Juniorzy Stali Sanok na remis z Resovią Rzeszów (ZDJĘCIA)

SANOK. Rozgrywki I Podkarpackiej Ligii Juniorów powoli zbliżają się do końca. W meczu 24 kolejki juniorzy sanockiej Stali podejmowali drużyny Resovii Rzeszów.

Podopieczni trenera Sebastiana Jajko podzielili się punktami z rywalami, remisując bezbramkowo (w meczu juniorów starszych) i 1:1 (w meczu juniorów młodszych).

Stal Sanok – Resovia Rzeszów 0:0 (juniorzy starsi)
Skład Stali: Wróbel – Ząbkiewicz, Strzyżowski, Wyciskiewicz, Łach, Józefiak (85′ Jaklik), Fryda, Adamiak, Wojtowicz, Bury (86′ Hnat), Czura.

Goście z Rzeszowa, zajmujący w ligowej tabeli pozycję wicelidera, przyjechali do Sanoka z mocnym zamiarem zainkasowania kolejnych trzech punktów. Stalowcy, którzy przed tą kolejką spotkań zajmowali 8 lokatę, okazali się równorzędnym przeciwnikiem dla wyżej notowanego rywala, dzięki czemu kibice obejrzeli ciekawy, rozgrywany w szybkim tempie mecz, z wieloma akcjami ofensywnymi. Początek spotkania to przewaga Sanoczan, którzy zagrażali bramce Resovii głównie po akcjach lewą stroną boiska, na której bardzo dobre zawody rozgrywał Bartłomiej Józefiak. Gospodarze opanowali także środek pola, zarówno Kamil Adamiak, jak i Jakub Fryda posyłali dużo prostopadłych piłek w stronę napastników. Resoviacy grali jednak czujnie w obronie, kilka razy napastnicy Stali – Jakub Czura i Arek Bury byli na minimalnym spalonym. W miarę upływu czasu gra się wyrównywała, a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić goście. W 35 minucie zawodnik z Rzeszowa znajduje się w sytuacji sam na sam, na szczęście dla miejscowych zamiast strzelać na bramkę podaje do kolegi znajdującego się na pozycji spalonej. Była to najlepsza okazja do zdobycia bramki w pierwszej części gry.

Początek drugiej odsłony to znowu ataki Stali – najlepszą okazję stworzyli gospodarze w 55 minucie, kiedy to po podaniu Burego Czura był bliski umieszczenia piłki w bramce z kilku metrów, niestety naciskany przez obrońców nie jest w stanie oddać precyzyjnego strzału. Goście również starają się atakować, na szczęście obrona Sanoczan oraz Konrad Wróbel w bramce są bezbłędni. Ostatnie kilkanaście minut to emocjonująca wymiana ciosów, mimo zmęczenia gra akcja za akcję. I to miejscowi powinni wyjść zwycięsko z tej konfrontacji- w 90 minucie w sytuacji sam na sam znajduje się Wojtowicz, niestety trafia wprost w bramkarza. Ostatecznie pada bezbramkowy remis, który z przebiegu meczu nie krzywdzi żadnej z drużyn.

Stal Sanok – Resovia Rzeszów 1:1 (0:1)  (juniorzy młodsi)
Skład Stali: Piecuch – Pawlik, Dąbrowiak, Jaklik, Kramarz, Rolnik, Winczowski, Chmura (41′ Dziedzic), Wójcik, Orawiec ( 70′ Biłas), Kruczek.

Mecz lepiej rozpoczęli przyjezdni, byli agresywniejsi i bardziej zdecydowani od słabo spisujących się w tej części gry gospodarzy. Mimo tego najlepszą okazję do zdobycia bramki mieli Stalowcy, Kuba Kruczek po bardzo dobrym wyjściu do prostopadłego podania przerzuca piłkę nad wychodzącym bramkarzem i niestety, obok bramki. Częściej przy piłce utrzymują się Rzeszowianie, ale nie ma to przełożenia na sytuacje strzeleckie. Dopiero w 35 minucie wykonują oni rzut wolny i mimo asysty obrońcy napastnik gości kieruje piłkę do siatki. Chwilę potem znakomita okazja Stali – szarżujący Kruczek zostaje powalony w polu karnym przez trzech rywali, sędzia bez wahania wskazuje na „wapno”. Niestety, intencje Łukasza Winczowskiego wyczuwa bramkarz i ratuje swój zespół przed stratą gola.

W drugiej części gry oglądaliśmy już inną Stal- biegającą i walczącą, co przełożyło się na obraz meczu i sytuacje strzeleckie, w której miejscowym brakowało niestety precyzji. Wyręczyć ich musiał obrońca Resovii, który po dośrodkowaniu Winczowskiego uderza piłkę głową obok bezradnego bramkarza. „Pasiaki” stworzyły sobie w tej części gry jedną znakomitą sytuację, ale strzał napastnika głową z kilku metrów w ładnym stylu broni Karol Piecuch. A Stalowcy dalej atakowali – najpierw po rajdzie Kruczka i dośrodkowaniu z lewej strony boiska Sławek Orawiec nie trafia w światło bramki, a w końcówce meczu po indywidualnej akcji Tomka Jaklika na bramkę uderza Szymon Biłas, jednak jego strzał we wspaniałym stylu broni bramkarz przyjezdnych, ratując dla nich jeden, zasłużony punkt.

foto: Tomasz Sowa

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."