BURMISTRZ ZAGÓRZA: Zastałem gminę w stanie zapaści…

GMINA ZAGÓRZ. Bilans otwarcia gminy Zagórz na lata 2011-2014. – Zastałem gminę w stanie zapaści… Rozmowa z nowym burmistrzem Zagórza Ernestem Nowakiem.

W jakiej sytuacji zastał Pan gminę?
– Krótko mówiąc – w stanie zapaści finansowej. Sytuacja jest bardzo trudna. Konieczne będą zdecydowane reformy. By móc kontynuować inwestycje, musimy wprowadzić programy oszczędnościowe. Szkoda, że nasi poprzednicy nie mieli odwagi ich podjąć.

Skąd się wzięły te problemy?
– Powodów jest kilka. Po wyborach, w grudniu i styczniu spłynęły do gminy faktury za prace zlecone jeszcze przez poprzednie władze – kwota była tak ogromna, że konieczne stało się zaciągnięcie kilku milionów kredytu. Na dodatek, nasi poprzednicy dopiero pod koniec kadencji rozpoczęli najkosztowniejsze inwestycje nie zapewniając im odpowiedniego wsparcia unijnego. Przykładem jest budowa kanalizacji na osiedlu Zagórz-Dolina realizowana ze środków własnych gminy, a to oznacza wydatek 2 milionów złotych netto. Trzeci powód to duże wydatki na oświatę. Nasza niewielka 13-tysięczna gmina utrzymuje 11 szkół. Dla porównania – sąsiednia, ok. 12-tysięczna gmina Lesko ma na utrzymaniu tylko 5 placówek. Dlatego w tym roku do otrzymanej subwencji oświatowej będziemy musieli dołożyć prawie 4,8 miliona złotych.

Jak to się odbija na budżecie?
– Fatalnie. By ratować sytuację gminy, łącznie od momentu objęcia urzędu musiałem zaciągnąć kredyty w wysokości blisko 5 milionów złotych. Mimo to gmina Zagórz traci płynność finansową. Kasa gminna świeci pustkami, brakuje pieniędzy nawet na prąd, gaz, ZUS. W projekcie budżetu deficyt sięga 52%, a to oznacza, że w ciągu roku będziemy zmuszeni do zaciągnięcia kolejnych kredytów i pożyczek na kwotę 12 milionów złotych. Idąc dalej tą drogą gmina spadnie w przepaść. Taki stan finansów uniemożliwia jej rozwój i pozyskiwanie środków zewnętrznych, zwłaszcza unijnych, ponieważ samorząd nie jest w stanie zapewnić wkładu własnego do projektów.

A co, jeśli gmina przekroczy dozwolone przez prawo 60% zadłużenia?
– Grozi jej zarząd komisaryczny, a wtedy wyznaczony przez premiera komisarz zawiesi Radę i pozostałe władze gminy i będzie zmuszony np. zamrozić inwestycje, zamknąć kilka szkół oraz drastycznie obniżyć wydatki na pozostałe dziedziny życia: gospodarkę komunalną, drogi, służbę zdrowia, sport, kulturę itp.

Jaki jest ratunek?
– Odważne i odpowiedzialne reformy. Najtrudniejsza z nich dotyczy oświaty. Przy malejącej liczbie dzieci tak rozbudowana sieć szkół kosztuje zbyt wiele. Na jednego ucznia otrzymujemy z budżetu państwa ok. 6 tysięcy złotych, a musimy dokładać drugie tyle. Decyzja w tej sprawie należy jednak do Rady Miejskiej w Zagórzu. Będziemy też oszczędzać na wszystkich innych dziedzinach, również na administracji. Walczymy także o dodatkowe 700 tysięcy złotych na dokończenie hali sportowej na osiedlu Nowy Zagórz. Już teraz wywalczyliśmy w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska 70 tysięcy złotych na termomodernizację Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu.

A w gospodarce?
– Wspólnie z Radą Miejską podjęliśmy decyzję o budowie biogazowni. Powstanie ona jednak nie na Zasławiu, gdzie mogłaby przeszkadzać mieszkańcom, tylko na skraju gminy – za cegielnią na Leskiej Górze. Obliczamy, że rolnicy z terenu gminy Zagórz dostarczając wsad do biogazowni zarobią około miliona złotych rocznie. A zamożniejsi mieszkańcy, to zamożniejsza gmina. Planujemy także ściągnięcie do podstrefy ekonomicznej nowych inwestorów, a to jest szansa na nowe miejsca pracy i wpływy z podatków.

Jedną z największych inwestycji w gminie jest budowa kanalizacji. Ale i tu pojawiły się problemy…
– Inwestycja została odebrana jeszcze w listopadzie, zanim objąłem urząd, ale niestety nie wszyscy mieszkańcy Starego Zagórza, Wielopola i Tarnawy Dolnej mogą się do niej włączyć, ponieważ pewne obszary zostały pominięte przy jej wykonaniu. Podłączenie tych obszarów będzie nas kosztować dodatkowo kilkaset tysięcy złotych. Drugim problemem była mała liczba włączonych do kanalizacji sanitarnej gospodarstw domowych, a był to warunek otrzymania dofinansowania unijnego. Dzięki naszej szybkiej interwencji udało się inwestycję uratować i Zarząd Województwa wydłużył termin jej realizacji.

Co z drogami?
– Naszą troską jest remont drogi wojewódzkiej Zagórz-Komańcza-Radoszyce. To aorta naszej gminy – główna trasa, którą mieszkańcy podążają do zakładów pracy, szkół, urzędów czy placówek służby zdrowia. Na jej remont i poprawę bezpieczeństwa (budowę chodników, poboczy, poprawienie zakrętów, lepsze oznakowanie) władze województwa zarezerwowały 80 milionów złotych. Cała procedura jednak się przedłuża ze względu na protest jednej z organizacji ekologicznych – walczymy o jej przyspieszenie. Będziemy chcieli opracować nowy układ komunikacyjny w Zagórzu i Zasławiu oraz wykonać remonty najważniejszych dróg w pozostałych miejscowościach.

A co z dużymi projektami?
– Bez reform będzie nas stać tylko na złożenie jednego wniosku na budowę kanalizacji sanitarnej w jednej miejscowości oraz jednego wniosku na przebudowę obiektów oświatowych. Wtedy zadłużenie sięgnie 60 %. Pomimo prawie gotowej dokumentacji na budowę wodociągów dla Zagórza i Poraża nie jesteśmy w stanie zapewnić udziału własnego przy sięganiu po środki unijne i pieniądze mogą nam przejść „koło nosa”.

Jaki ma Pan pomysł na rozwój turystyki, kultury, sportu i innych dziedzin?
– Zewnętrzne fundusze z tzw. małych projektów. Specjalnie w tym celu utworzyliśmy w urzędzie zespół ds. małych projektów, którego zadaniem jest zdobywanie grantów finansowych. Będzie też pomagał okolicznym organizacjom: lokalnym stowarzyszeniom, klubom sportowym, kołom gospodyń wiejskich, OSP w zdobywaniu takich pieniędzy na działalność. Do tej pory te możliwości były bardzo słabo wykorzystywane. Chcemy też stworzyć w Zagórzu infrastrukturę turystyczną: uporządkować główną ulicę, uruchomić centrum informacji, plażę i bulwar nad Osławą, przechodzący w szlak do ruin klasztoru karmelitów. Wierzę, że turyści będą zatrzymywać się w Zagórzu, by odetchnąć i zaplanować dalszą wędrówkę w góry. Stąd biegną bowiem główne drogi i trasy kolejowe w Bieszczady, do przejść granicznych na Słowację i Ukrainę, tu zbiegają się dwie największe bieszczadzkie rzeki. Bo w końcu Zagórz to Brama Bieszczadów.

Wierzy Pan, że uda się wyprowadzić gminę z zapaści?
– Mamy w urzędzie dobrych fachowców, przychylność Marszałka i Wojewody, więc jeśli podejmiemy odważne reformy, jesteśmy w stanie wyprowadzić gminę na prostą oraz zapewnić jej rozwój na przyszłość.

Tekst sponsorowany
|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."