Chcieli pogłębienia rzeki, muszą rozebrać ogrodzenia (ZDJĘCIA)

MOKRE / PODKARPACIE. W terminie do 2 miesięcy mieszkańcy Mokrego w gminie Zagórz muszą rozebrać ogrodzenia, które zahaczają o pas rzeczny. To według nich konsekwencja prośby o odmulenie tego odcinka Osławy. Z kolei Nadzór Wodny twierdzi, że nakazy nie mają nic wspólnego z prośbą o  pogłębienie koryta rzeki.

Dorota Mękarska

Pochód lodu to dla ludzi z Mokrego zwyczajna sprawa. Co roku obserwują, jak kra pęka. Czasami jednak dochodzi do tworzenia się groźnych zatorów. Zdarza się, że lodowa hałda urasta do kilku metrów wysokości, a na długość potrafi ciągnąć się, co najmniej na kilometr.  Mieszkający dalej od rzeki przychodzą popatrzeć na to zjawisko natury, ale tych mieszkających bliżej rzeki huk łamiącej się kry przyprawia o gęsią skórkę, bo woda występuje z brzegów, niszczy wał przeciwpowodziowy i wdziera się na posesje, podtapiając domostwa. Ludzie twierdzą, że z roku na rok jest coraz groźniej.

Wydawałoby się się, że problem można łatwo rozwiązać udrożniając koryto rzeki, tak by kra mogła swobodnie spływać.  Niektórzy mieszkańcy Mokrego byli nawet skłonni zapłacić za ciężki sprzęt z własnej kieszeni. Okazuje się jednak, że odmulenie koryta rzeki jest problemem nie do przeskoczenia.

Rok temu skończyło się na strachu
W zeszłym roku  potężny lodowy zator na Osławie napędził  ludziom strachu, ale na szczęście skończyło się tylko na lęku.  Jednakże zaraz na wiosnę kilkunastu mieszkańców Mokrego napisało pismo do Nadzoru Wodnego z prośbą o usunięcie zamuleń. Ludzie wystąpili również o wzmocnienie istniejących wałów przeciwpowodziowych. – W lecie przyjechał pracownik Nadzoru Wodnego z Leska – relacjonuje mieszkaniec wsi. –  Zrobił zdjęcia i stwierdził, że na rzece występują naturalne progi skalne i nie da się ich usunąć.

Według Nadzoru Wodnego zamulenie jest problemem wtórnym wynikającym z istnienie progów skalnych. Trudno je usunąć, gdyż wejście z pracami pogłębiającymi w koryto rzeki obwarowane jest obostrzeniami wynikającymi z programu Natura 2000. Utrudnia on, a czasami wręcz uniemożliwia realizację tego typu przedsięwzięć.

Trzeba byłoby te progi skalne wysadzać, a to jest niemożliwe – podkreśla Wojciech Buga, kierownik Nadzoru Wodnego w Lesku. – Nie ma tam zresztą zagrożenia powodzią, gdyż wzdłuż rzeki jest opaska faszynowo – kamienna, przez którą woda się nie przelewa.

To jest próba zastraszenia?
Pod koniec listopada br. doszło do powtórnej wizyty pracownika Nadzoru Wodnego w Mokrem. Tym razem mierzył on odległości między ogrodzeniami a wodą. – Tuż przed świętami osoby, które podpisały się na piśmie z prośbą do Nadzoru Wodnego dostały pisma nakazujące rozbiórkę ogrodzeń, które wchodzą na teren rzeczny. U dwóch rodzin rzeczywiście tak było, ale pismo otrzymali wszyscy, których posesje sąsiadują z rzeką. Nasza prośba, nie wymagająca przecież dużych nakładów finansowych, nie została zrealizowana. Zamiast tego mieszkańcy wsi zastraszani są przez Nadzór Wodny – uważa mieszkaniec Mokrego.

Te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego – utrzymuje kierownik Buga. – W tym roku zostaliśmy poinformowani przez mieszkankę Mokrego, że właściciel funkcjonującego tam tartaku zagrodził przejście  wzdłuż wody.  Nakazaliśmy mu usunąć ogrodzenie. Przy okazji postanowiliśmy sprawdzić, czy inne ogrodzenia nie wchodzą w pas rzeczny. Okazało się, że w trzech przypadkach  tak jest w istocie. Te osoby dostały nakazy.  Jedna już ogrodzenie rozebrała. Jednak nie można tego traktować jako zastraszania.

nadesłane zdjęcia wykonano 26 grudnia br.

 

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."