W Rzepedzi mamy Meksyk (VIDEO HD)

RZEPEDŹ / PODKARPACIE. Mieszkańcy gminy Komańcza mają ambiwalentne uczucia w stosunku do remontu drogi wojewódzkiej Zagórz – Komańcza.

Z jednej strony cieszą się, że ta główna dla nich arteria będzie wreszcie wyremontowana, ale z drugiej zaczynają utyskiwać na niedogodności związane z przebudową.

Dorota Mękarska

Niestety tych problemów będzie przybywać, gdyż kolejne odcinki drogi planowane są do wyłączenia z ruchu. Apogeum prac, spodziewane na wiosnę przyszłego roku, stanie się sprawdzianem dla wszystkich: inwestora, wykonawcy, a także uczestników ruchu drogowego. Wtedy prace remontowe obejmą praktycznie całą drogę od Zagórza do Komańczy.

Mieszkańcy: dlaczego organizacja ruchu została tak bezmyślne przeprowadzona?

- Jako mieszkańcy gminy Komańcza rozumiemy, że remont jest konieczny i wiąże się ze sporymi utrudnieniami – pisze do nas jeden z internautów.
Nie rozumiemy jednak, dlaczego organizacja ruchu została tak bezmyślnie przeprowadzona.

Największe obiekcje budzą długości odcinków, na których wprowadzono ruch wahadłowy. Rzeczywiście, zbliżone są one do maksymalnie dopuszczalnych, wynoszących 2,5 km. Konsekwencje tego stanu rzeczy najlepiej widać w Rzepedzi. Kierowcy, którzy próbują włączyć się do ruchu z dróg bocznych, nie mają szans, by zorientować się, jakie w danej chwili obowiązuje światło. Efekt jest taki, że co bardziej niecierpliwi wyjeżdżają na drogę, by po chwili spotkać się z autem nadjeżdżającym z naprzeciwka. Dobrze jest, jeśli spotykają się samochody osobowe, gorzej, gdy najadą na siebie samochody ciężarowe. Wyminięcie się jest praktycznie niemożliwe.

- Przy tak olbrzymich odległości osoby włączające się do ruchu są prawdziwą zmorą – narzeka internauta.
- Wczoraj mieliśmy tu Meksyk – mówi jeden z mieszkańców Rzepedzi, którego ulubionym zajęciem od czasu rozpoczęcia remontu jest obserwowanie tego, co dzieje się na drodze.
Auto ciężarowe wjechało pod prąd i zatarasowało cały ruch. Korek zrobił się taki, że hej. Chyba przez godzinę droga była całkowicie zablokowana.

Wzdłuż rzepedzkiego odcinka objętego ruchem wahadłowym, znajduje się całkiem spora ilość wjazdów. Nie dość, że przy drodze stoją bloki mieszkalne i domy prywatne, to funkcjonują tu jeszcze sklepy oraz Zakład Drzewny „Nowy Styl”.  Po godz. 15 na drodze robi się bardzo nerwowo, ale na szczęście nie doszło jeszcze do wypadku, czy kolizji.

Problemy stwarzają też autobusy kursowe. Zdarza się, że ich kierowcy wjeżdżają na czerwonym świetle na objęty wahadłowym ruchem odcinek. Policja gorliwie ich wyłapuje, choć kierowcy tłumaczą się, że obowiązuje ich rozkład jazdy. Szkoda, że PKS Veolia nie dokonało z powodu prac remontowych zmian w rozkładzie jazdy autobusów, gdyż oszczędziłoby to nerwów kierowcom i pasażerom.

Czasy ustawione są w sposób nieracjonalny

Mieszkańcy Rzepedzi narzekają też na sygnalizację świetlną. Ich zdaniem interwały między światłem czerwonym, a zielonym zostały źle ustawione. Czasy ustawione są w sposób zupełnie nieracjonalny – uważa internauta. ­ Na świetle zielonym mogą wjechać zaledwie cztery pojazdy, choć w ciągu zmiany świateł, wynoszącej 7 – 8 minut, tych samochodów zbiera się zdecydowanie więcej. Większość osób jedzie dalej, narażając się na konsekwencje karne ze strony policji. W najlepszym wypadku taka sytuacja kończy się zatrzymaniem całej kolumny aut.

Wykonawca robót, inwestor, a także kierowcy, obecny czas powinni potraktować jak poligon doświadczalny, by za kilka miesięcy, gdy dojdzie do spiętrzenia robót, droga między Zagórzem a Komańczą, nie stała się całkiem nieprzejezdna.

 

Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."