REKLAMA
REKLAMA

1 MARCA: Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Śp. Prezydent RP Lech Kaczyński ustanowił 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. „Dzień ten jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny (…). To także wyraz hołdu licznym społecznościom lokalnym, których patriotyzm i stała gotowość ofiar na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata”.

Dzień, w którym oddajemy hołd polskim bohaterom, nawiązuje do wydarzenia sprzed 71 lat, kiedy w areszcie śledczym 1 marca w 1951 r. w więzieniu na warszawskim Mokotowie, po pokazowym procesie zostali rozstrzelani przywódcy IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – prezes WiN ppłk Łukasz Ciepliński („Pług”, „Ludwik”) i jego najbliżsi współpracownicy: Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory i Karol Chmiel. Ich ciała komuniści zakopali w nieznanym miejscu.

Żołnierzami Wyklętymi nazwano osoby, które po wojnie prowadziły konspiracyjną walkę z narzuconą przez Stalina władzą komunistyczną w Polsce. W czasie II wojny światowej byli bohaterami walk z hitlerowskim okupantem. Po wojnie nie zgodzili się na podporządkowanie Polski Związkowi Sowieckiemu i wiedząc, że są narażeni na aresztowania i tortury ze strony komunistów, walczyli również o własne przetrwanie.

źródło: red. / IPN

01-03-2026


Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)

LESZEK ŻEBROWSKI. JAK WIELE SIĘ ZMIENIŁO, ŻEBY NIE ZMIENIŁO SIĘ NIC. NA PRZYKŁADZIE ARMII WYKLĘTEJ 2026-03-01 11:06:19
0 0
… nazwa żołnierze wyklęci nie wzięła się znikąd. To nie była przypadkowa, nie była wymyślona na użytek propagandowy, to jest pojęcie zaczerpnięte z dokumentu komunistycznego, z listu oficera Ludowego Wojska Polskiego z grudnia 44 roku z Rzeszowszczyzny do żony żołnierza który był w jego kompanii. To był porucznik o nazwisku Muś. Jednostka wojskowa poczta polowa 51914 i on napisał list do żony swojego - w cudzysłowie swojego - żołnierza. List z frontu wtedy dla rodziny był czymś bardzo ważnym. Jeśli raz w miesiącu czy raz na 2 tygodnie taki list można było wysłać i ten list dotarł do rodziny to była oznaka, że on żyje, że wojna się wkrótce skończy i on wróci do rodziny i gdy ta jego młodziutka żona 19-letnia z kilkumiesięcznym niemowlakiem otrzymuje taki list od żołnierza, który ma 21 czy 22 lata ona się cieszy kolejny znak życia. Ale gdy przeczytała zrozumiała, że spotkało ją coś na co absolutnie nie zasłużyła. Tenże oficer napisał do niej tak: „Dowództwo jednostki wojskowej zawiadamia was , że w imieniu narodu polskiego sąd polowy WP wyrok wykonał w dniu 14 grudnia 44 roku, wyrok śmierci na waszym mężu. On okrył siebie was i wasze dziecko hańbą, zdradził sprawę narodową naród i ojczyznę sam będąc polakiem szedł na rękę najgorszemu wrogowi – Hitlerowi”. O co chodziło? On był na siatce konspiracyjnej AK nie miał karabinu, nie był w partyzantce, był w tzw. głębokiej rezerwie. Gdy były łapanki na zapleczu frontu, łapali NKW-dziści do Armii Czerwonej i funkcjonariusze Ludowego Wojska Polskiego do swoich szeregów na początku tych ludzi przesłuchiwali. Oni musieli pisać życiorysy. Jeśli był w odpowiednim wieku to robił przed wojną, czy służył w wojsku, czy brał udział w wojnie obronnej , czy należał do jakichś partii organizacji politycznych, czy w konspiracji gdzie był w jakiejś strukturze, czy miał broń, czy czytał gazetki i tak dalej. I ci którzy na początku pisali prawdę, bo przecież mogli się tylko poszczycić, że działali przeciwko wrogowi, zaczęli znikać z jednostek i nie wolno było o nich pytać. I on zrozumiał jedno, nie wolno się do niczego przyznawać ponieważ był wzięty w takiej łapance gdzie z jego wsi nie było nikogo, nikt go nie znał, tak mu się wydawało więc szedł w zaparte - nigdzie nie był nic nie robił ale w jakiś sposób Informacja Wojskowa, czyli ta wojskowa bezpieka doszła do tego, że jest nieujawnionym żołnierzem AK. Chciał oszukać władzę ludową i gdy szli po niego, gdy widział już te wyłogi informacji wojskowej zrozumiał, że jego los jest przesądzony i próbował uciec. Oczywiście na terenie jednostki uciec nie mógł ale podjął taką próbę, został złapany, aresztowany, postawiony przed sądem polowym, skazany na karę śmierci i na miejscu zamordowany. I ten jego dowódca pisze do tej żony, która w tym momencie dowiaduje się że jest wdową , pisze dalej tak: „ziemia nad jego grobem wyrównano i niech nie szpeci ziemi ojczyzny naszej grób zdrajcy. Wieczna hańba i nienawiść naszych żołnierzy i oficerów towarzyszyło i po za grób. Każdy to czuje w sobie polską krew przeklina go. Niech więc wyrzeknie się go jego własna żona i dziecko”. To kilkumiesięczne dziecko ma być wychowane w nienawiści do własnego ojca, ma się wstydzić, ma go WYKLĄĆ ze swojego życiorysu i stąd wzięliśmy to pojęcie na początku lat 90-tych żeby tę formację jakoś nazywać żeby ją jakoś wyodrębnić.
Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy (0)
Pokaż więcej komentarzy (0)