REKLAMA

PREZES AUTOSANU: „Fabrykę trzeba podnieść z kolan”. O feralnym przetargu dla wojska i autobusie elektrycznym (WYWIAD)

SANOK / PODKARPACIE. Spóźniony przetarg Autosanu na dostawę autobusów dla wojska zrodził wiele pytań wokół jego kulis. Tym samym epizod położył się cieniem na odbudowywanej marce. Z drugiej strony nowe umowy na dostawy autobusów dla poszczególnych samorządów, elektryfikacja dominująca branżę i nowe wyzwania. O tym wszystkim, w szczerym wywiadzie dla eSanok.pl, Michał Stachura, prezes firmy Autosan sp. z o.o.

ESANOK: Czy spóźniony przetarg na autobusy dla wojska stał się rysą na opinii odbudowywanej fabryki z Sanoka?

M. STACHURA: Wolałbym dzisiaj w ogóle nie wspominać tamtego przetargu. Chciałbym móc się z Państwem podzielić informacją, że z hal produkcyjnych zakładu wyjeżdżają pierwsze maszyny z przeznaczeniem dla wojska. Tak się niestety nie stanie. W efekcie dzisiaj mamy aferę wokół samej fabryki, okoliczności składania dokumentów oraz podejrzenie, że kolejny przetarg ogłoszony przez wojsko został ustawiony pod Autosan.

ES: A tak nie było?

M.S.: Oczywiście, że nie! Gdybyśmy porównali specyfikacje zarówno pierwszego, jak i drugiego przetargu, z łatwością można stwierdzić, że co do zasady są identyczne, a Autosan tak jak w poprzednim przetargu, spełnia kryteria bezwzględne oraz posiada produkt wymagany przez zamawiającego. To, że oferujemy tańszy produkt niż nasza konkurencja wynika wyłącznie z faktu zaproponowania przez Autosan niższego i krótszego autobusu, ale za to z mocniejszym silnikiem i przede wszystkim o wiele tańszego w wykonaniu.

ES: Wracając do Pańskiego oświadczenia, wydanego po aferze z przetargiem. W mediach ogólnopolskich wybrzmiał zarzut, że Autosan nie produkował takich maszyn, jakich oczekiwał zamawiający. Czy to prawda?

M.S.: Rzeczywiście, moje oświadczenie było odpowiedzią na szum medialny, natomiast nie było w nim ani jednego słowa o tym, że Autosan nie produkuje autobusów, które odpowiadałyby niezbędnym kryteriom wymaganym w przetargu. Natomiast prawdą jest, że nasze maszyny nie spełniały wszystkich kryteriów premiujących, co dawało nam mniej punktów dodatkowych, ale nie wykluczało z przetargu. Dodatkowo jest to dowód, że przekazywane informacje medialne o tym, że przetarg był pod kogoś ustawiony, całkowicie mijają się z prawdą! Każdy z producentów autobusów miał tą samą szansę wygrania. Gdyby ktoś wtedy zapytał mnie o te szczegóły, z przyjemnością bym na nie odpowiedział. Nikt nie dociekał prawdy. Natomiast niektórzy dziennikarze piszący, że ustawiono przetarg, w moim odczuciu nie rozumieją istoty ustawy Prawo Zamówień Publicznych, albo nie chcą jej rozumieć, by celowo przekazywać kłamliwe informacje.

ES: Jak to się stało, że dyrektor handlowy spóźnił się 20 minut ze złożeniem stosownych dokumentów? Czy tak ważna procedura nie podlega podwójnej kontroli?

M.S.: Dokumenty przetargowe są przygotowywane przez szereg osób. Natomiast złożeniem ich zajął się główny dyrektor handlowy mieszkający na co dzień w Warszawie. Człowiek z olbrzymim doświadczenie. Nic nie wskazywało na to, że niczym terrorysta, wysadzi tak ważny przetarg dla spółki. Mało tego, kilkanaście minut po 8.00, w ostatni dzień składania ofert, dzwoniąc do niego w celu potwierdzenia, że oferta została złożona prawidłowo, otrzymałem zapewnienie że wszystko jest w porządku, a nie było! Jako zarząd spółki zgodnie z zapisami ustawy PZP nie miałem jakiejkolwiek możliwości odwołania się od decyzji Zamawiającego.

ES: Jakie konsekwencje poniósł odpowiedzialny za tę aferę?

M.S.: Człowiek ten został natychmiastowo dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Ponadto po wnikliwej kontroli w firmie, analizując wszystkie uzyskane informacje i fakty, Centralne Biuro Antykorupcyjne podjęło decyzję o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Autosan jako spółka również złożył takie zawiadomienie.

ES: Czy te wszystkie wydarzenia, związane z feralnym przetargiem, wpływają na obecne zamówienia?

M.S.: Po tej sytuacji w firmie przede wszystkim wdrożono restrykcyjne procedury, dotyczące przygotowywania ofert dla zamówień publicznych. Niejednokrotnie wiąże się to z podwójną pracą dla nas, pracowników Autosanu, natomiast ma to służyć wzmożonemu bezpieczeństwu. Wszystko to należało wypracować. Jak można zaobserwować chociażby w mediach, fabryka nie zwalnia tempa. Zakontraktowaliśmy do tej pory prawie 80 autobusów dla poszczególnych samorządów. Dostarczymy je między innymi do Rzeszowa, Stalowej Woli, Stargardu Gdańskiego, Przemyśla, ale również do Sanoka. Z tymi dla naszego miasta będzie już prawie 90. To zupełnie nowe pojazdy, choć nie widać tego z zewnątrz, to w środku zmieniliśmy naprawdę ogromną ilość rzeczy, począwszy od kokpitu kierowcy, aż po najdrobniejsze instalacje i konstrukcję elementów nośnych. Pojazdy wyposażone są w nowe światła ledowe, a pracujemy też nad nieco innym designem ściany przedniej.

ES: Po Sanoku, jak za dawnych lat, będą jeździły nowiutkie autosany. Jakie to uczucie produkować maszyny dla miasta, które jest kolebką fabryki?

M.S.: Do Sanoka trafi 8 autobusów gazowych CNG oraz 3 z silnikiem diesla spełniające normy Euro 6. Wbrew głosom opinii publicznej, nie sprzedaliśmy najdrożej maszyn dla swojego miasta, po prostu miasto dbając o swoich mieszkańców zamówiło naprawdę bardzo bogato wyposażone autobusy. To bardzo duży zaszczyt dla pracowników oraz zarządu, że mieszkańcy Sanoka będą mogli podróżować autobusami produkowanymi w swojej fabryce. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Powiem nieskromnie, że nie pozostaje mi nic innego niż pogratulować zarówno mieszkańcom, włodarzom miasta oraz mojemu zespołowi.

ES: Czy Autosan ma coś w zanadrzu, czym zaskoczy swoich klientów?

M.S.: Uchylę rąbka tajemnicy. Wyzwanie, przed którym stoi Autosan, to autobusy elektryczne w tym pojazdy autonomiczne. Elektryfikacja w Polsce podąża szybkim krokiem. Bierzemy udział w dialogu technicznym dotyczącym programu pana ministra Mateusza Morawieckiego, czyli „E-bus”, który jest realizowany przez Narodowe Centrum Badan i Rozwoju. Uważam, że jako polski podmiot państwowy i jednocześnie firma o największym doświadczeniu w produkcji autobusów, powinniśmy dostać możliwość dostarczania najnowocześniejszych autobusów elektrycznych dla polskich miast. Zapewniam, że jesteśmy w pełni przygotowani by sprostać najbardziej wymagającym kryteriom technicznym, jakościowym i serwisowym. Mało tego, złożyliśmy także pierwszy unijny projekt na innowacyjny autobus elektryczny na skalę EU. Jesteśmy po ocenie formalnej, czekamy na ocenę merytoryczną i przyznanie punktów. Jeśli się uda, to taki elektryczny pojazd będzie produkowany w naszej fabryce. Dodatkowo rozmawiamy z Zarządem Transportu Miejskiego z Rzeszowa o małych, 24-miejscowych autobusach autonomicznych, które mają wozić mieszkańców miasta z lotniska w Jasionce na Dworzec Miejski. Takie małe autobusy mogłyby trafić także do miast partnerskich. Idziemy w nowoczesność, a dowodem tego będzie niebawem podpisana umowa dostawy pierwszych autobusów elektrycznych produkowanych w Autosanie dla naszego zagranicznego sąsiada.

ES: Nowoczesność, pod tym mianem kryje się także nowy sposób zarządzania, nowe reguły i zasady. Czy trudno jest być prezesem Autosanu?

M.S.: Jako Autosan jesteśmy widoczni na rynku, a ludzie mają sentyment do tej marki. To podwójne wyzwanie na stanowisku prezesa, poczucie odpowiedzialności jest ogromne. To swoista misja podniesienia fabryki z kolan. Mam swoją strategię i własny plan, jak to zrobić. Sądzę, że obrana strategia jest skuteczna, a zarazem widoczna chociażby w kontraktacji. Ponadto należy podkreślić, że mam bardzo dobry zespół, w którym pracują zarówno osoby z doświadczeniem, jak i ludzie młodzi. Na ich barkach spoczywa olbrzymia odpowiedzialność. Zostali jakby obdarzeni kredytem zaufania, który powoli spłacają. Żałuję, że 5 czy 6 godzin dziennie nie mogę spędzać na hali produkcyjnej lub w dziale konstrukcyjnym. Lubię, jak załoga ma poczucie, że szef jest równie silnie zaangażowany w pracę. Zapewniam, że nie boję się wyzwań związanych z produkcją, nowoczesnymi rozwiązaniami, aspektami technicznymi czy zwykłą codzienną kontrolą i procesem rozwoju fabryki. Jak na pasjonata motoryzacji przystało, każdy dzień w którym nie mogę uczestniczyć w tym skomplikowanym łańcuchu, to dzień o zmniejszonej dawce wyzwań i zadowolenia.

ES: Czy fabryka będzie rozbudowywana? Są plany na nowe obiekty, czy zwiększone zatrudnienie?

M.S.: Autosan może świetnie prosperować i zarabiać. Mam kilka pomysłów na nowe obiekty. Na początek chciałbym, aby powstało bezpośrednio przy fabryce nasze biuro wraz z Muzeum Motoryzacji Autosan, w którym mielibyśmy możliwość pokazania zmian zachodzących w motoryzacji na przełomie lat. Fabryka ma się czym pochwalić, dlaczego tego nie eksponować? W kwestii zatrudnienia także są możliwości, im więcej kontraktów do zrealizowania, tym większa potrzeba rąk do pracy, szczególnie tej fizycznej na hali. Mam takie marzenie, aby Autosan funkcjonował na trzy zmiany. Fabryka na bieżąco też poszukuje pasjonatów z otwartymi umysłami, gotowych przeskoczyć epokę. Ponadto  poza rozbudowywaniem sieci serwisowej firmy, świadczymy pełne usługi serwisowe oraz sprzedaż części. Dodatkowo w tym roku uruchomiliśmy punkt przy serwisie Autosanu w którym mieszkańcy i nie tylko mogą wyważyć i wymienić koła na najnowocześniejszym i bardzo precyzyjnym sprzęcie. Powoli wracamy do dobrej kondycji, odbudowując fabrykę krok po kroku. 

ES: W czasach świetności w Autosanie pracowało ponad 7 tys. pracowników, zaś rocznie wyjeżdżało z hal ponad 3 tysiące autobusów. Czy jest szansa, że fabryka z Sanoka wróci do takiej formy?

M.S.: Życzyłbym tego i sobie i Państwu. Najważniejsze, że jesteśmy polską firmą, z polskim kapitałem. Zatrudniamy około 360 pracowników na umowach o pracę, rozwijamy się i zostawiamy podatki tu na miejscu. Kto wie, może za rok z Autosanu zamiast setki wyjedzie 200 nowych maszyn?

Rozmawiała: Paulina Ostrowska

17-11-2017




Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.