Zapowiada się emocjonująco jak nigdy wcześniej

SANOK. Grzegorz Leśniak będzie po raz kolejny spikerem zawodów w czasie dwudniowego święta z lodową odmianą speedwaya w Sanoku. Jego głos doskonale znany jest wszystkim kibicom z Polskiego Radia Rzeszów.

Na torze lodowym Błonie Grzegorz będzie siedział w wieżyczce sędziowskiej i będzie przekazywał wszystkie komunikaty sędziego. Z kolei prezenterem na tafli lodowej będzie Michał Łopaciński. Obaj spikerzy zadbają o to, aby kibice na trybunach nie nudzili się. O oczekiwaniach związanych z tegorocznymi zawodami z Grzegorzem Leśniakiem rozmawia Wojciech Jankowski.

- Jak wspominasz atmosferę panującą na ubiegłorocznych zawodach w Sanoku?
– Ice ma swoją specyfikę. Po pierwsze zawody odbywają się zimą i dla fanów żużla w naszym kraju nie jest to codzienne zjawisko. Kibice kojarzą speedway z niedzielnymi popołudniami spędzanymi na stadionach. Z walką swoich drużyn, za które oddaliby wszystko. A tu nagle przyciągnięci ciekawością jazdy zawodników na motocyklach z kolcami obserwują „inny” żużel. Ta druga moim zdaniem ważna kwestia to właśnie nowość tej dyscypliny w naszym kraju. Tylko nieliczni pamiętają zawody sprzed pół wieku z udziałem na przykład Mieczysława Połukarda czy braci Rajmunda i Norberta Świtałów. Ubiegłoroczne zawody były czwartą edycją i ICE Racing nadal przede wszystkim wzbudza zainteresowanie przez swoją nowość w naszym kraju. Dzięki temu w ubiegłym roku, tak jak i w poprzednich latach na trybunach panowała szczególna atmosfera. Ludzie przestępując z nogi na nogę, z niecierpliwością oczekują kolejnych emocji na torze. Do tego zimne i gorące trunki oraz kiełbaska z grilla. To daje mocnego kopa. Każdy fan żużla w Polsce powinien choć raz stawić się w Sanoku i wiem, że co roku miasto przyciąga kolejnych kibiców. Podczas zawodów na mój telefon przychodzą smsy od znajomych z różnych miejscowości, często spoza Podkarpacia z prośbą o pozdrowienia tych kibiców przez mikrofon. Co ciekawe, co roku jest ich coraz więcej, a to oznacza, że ICE Racing przyciąga coraz to nowych fanów. To tylko cieszy.

- Michał Łopaciński pełnił funkcję prezentera, Ty byłeś spikerem. Jak układała się współpraca między Wami? W tym roku będzie podobnie.
– Uważam, że bardzo dobrze. Obaj mamy już nieco doświadczenia w temacie pracy z mikrofonem i potrafimy się uzupełniać. Oczywiście już dzień wcześniej spotkaliśmy się na ogólnej odprawie, a następnie tylko we dwoje i ustaliliśmy całą spikerską strategię. Rolą Michała jest przede wszystkim rozgrzewanie kibiców. Ja pracuję w wieżyczce tuż obok sędziego i podaję oficjalne wyniki wraz z różnymi komunikatami. Jest mały problem, który dodaje uroku we współpracy pomiędzy mną a Michałem. Wieżyczka tłumi dźwięk z głośników, a ponieważ w środku cały czas ktoś coś mówi, czy to sędzia, czy chronometrażysta, to często nie docierają do nas słowa wypowiadane przez Michała. Musimy zatem intuicyjnie dogadywać się odnośnie prowadzenia zawodów. Trudno oceniać samego siebie, ale odbieram sygnały, że nieźle nam to wychodzi.

- Sporty motorowe w regionie Podkarpacia są bardzo popularne. Po awansie rzeszowskiej drużyny do Speedway Ekstraligi kibice z pewnością już w tym momencie są spragnieni emocji żużlowych?
– Znam fanów żużla, dla których okres zimowy, czyli transferowy jest bardziej emocjonujący od letniego, kiedy widzą już zawodników na torze. Dla nich to właśnie teraz rozgrywa się nowy sezon. I teraz kiedy zapraszamy już na ice speedway, to u każdego u kogo zamiast krwi płynie choć trochę żużlowego paliwa, podnosi się ciśnienie. Wiem, że sporo osób już teraz planuje sobie czas na 21 i 22 stycznia i przyjazd na sanockie Błonie. Żużel na lodzie stanowi doskonały przedsmak letnich emocji. Na brak adrenaliny narzekają już teraz też sami żużlowcy i trenerzy od klasycznego speedwaya. To widać na trybunach, bo tych zawodników, trenerów i klubowych działaczy z roku na rok jest coraz więcej. Dla kibiców to też fajna sprawa, przyjechać do Sanoka i oglądając ice porozmawiać ze swoimi klubowymi ulubieńcami. To kolejny czynnik, który uatrakcyjnia zawody ICE Racingu.

- Jak oceniasz szansę Polaków w tegorocznych zawodach w Sanoku?
– Powiem szczerze, że nie mogę doczekać się jady Pawła Strugały. Lubię takich „świeżaków” na torze, którzy nie czują respektu przed bardziej doświadczonymi rywalami. Strugała ma 29 lat, ale na lodowym torze cały czas stawia tak naprawdę pierwsze kroki. Ma doświadczenie z enduro i wie czym jest ściganie na motorze. W Sanoku pokazał już, że nie lubi odpuszczać i pewnie tak będzie i tym razem. Liczę też, że swoje zrobi Grzegorz Knapp. Oczekiwania względem jego osoby są coraz większe i choć wciąż ma pewne nawyki z klasycznego żużla, to pokazuje, że będzie jednym z najlepszych zawodników w Europie ścigających się na lodzie. Jeśli jeszcze do tej dwójki dopasuje się Mirosław Daniszewski, to będzie naprawdę ciekawie. Zawodnicy, mówię i o Polakach i o obcokrajowcach, coraz lepiej znają ten wąski tor z długimi prostymi. To robi swoje. W tym roku może być emocjonująco jak nigdy wcześniej.

Grzegorz Leśniak (po prawej stronie). Obok Michał Łopaciński.

ICE Racing Team Polska

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."