REKLAMA
REKLAMA

Finał sprawy z Bykowiec ma szczęśliwe zakończenie

BYKOWCE / PODKARPACIE. Wracamy do sprawy z Bykowiec. Policja wyjaśniła okoliczności zdarzenia, do którego doszło 19 marca. Mężczyzna nie miał złych zamiarów, zazwyczaj z tamtego miejsca zabierał do domu swoją wnuczkę.

 

W wyniku czynności prowadzonych przez funkcjonariuszy ustalono przebieg zdarzenia, do jakiego doszło w Bykowcach 19 marca po godzinie 14.00. Pojazdem kierował starszy mężczyzna, który zazwyczaj z przystanku w Bykowcach, gdzie miała wysiąść z autobusu 14-latka, podwoził do domu swoją wnuczkę i jej koleżankę. Zatrzymał się i tamtego popołudnia sądząc, że to przyjaciółka wnuczki jak zwykle wraca do domu. Była to jednak inna, podobna nastolatka. Dziewczyna przestraszyła się nieznajomego jej mężczyzny, kiedy ten zaproponował pomoc i oddaliła się do pobliskiego domu, gdzie mieszkali jej krewni – relacjonuje asp. szt. Anna Oleniacz, rzecznik prasowy sanockiej policji.

Jak dodaje rzecznik, straszy mężczyzna z uwagi na swoje dolegliwości, rzeczywiście ma częściowo przysłoniętą twarz bandażem. Zaznacza też, że niezależnie od tego, że miał on dobre intencje i jest znany w okolicy, 14-latka zachowała się bardzo rozsądnie.

Jej postawa zasługuje na pochwałę, nie wsiadła do samochodu nieznajomego mężczyzny, nie skorzystała z propozycji podwiezienia do domu, ponadto o sytuacji poinformowała osoby dorosłe. Dobrze, że ta sprawa ma szczęśliwy finał, a mężczyzna nie miał złych zamiarów – dodaje Anna Oleniacz.

 

pao

O sprawie, na zgłoszenie Internauty, pisaliśmy tutaj

25-03-2019

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij


Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)