REKLAMA
REKLAMA

Siedział na chodniku w mroźną noc. Był kompletnie pijany i wychłodzony

Mimo że mrozy nieco odpuściły, nocne spadki temperatur wciąż stanowią śmiertelne zagrożenie. Przekonał się o tym 23-latek, który kompletnie pijany siedział na jednym z rzeszowskich chodników. Gdyby nie telefon na numer alarmowy, ta historia mogła zakończyć się tragicznie.

Do zdarzenia doszło w miniony poniedziałek w Rzeszowie tuż przed północą. Dyżurny miejski otrzymał niepokojące zgłoszenie dotyczące mężczyzny znajdującego się w rejonie skrzyżowania ulic Lubelskiej i Trembeckiego.

Siedział oparty o ścianę, nie mógł się ruszyć

Z relacji świadka wynikało, że mężczyzna siedział na chodniku, oparty o ścianę budynku. Zgłaszający, widząc tę sytuację, nie przeszedł obojętnie. Choć nie był w stanie sam ocenić stanu zdrowia napotkanej osoby, uznał, że przy ujemnej temperaturze sytuacja jest skrajnie niebezpieczna i wymaga interwencji służb.

Ponad 2,8 promila w organizmie

Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji. Mundurowi szybko ustalili tożsamość mężczyzny – to 23-letni mieszkaniec powiatu rzeszowskiego.

 Mężczyzna był mocno wychłodzony i nietrzeźwy. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie ponad 2,8 promila alkoholu. 23-latek miał problemy z poruszaniem się i kompletnie nie orientował się, gdzie się znajduje.

Policjanci podjęli decyzję o przewiezieniu młodego człowieka do izby wytrzeźwień. Tam, pod nadzorem, bezpiecznie spędził resztę nocy.

Policja oraz służby ratunkowe nieustannie apelują: Nie bądźmy obojętni! Jeśli widzisz osobę leżącą na ławce, przystanku czy chodniku – zwłaszcza wieczorem i w nocy – zadzwoń pod numer alarmowy 112. Jeden telefon może sprawić, że ktoś otrzyma pomoc na czas i uniknie zamarznięcia.

źródło: KMP Rzeszów

 

04-03-2026


Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)

wóda super bo legalna?2026-03-04 10:02:18
0 0
pijcie więcej patusiaki
Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy (0)
Pokaż więcej komentarzy (0)