REKLAMA
REKLAMA

ALARM BOMBOWY W SANOKU: Policja szuka nadawcy wiadomości. Żartowniś może za to słono zapłacić (FILM, ZDJĘCIA)

ALARM BOMBOWY W SANOKU: Policja szuka nadawcy wiadomości. Żartowniś może za to słono zapłacić (FILM, ZDJĘCIA)

SANOK / PODKARPACIE. Policyjna akcja pod Biedronką na Dąbrówce (koło stacji paliw) trwała kilka godzin. Przyczynkiem był SMS z informacją o bombie podłożonej w markecie, która miała wybuchnąć 23 listopada między 10 a 22. Ładunku nie znaleziono, zaś kierownictwo Biedronki podjęło decyzję o wznowieniu funkcjonowania sklepu.

Wiadomość tekstową z internetowej bramki SMS otrzymała w nocy jedna z osób z kadry kierowniczej. Rano po jej odczytaniu poinformowała o zagrożeniu przełożoną. Wówczas kierowniczka sklepu podjęła decyzję o ewakuacji personelu i klientów.

Teren został zabezpieczony przez policję. Na miejscu pojawili się także funkcjonariusze ze specjalnego zespołu minersko-pirotechnicznego. Odłączono gaz i prąd oraz prowadzono czynności zmierzające do odnalezienia rzekomego ładunku.

Nigdy nie można lekceważyć takiej informacji, tym bardziej, że w pobliżu znajduje się stacja paliw. Bezpieczeństwo osób tam pracujących i klientów jest dla nas najważniejsze – mówi Anna Oleniacz, oficer prasowy KPP Sanok.

Po kilku godzinach przeszukiwania terenu zakończono akcję. Ładunku nie odnaleziono. Kierownictwo marketu podjęło decyzję o ponownym udostępnieniu sklepu dla klientów.

W tej sprawie prowadzone jest postępowanie, które ma ustalić nadawcę wiadomości. Wówczas stanie on przed sądem, który może orzec wobec sprawcy karę pokrycia kosztów całej akcji. To kwoty od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

1

26-11-2016

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij


Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)