REKLAMA
REKLAMA

SANOK: Czy „Sosenki” doczekają się nowego życia? (FOTO)

SANOK / PODKARPACIE. Demokraci Ziemi Sanockiej zawnioskowali do przewodniczącego rady miasta o wprowadzenie do porządku obrad najbliższej sesji zwyczajnej punktu dotyczącego sanockich „Sosenek”. Obecnie ośrodek jest zamknięty na cztery spusty. – Chcemy zainicjować dyskusję i podjąć działania – podkreśla radny Sławomir Miklicz.

 

Pomysł zrodził się wśród Demokratów Ziemi Sanockiej.

Chcemy spowodować dyskusję na temat sanockich Sosenek. W tej chwili bramy obiektu są zamknięte na cztery spusty, a dawny ośrodek niszczeje. To majątek miasta i miasto ma obowiązek o ten obiekt dbać. Liczymy, że dyskusja w tej kwestii ukierunkuje działania zarówno rady miasta, jak i burmistrza, na najbliższą przyszłość – mówi radny.

Podaje, że w zasadzie są trzy możliwe drogi rozwiązania tej kwestii. Pierwsza to sprzedaż obiektu prywatnemu przedsiębiorcy.

Oczywiście z zastrzeżeniem, że ma być tam prowadzona działalność  turystyczno-rekreacyjna – precyzuje Sławomir Miklicz.

Druga możliwość to dzierżawa, ale nie tak jak bywało do tej pory na 3 czy 5 lat, bo nikt nie będzie chciał wówczas zainwestować, ale na okres znacznie dłuższy. Z kolei trzecia możliwość, jaką widzi radny, to pozostawienie majątku, jakim są Sosenki, w mieście.

–  Ale miałoby to swoje konsekwencje. Mianowicie  radni świadomie muszą podjąć decyzję i już do najbliższego budżetu wpisać środki, które pozwoliłyby zainwestować w ten obiekt i zrobić z niego miejsce dla turystów i dla mieszkańców – podkreśla. – Osobiście widziałbym inwestycję w nowe domki,  zrobienie ośrodka z prawdziwego zdarzenia, dostępnego dla mieszkańców, tak jak to było przed laty. W tej chwili, mimo, że obiekt jest zamknięty, to cały czas generuje koszty. Nie są to miliony, ale jednak nakłady jakieś trzeba ponosić. Mam nadzieję, że w ślad za dyskusją na temat Sosenek pójdą również kierunkowe działania, które znajdą odzwierciedlenie w budżecie na 2020 rok – dodaje radny.

Jednak samo zabezpieczenie środków w budżecie miasta to nie wszystko. Jak zaznacza Sławomir Miklicz, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji jako obecny zarządca obiektu, musiałby poszukać środków zewnętrznych na ciekawe rozwiązania, które można by tam zastosować, czy to z Ministerstwa Sportu i Turystyki, czy ze środków unijnych po to, aby wspomóc rozwój Sosenek.

Należy zwrócić uwagę, że MOSiR mógłby połączyć w jednej ofercie: hotel, baseny, które mam nadzieje będą wcześniej czy później funkcjonowały, tor lodowy, halę lodową, dodając do tego Sosenki kształtuje się fajny ośrodek, fajny kompleks, na bazie którego można stworzyć kompleksowy pakiet turystyczny, nie tylko sportowy. Wtedy ośrodek Sosenki zarabiałby na siebie. Ale żeby mógł zarabiać, najpierw trzeba w niego zainwestować – podsumowuje radny.

Jeśli radni zdecydowaliby się na podarowanie „drugiego życia” Sosenkom i zaopiekowaliby się ośrodkiem, wówczas jest cała lista nieodzownych prac.

To wykonanie planu całego terenu, postawienie tam nowych, funkcjonalnych domków, zagospodarowanie tego terenu, stworzenie boiska sportowego, placu zabaw, odświeżenie wiaty ogniskowej, może postawienie małej sceny. Byłoby to ciekawe miejsce tętniące życiem, tak jak było kiedyś. Ośrodek powinien być otwarty dla ludzi i mieszkańców. Przecież tysiące sanoczan przechodzi tamtą stroną Sanu, jeździ na rowerach, chodzi na spacery, biega, jeździ na rolkach. W mojej ocenie kwota 2 może 2,5 mln złotych pozwoliłaby stworzyć z tego miejsca fajny obiekt, który wówczas mógłby pozyskiwać środki na dalszy rozwój – uważa Sławomir Miklicz.

Tu można puścić wodzę wyobraźni. W dalszej perspektywie nie powinno zabraknąć atrakcji dla gości obiektu. Spływy kajakowe czy pontonowe, może kładka pieszo-jezdna przez San, łącząca ośrodek z MOSiRem. Dokładając do tego realizację inwestycji zagospodarowania brzegów rzeki, klaruje się piękny obrazek, bardzo atrakcyjny.

Mam nadzieję, że dyskusja, którą wywołamy, pozwoli postawić pierwszy krok na drodze do realizacji któregoś z wcześniej wymienionych wariantów. Już drugi sezon obiekt jest nieczynny… niestety – kwituje radny.

Nad tym faktem ubolewają także sanoczanie. Przecież obiekt cieszył się olbrzymim powodzeniem, nie tylko z uwagi na zacisze, piękny teren i bliskość Sanu. Ale także było to miejsce integracji społecznej, imprez zorganizowanych – wesel, przyjęć, zlotów czy uroczystości rodzinnych. Warto byłoby do tego wrócić.

W tym miejscu warto przypomnieć, że uruchomienie obiektu w takim kształcie, w jakim znajduje się on obecnie, zupełnie nie wchodzi w grę.

Jak poinformował sanocki magistrat szacunkowe koszty uruchomienia OWR „SOSENKI” w okresie od 15 maja do 15 września 2019 roku kształtowałyby się następująco:

Zatrudnienie:

– dozorca-konserwator-recepcjonista: 4 osoby x 3.200 zł x 4 m-ce = 51.200 zł
– sprzątaczka 1 osoba x 3200 zł x 4 m-ce = 12.800 zł

Stacja uzdatniania wody – 8.000 zł

Paliwo, oleje, sprzęt do utrzymania czystości i porządku – 3.000 zł

Środki czystości  – 2.000 zł

Remont wiaty nad paleniskiem – 1.000 zł

Odzież ochronna i obuwie – 2.000 zł

Kasa fiskalna – 2.000 zł

Telefon – 300 zł

Inne nieprzewidziane – 2.000 zł

Zakup kosiarki – 3.500 zł

Ogółem do obiektu należałoby dołożyć 87.800 zł, z kolei planowany przychód oszacowano na poziomie 7.010 zł.

19-08-2019

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Komentarze niezarejestrowanych czytelników:

vox2019-09-16 07:08:37
0 0
Prowadził ten ośrodek wszystkim znany p. A... Pomimo, iż wykonał tam wiele inwestycji i posiadał umowę na wiele lat została ona zerwana. Teraz miasto musi łożyć na utrzymanie obiektu z którego miało jakiś zysk - niewielki ale był.
fbdba2019-09-16 23:48:49
0 0
Nie wiem co jacyś nawiedzeni chcą od tych Sosenek? Przecież jest to ładny zakątek. wystarczy, że już zdemolowano cały brzeg nieopodal poprzez wycięcie nastrojowych krzaków przybrzeżnych. Będzie lepiej śmierdzieć spalinami samochodowymi z przeciwnego brzegu Sanu. Teraz zapewne ktoś chciałby 'wyciąć' i 'ucywilizować' Sosenki, tudzież postawić jakąś 'budę'.. Też mi atrakcja... nie rozumiem, co komuś przeszkadza stan, który jest. Nie zamieniajcie wszystkiego w trasy do wyścigów automobilowych i na parkingi, bo się niedobrze już z tego robi. Dawniej Sanok był oazą pokoju, i uważam, że tak powinno pozostać, a wręcz powinno się wrócić do tego. I to by było na tyle.