REKLAMA
REKLAMA

Ponad 30 kontroli jednej nocy. Społeczna Straż Rybacka i LOP sprawdzają łowiska

Sprzyjająca, letnia aura sprawia, że nad lokalnymi akwenami i rzekami w powiecie sanockim pojawia się coraz więcej osób. Wzrost liczby biwakujących i wędkujących przekłada się jednak na większą liczbę nieprawidłowości. W związku z tym Społeczna Straż Rybacka w Sanoku, we współpracy ze strażą Ligi Ochrony Przyrody, prowadzi wzmożone działania kontrolne, które potrwają przez całe wakacje.

​Patrole pojawiają się nad wodą o różnych porach, ze szczególnym uwzględnieniem godzin wieczornych i nocnych, kiedy najczęściej dochodzi do naruszeń przepisów. Tylko w pierwszej dekadzie miesiąca strażnicy skontrolowali 75 osób prowadzących połów ryb.

​Skala działań jest znaczna – podczas samej tylko ostatniej nocy kontroli poddano 32 wędkarzy.

​Wobec osób, które złamały zapisy regulaminów łowisk Polskiego Związku Wędkarskiego, zastosowano pouczenia. Najczęściej odnotowywane uchybienia dotyczyły:

  • ​parkowania kamperów i przyczep kempingowych w miejscach niedozwolonych lub zbyt blisko linii brzegowej,
  • ​braku obowiązkowego wpisu daty w rejestrach połowu,
  • ​samowolnego wycinania krzewów na terenach przywodnych,
  • ​pozostawiania śmieci i zanieczyszczania stanowisk wędkarskich.

​Kolejne patrole Społecznej Straży Rybackiej oraz Ligi Ochrony Przyrody są zaplanowane na kolejne dni i noce całego okresu wakacyjnego. Strażnicy apelują do wszystkich przestrzeganie regulaminów łowisk oraz dbanie o czystość wokół akwenów.

fot. Społeczna Straż Rybacka w Sanoku

Zobacz również:

Wędkarze pod lupą! Poranne patrole SSR na Sanie i Osławie [ZDJĘCIA]

10-08-2026


Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)

rybak nie taki2026-08-10 19:33:04
0 0
Wkurzają mnie te informacje o ciągłych kontrolach. Jeżeli łowiska są biedne w ryby, to należy zakazać je łowić, np. na trzy, cztery lata. Łowiska się odrodzą. To takie proste. Wędkarze nie będą umierać. Widzę czasami, kiedy do rzek wpuszczane są ryby z odchowu w świetle fleszów, czyli za pieniądze podatników. Później ci sami, którzy do rzek je wpuszczają, łowią je prawie za darmo i smażą na patelni. Działania wbrew logice, również w gminie Zagórz, w mieście Sanok, na stawach w powiecie sanockim. A kompletnie nie rozumiem pasji, która polega na złowieniu ryby (ona się męczy podczas holowania), a później wypuszcza się z powrotem do wody.
Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy (0)
Pokaż więcej komentarzy (0)