REKLAMA
REKLAMA

Ponad 10 metrów poniżej maksimum. Co się dzieje w Solinie? (VIDEO, ZDJĘCIA)

Bieszczadzkie morze od tygodni odsłania miejsca, które na co dzień znajdują się głęboko pod wodą. Brak opadów sprawił, że dno zbiornika jest coraz bardziej widoczne – szczególnie spektakularne widoki można zaobserwować m.in. w Wołkowyi. Zwróciliśmy się z oficjalnymi pytaniami do PGE Energia Odnawialna, aby dowiedzieć się, jak obecnie wygląda sytuacja na zbiorniku oraz z czego wynika tak wyraźny spadek poziomu wody.

W ostatnich miesiącach przedłużająca się susza i brak intensywnych opadów deszczu w zlewni Sanu doprowadziły do znacznego obniżenia poziomu wody w Jeziorze Solińskim. Efekty są doskonale widoczne dla mieszkańców oraz turystów odwiedzających Bieszczady – odsłonięte wyspy, wyłaniające się z wody mielizny i dawne koryta rzek przyciągają uwagę i budzą pytania o stan zasobów wodnych.

O szczegółowe dane i wyjaśnienia zapytaliśmy zarządcę obiektu. Jak poinformował nas Piotr Kwiatkowski, Kierownik Projektów w Biurze ds. Odnawialnych Źródeł Energii PGE Polska:

– Aktualny poziom wody w zbiorniku Solina wynosi 409,60 m n.p.m. Maksymalny poziom piętrzenia w okresie jesiennym wynosi 420,00 m n.p.m. Oznacza to, że obecny poziom wody jest niższy od maksymalnego o ponad 10 metrów – wyjaśnia Piotr Kwiatkowski.

Przedstawiciel PGE potwierdza, że obecny stan wody w zbiorniku można jednoznacznie określić jako niski.

Z czego wynika taka sytuacja?

Główną przyczyną obniżenia się lustra wody jest brak długotrwałych i obfitych opadów atmosferycznych w całym rejonie. Obecnie naturalny dopływ do Jeziora Solińskiego z górnych odcinków rzek wynosi zaledwie około 1 m³/s.

 

Mimo tak małego zasilania, zbiornik realizuje swoją fundamentalną funkcję retencyjną i ochronną dla całego regionu. PGE Energia Odnawialna stale dokonuje tzw. alimentacji rzeki San, dbając o zachowanie minimalnych przepływów biologicznych i użytkowych poniżej zapory.

– Dzięki wodzie zgromadzonej w zbiorniku możliwe jest obecnie przekazywanie do Sanu 7,5 m³/s wody, czyli znacząco więcej, niż wynosi aktualny naturalny dopływ. To właśnie dzięki pracy zbiornika i prowadzonej gospodarce wodnej mieszkańcy oraz odbiorcy przemysłowi w dolnym biegu rzeki mają zapewniony stały i wystarczający dostęp do wody także w okresie przedłużającej się suszy – podkreśla Piotr Kwiatkowski z PGE.

Niezwykłe widoki w Wołkowyi

Przypomnijmy, że niedawno publikowaliśmy materiał wideo oraz zdjęcia z lotu ptaka pokazujące, jak wysychające dno zbiornika odsłania dawne struktury i tereny w rejonie Wołkowyi. Materiał możecie zobaczyć w naszym wcześniejszym artykule: Bieszczadzkie morze odsłania dno. Niezwykły widok w Wołkowyi (VIDEO, ZDJĘCIA Z LOTU PTAKA).

 

10-10-2026


Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)