolacji mamy czas tylko na wyjście do portu by spróbować lokalnej kuchni. Po powrocie, ponieważ w nocy jest 22oC, śpimy na pokładzie.

22.11 niedziela
Rano znowu słońce i 30oC (zaczynamy się przyzwyczajać). Zaraz po śniadaniu gonimy na lokalną plażę i kąpiemy się po raz pierwszy raz w oceanie. Po obiedzie zwiedzamy miasteczko, robimy drobne zakupy i powrót na żaglowiec. Wieczorem wypływamy w kierunku La Palmy

23.11 poniedziałek
Po spokojnej nocy i 12 godzinach rejsu dopływamy do wyspy La Palma, do portu Santa Cruz de la Palma. Zaraz po zacumowaniu i zrobieniu porządków biegniemy na oddaloną o 10 minut drogi plażę. Tym razem jest to wspaniała plaża przy nad otwartym oceanem. Woda ma 25oC, fale biją o brzeg, a w głębi pływają kolorowe ryby. Część z nas nurkuje, część skacze przez fale, a pozostali po prostu się opalają. Wszystkich fascynuje czarny, wulkaniczny piasek. Po obiedzie połowa załogi idzie jeszcze na plaże, a druga zwiedzać cudowne miasteczko. Ponieważ noc spędzamy w porcie, wszyscy wieczorem idą jak prawdziwi południowcy do miasteczka na lody i coś zimnego do picia. Znowu śpimy na pokładzie :))

24.11 wtorek
Po śniadaniu (i szybkim wypadzie na plażę) odbywamy szkolenie z ratownictwa pełnomorskiego. Szkolenie przeszliśmy jeszcze w Sanoku na basenie ale tym razem mamy prawdziwy ocean i prawdziwy statek. Jeszcze przed obiadem wypływamy w drogę powrotną :(, przed nami  30 godzin rejsu.

25.11 środa
Wieczorem przybijamy do portu Santa Cruz De Tenerife. Ostatnie godziny rejsu ciągnęły się w nieskończoność bo ze względu na wiatr od dziobu płynęliśmy na silniku. Przynajmniej widoki były ładne. Po dopłynięciu pakowanie, ostatni raz wychodzimy wieczorem do portu. W nocy trudno zasnąć. Rozmawiamy, wspominamy wydarzenia z rejsu, wymieniamy się wrażeniami.

26.11 czwartek
Pobudka 7.00 sprzątanie, odprawa z kapitanem i rozdanie opinii z rejsu. Jeszcze tylko pożegnanie z załogą stałą (w 7 osób robią dla nas hiszpańską falę :) ) i ruszamy na lotnisko. W połowie drogi, na autostradzie psuje się bus. Po 20 minutach przyjeżdża drugi. Lotnisko, wsiadamy do samolotu i po 30 minutach czekania okazuje się że tym razem zepsuł się samolot. Zostajemy na Teneryfie jeszcze jeden dzień! Przewoźnik funduje hotel :)

27.11 piątek
Opuszczamy hotel o 5.30 i jedziemy na lotnisko, tym razem bez przeszkód Katowice, Sanok, dom :))

Podczas naszego pobytu poznaliśmy ludzi, kulturę i zabytki Wysp Kanaryjskich. Zobaczyliśmy Kanaryjskie krajobrazy i poznaliśmy historię ich powstania. Zobaczyliśmy delfiny, płaszczki i wiele ryb. A co najważniejsze poznaliśmy lepiej sami siebie. Nasze ograniczenia i naszą siłę.  Celem rejsu było również zaktywizowanie młodych ludzi do działania. Pieniądze na rejs zbierali np. poprzez 1%, wykonywanie drobnych prac sąsiedzkich, pracę wakacyjną, odmawianie sobie kupna gadżetów czy nowych rzeczy i odkładanie pieniędzy w ten sposób zaoszczędzonych na rejs. Wszystko po to by przygoda na którą się samemu zapracowało, smakowała bardziej :) Do następnego rejsu Ahoj! – podsumowuje Paweł Stefański, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Sanoku.

Trasa: Santa Cruz de Tenerife – Valle Gran Rey na La Gomerze – Santa Cruz De La Palma – Santa Cruz de Tenerife
Opiekunowie: Paweł Stefański (G1), Sylweriusz Gaszczyk (ILO), Marek Trybała (rodzic z G1)
Termin: 19-27.11.2015
Uczestnicy: 30 uczniów

 Zdjęcia z poszczególnych stron nie przełączają się automatycznie. Aby zobaczyć całą galerię, należy przejść manualnie do kolejnych stron.

foto: Olivier Szwast

materiał nadesłany

30-11-2015

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

| Zaloguj się
Pokaż więcej komentarzy (0)