REKLAMA
REKLAMA

Powstanie nowy sektor w sanockim skansenie. Historia karpackiego leśnictwa i dawnych zawodów leśnych

SANOK. Do idei utworzenia osobnej ekspozycji poświęconej historii karpackiego leśnictwa powrócono podczas spotkania, które odbyło się w czwartek 19 lutego w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Dyskutowano nad koncepcją stworzenia nowego sektora prezentującego leśną architekturę oraz historyczne narzędzia używane niegdyś w gospodarce leśnej.

fot. Grzegorz Izdebski

Na zaproszenie dyrektora Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Marcina Krowiaka, w rozmowach udział wzięli przedstawiciele Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie oraz okolicznych nadleśnictw, a także członkowie zespołu ds. leśnego dziedzictwa kulturowego powołanego przez dyrektora RDLP w Krośnie, Mariana Pigana.

Pomysł utworzenia leśnej ekspozycji na terenie skansenu zrodził się już ponad 20 lat temu, wracamy do niego, mając świadomość, że może to być ostatni moment na zachowanie odchodzących w niebyt obiektów kubaturowych i artefaktów z historii leśnictwa – podkreślił na wstępie dyrektor Marcin Krowiak.

Drewniane biuro nadleśnictwa i dawne narzędzia

W trakcie dyskusji pojawiło się kilka koncepcji zagospodarowania nowego sektora. Jedna z nich zakłada przeniesienie do skansenu lub rekonstrukcję drewnianego budynku biura nadleśnictwa, wznoszonego w latach 50. XX wieku według projektu z 1938 roku, realizowanego w kilkunastu jednostkach na Podkarpaciu.

Taki obiekt mógłby stać się miejscem prezentacji archiwaliów, elementów dawnego wyposażenia biurowego, kolekcji leśnych oznak oraz wydawnictw. W typowym drewnianym budynku gospodarczym znalazłaby się natomiast ekspozycja narzędzi szkółkarskich, historycznych środków zrywkowych czy elementów wyposażenia dawnych parków konnych.

Przedstawiciele nadleśnictw zadeklarowali również możliwość przekazania obiektów, które dziś nie są już wykorzystywane w bieżącej gospodarce leśnej, a mogłyby zostać przeniesione na teren skansenu.

fot. Grzegorz Izdebski

Koliba, klauza i „czarne zawody”

Po części kameralnej uczestnicy udali się w teren – na obszar proponowanego sektora. Konfiguracja zbocza daje szerokie możliwości aranżacyjne. Wśród propozycji znalazła się rekonstrukcja ciągu ryzowego oraz klauzy piętrzącej wodę strumienia.

Dużą aprobatę zyskał pomysł odtworzenia koliby karpackiej – sezonowej chaty drwali – wraz z ekspozycją historycznych narzędzi. Rozważano także prezentację tzw. „czarnych zawodów”, takich jak dziegciarstwo, maziarstwo czy wypał węgla drzewnego.

Skansen posiada już retortę oraz kadź potażarską, które mogłyby stać się zalążkiem tej części ekspozycji.

Ustalono, że w najbliższych tygodniach pracownicy skansenu przeprowadzą lustrację obiektów możliwych do przeniesienia. Przygotowana zostanie również wstępna koncepcja rozmieszczenia budynków oraz przyszłej trasy zwiedzania.

fot. Grzegorz Izdebski

Jeśli projekt doczeka się realizacji, sanocki skansen może wzbogacić się o unikatową w skali regionu przestrzeń, przypominającą o historii karpackiego leśnictwa i zawodach, które przez dziesięciolecia kształtowały krajobraz oraz tożsamość Bieszczadów.

 

fot. RDLP Krosno

 

22-02-2026


Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)

Sektor leśny2026-02-23 09:48:23
0 0
Leśniczówka Brenzberg na Jeleniowatym (Jasieniowie). W sierpniu 1944 r., nad górnym Sanem dominowała UPA. Nieliczna polska samoobrona była bezsilna. Polacy uciekali koleją do Użhorodu, lub ukrywali się w lasach, m.in. w leśniczówce Brenzberg u Franciszka Króla na Jasieniowie.” „Z zeznań świadka: w sierpniu 1944 r. Polacy z rodzinami uciekali do lasu na Jasieniów. Później w Sokolikach pojawił się chłopiec, który opowiadał, że 15 sierpnia 1944 r., wracając rankiem zobaczył jak upowcy otaczają leśniczówkę. Potem słyszał ich wrzaski oraz krzyki i płacz ofiar. Chłopiec uciekł do Sokolik, ale dręczony niepewnością o los bliskich powrócił do lasu, gdzie został przez upowców ujęty i zamordowany. Inny świadek: rankiem 18.VIII.1944 zaszliśmy do leśniczówki, gdzie wśród traw i pod płotami natknęliśmy się na zwłoki 74 osób. Ofiary nie miały ran postrzałowych. Ciała kobiet, dzieci i mężczyzn były okaleczone, ze śladami męczeńskiej śmierci zadanej jakies 3 dni temu. Po ubiorze poznawaliśmy, że to byli Polacy – leśnicy, kolejarze, administratorzy z folwarków a także bieżeńcy, w tym dwóch księży.” Ze wspomnień Alozjego Wiluszyńskiego, ówczesnego mieszkańca Tarnawy Wyżnej: „Przyszedł dzień 15.08.1944 r. We dworze w Tarnawie Wyżnej kwaterował sztab UPA, a we wsi pancerna jednostka niemiecka. Kowpak (dowódca oddziału partyzantki radzieckiej) w tym dniu odszedł z całym oddziałem na południe. W Mucznem, w budynku, który nazywaliśmy „nadleśnictwo” zatrzymało się 74 osoby narodowości polskiej, które uchodziły przed zalewem represji i linią frontu. UPA czując się bezkarnie otoczyła budynek i wszyscy zostali zabici. Było tam dużo kobiet i dzieci. Pastwiono się nad oficerami. Wszyscy chyba mieli odrąbane głowy. Na koniec upowcy zapowiedzieli, że przez tydzień zwłoki mają leżeć nie pochowane – dla ostrzeżenia innych Lachów.” Z materiałów Nadleśnictwa Stuposiany: „OUN i UPA, w mundurach i z bronią demonstrowały swoją siłę a tragiczne położenie polskich rodzin dopełniło przybycie sotni „Burłaki” „Czarnego” i „Hromenki” a przede wszystkim „Osypa” – sotni Służby Bezpieczeństwa OUN zaprawionej w Rzezi Wołyńskiej. Rankiem 18 sierpnia grzbietem Jeleniowatego w pobliże leśniczówki Brenzberg przemykał się mały oddział polskiej samoobrony. Jeden z żołnierzy wspomina: „Do leśniczówki podchodziliśmy ostrożnie. Dokoła panowała cisza mącona intensywnym brzękiem much. Czasem odezwał się leśny ptak, trzasnęła gałązka… Pierwsze ciała leżały w pobliżu budynku mieszkalnego, a wśród traw i opłotków wciąż znajdowano nowe, razem 74 osoby. Zmasakrowane zwłoki kobiet, mężczyzn i dzieci. Zakrwawione sutanny duchownych i mundury leśników. Wszędzie leżały okaleczone, z odrąbanymi głowami, pozbawione kończyn, ze śladami męczeńskiej śmierci zadanej 2-3 dni temu. Z obawy przed prowokacją zmówiliśmy pospiesznie modlitwę za zmarłych i odeszliśmy””.
Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy (0)
Pokaż więcej komentarzy (0)