REKLAMA
REKLAMA

Środowisko piłkarskie wspomina Jerzego Pietrzkiewicza

SANOK / PODKARPACIE. – Zawsze uśmiechnięty, pomocny, bardzo dobry człowiek. Za szybko od nas odszedł – tak Jerzego Pietrzkiewicza wspominają ci, którzy mieli okazję współpracować z jedną z ikon Stali Sanok. Najpierw piłkarz, później trener, następnie kierownik drużyny. Pan Jerzy Pietrzkiewicz zmarł po ciężkiej chorobie (5 bm.). Miał 63 lata.

Jerzy Pietrzkiewicz urodził się 27 sierpnia 1953 roku. Wychowanek Zatoki Braniewo. Seniorską przygodę rozpoczął od reprezentowania barw Włodawianki Włodawa. Do Stali Sanok trafił w 1971 roku. Dla żółto-niebieskich strzelił 273 bramki! Karierę zakończył w LKS-ie Długie. Zajął się jednocześnie trenowaniem grup młodzieżowych oraz naborem do Stali Sanok. Był ponadto asystentem przy pierwszej drużynie Stali oraz trenerem LKS-u Długie. Przygodę z piłką zakończył jako kierownik Stali Sanok. Wiernym kibicem sanoczan pozostał do końca życia.

Jerzy Pietrzkiewicz zdobył dla Stali Sanok 273 bramki! foto: archiwum prywatne

Jerzy Pietrzkiewicz (pierwszy od prawej) zdobył dla Stali Sanok 273 bramki! foto: archiwum prywatne

Jako piłkarz bardzo mocno związany z Sanokiem. Na pewno pieniądze i kariera nie były dla niego priorytetem. Na pierwszym miejscu pozostawała zawsze rodzina. Trzeba bowiem podkreślić, że jako piłkarz Stali Sanok otrzymywał propozycje gry w takich klubach jak Pogoń Szczecin, Cracovia, Stal Mielec, Resovia czy Stal Rzeszów. Przez całą karierę piłkarską nigdy nie dostał czerwonej kartki.

Rosły napastnik (na dalszym planie) reprezentował klub z Sanoka przez 15 sezonów. foto: archiwum prywatne

Rosły napastnik (na dalszym planie) reprezentował klub z Sanoka przez 15 sezonów. foto: archiwum prywatne

Poniżej Jerzego Pietrzkiewicza wspominają Ci, którzy mieli okazję z nim współpracować.

Maciej Kuzicki – były piłkarz Stali Sanok:
– Może się wydać banalne to co powiem, ale taka jest prawda. Pan Jurek był miłym, dobrym, uczciwym, po prostu wspaniałym człowiekiem. Zawsze można się było z nim dogadać. Czasem w szatni krzyknął, aby postawić danego piłkarza do pionu. Wiedział jednak kiedy to zrobić, bo zazwyczaj wychodziło to na dobre drużynie.

Grzegorz Pastuszak – były piłkarz Stali Sanok:
– Bardzo dobry, bezkonfliktowy, pomocny człowiek. W trakcie mojej gry w piłkę, zawsze potrafił doradzić jak zachować się na boisku w danej sytuacji. Życzliwy człowiek. Szkoda, że tacy ludzie odchodzą tak szybko. Od czasu do czasu widywaliśmy się. Teraz troszkę mniej z racji choroby pana Jurka. Jak go coś gryzło, nigdy nie dawał po sobiepoznać. Zapamiętam go jako człowieka, który miał zawsze uśmiech na twarzy.

Zbigniew Radożycki – były kierownik Stali Sanok:
– O naszej współpracy jako kierowników w klubie mogę się wypowiadać w samych superlatywach. Uzupełnialiśmy się jeżeli chodzi o sprawy organizacyjne. Udzielał się społecznie. Jako kierownik pierwszej drużyny, objąłem niejako schedę po nim. Takich ludzi do współpracy każdy chciałby mieć przy sobie jak najwięcej.

Marek Węgrzyn – były piłkarz Stali Sanok:
– Niesamowity zawodnik, a przede wszystkim bardzo dobry człowiek. Wiedział wiele na temat piłki nożnej i chętnie się tą wiedzą dzielił. Nawet gdy zakończył już bezpośrednią współpracę z klubem, zawsze na mecze Stali przychodził i interesował się sytuacją w drużynie. Szkoda, że tak szybko nas opuścił.

Robert Ząbkiewicz – były piłkarz Stali Sanok, obecnie trener Ekoballu Stali Sanok:
– Jako młody zawodnik z trybun mogłem podziwiać umiejętności pana Jurka. Niestety nie udało mi się z nim zagrać. Raz byliśmy razem na obozie w Myślenicach, ale ze względu na bardzo niskie temperatury, trwał on zaledwie trzy dni. Grałem w drużynie, gdy pan Pietrzkiewicz był asystentem i kierownikiem Stali. Współpraca była zawsze bardzo dobra. Nie było mowy o konfliktach na linii kierownik – drużyna. Lubił pośmiać się, pożartować. Wesoły człowiek. Wspominam go bardzo miło.

Współpraca z Jerzym Pietrzkiewiczem, jako działaczem, była przyjemnością. Tak wspomina go środowisko piłkarskie. Foto: archiwum prywatne

Współpraca z Jerzym Pietrzkiewiczem, jako działaczem, była przyjemnością. Tak wspomina go środowisko piłkarskie. Foto: archiwum prywatne

mp

13-01-2017




Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.