Dość lekceważenia społeczeństwa. Sanoccy związkowcy jadą do Warszawy, ale nie po to, by podgrzewać atmosferę

SANOK / PODKARPACIE. Dość lekceważenia społeczeństwa” – pod takim hasłem NSZZ „Solidarność”, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych organizuje w Warszawie akcję protestacyjną, która trwać będzie od 11 do 14 września. Ma to być największy po 1989 roku protest w Polsce. Sprawdziliśmy, kto z Sanoka wybiera się do stolicy.

 

Dorota Mękarska

Związkowcy protestują przeciwko uchwalonym przez parlament zmianom w kodeksie pracy, wydłużającym okres rozliczeniowy czasu pracy, wysokości płacy minimalnej i podwyższeniu wieku emerytalnego. Będą też protestować ze względu na brak uczciwego dialogu społecznego.

Akcja protestacyjna dotyczy nie tylko spraw pracowniczych. Związkowcy występują z postulatem zmiany konstytucji w części dotyczącej referendów krajowych i samej ustawy dotyczącej referendów. Według związkowców 33 lata po podpisaniu Porozumień Sierpniowych rząd torpeduje prawo do zgromadzeń, zasłaniając się znowelizowanymi po zamieszkach z 11 listopada 2011 r. przepisami ustawy o zgromadzeniach.

Pikiety, panele dyskusyjne i wielka manifestacja

Pierwszego dnia akcji protestacyjnej pikiety odbędą się przed Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Ministerstwem Gospodarki, Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, Ministerstwem Skarbu, Ministerstwem Pracy i Polityki Społecznych. Po ich zakończeniu dojdzie do wspólnej manifestacji.

Drugiego dnia będą zorganizowane debaty eksperckie na terenie miasteczka namiotowego zlokalizowanego przed Sejmem RP.

Na 13 września (piątek) zaplanowano dzień otwarty (Hyde Park) z wolną trybuną dla organizacji biorących udział w manifestacji. Scena i mikrofon zostaną udostępnione organizacjom społecznym, inicjatywom obywatelskim, a także wszystkim organizacjom wspierającym protest.

W sobotę nastąpi kulminacja akcji protestacyjnej. Uczestnicy wielkiej ogólnopolskiej manifestacja „Dość lekceważenia społeczeństwa” przejdą ulicami Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście do Placu Zamkowego. Przy Zamku Królewskim odbędzie się finał akcji i wystąpienia liderów trzech central związkowych.

Generalnie wprowadziliśmy zasadę, by w akcji protestacyjnej uczestniczyło nie więcej niż 10 procent członków z poszczególnych struktur związkowych - podkreśla Andrzej Szall, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”.

Do stolicy pojadą więc reprezentacje Autosanu, Stomil Sanok S.A., PGNiG Oddział w Sanoku, Stometu, SPGK, OSM, Rejonu Energetycznego, Sanockiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Muzeum Historycznego, MBL, jak również z sanockich urzędów.

Wyjeżdżają w nocy i wracają w nocy

Związkowcy i pracownicy spółki Stomil Sanok wyjeżdżają do Warszawy w nocy z piątku na sobotę. Wezmą udział w wielkiej manifestacji. Do stolicy pojedzie kilkadziesiąt osób, w tym 15 członków „Solidarności”.

U nas jeśli chodzi o zarządzanie i produkcję jest stabilna sytuacja - podkreśla Antoni Malinowski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Stomil Sanok S.A. – Stabilizacja jest na przeciętnym poziomie, ale nie ma tak dramatycznej sytuacji, jak w Autosanie. Istotne jest również to, że sobota w Stomilu jest dniem pracującym, a w trzecim kwartale roku pracownicy mają już w większości wykorzystane urlopy. Trzeba też pamiętać o tym, że z Sanoka do Warszawy jest daleko. Wyjeżdżamy w nocy i wracamy w nocy. Dla wielu ludzi jest to meczący wyjazd. Nie wszyscy są w stanie znieść jego trudy.

Związkowcom z „Nafty” zależy na sprawach pracowniczych

W sanockim Oddziale Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa chętnych do wyjazdu było wielu.

Dwa razy więcej niż możemy zabrać – podkreśla Tomasz Ziembicki, przewodniczący zakładowej „Solidarności”. - Musieliśmy jednak ograniczyć liczbę ze względów logistycznych.

Dlaczego akurat w „Nafcie” oddźwięk był tak duży?

Trudno jednoznacznie stwierdzić: dlaczego? Każdy pracownik ma swoje przemyślenia i refleksje. Jeden chce protestować ze względu na zmiany w kodeksie pracy, drugi ze względu na wydłużony wiek emerytalny, itd.. Powodów jest dużo, ale generalnie dlatego, że ludzie są niezadowolenie z sytuacji w kraju – uważa przewodniczący.

Z „Nafty” pojadą do Warszawy dwa autokary. W czwartek wyjadą związkowcy z Związku Zawodowego Górników Naftowców w sile ponad 20 osób, a w piątek cały autobus członków „Solidarności”.

To jednak nie wszyscy.

Pojedzie na pewno jeszcze więcej osób, ale w innych grupach, gdyż nasza firma działa w czterech województwach – dodaje Ziembicki.

Związkowcy z „Nafty” będą uczestniczyć w panelach dyskusyjnych i w spotkaniach z ekspertami.

- Utożsamiamy się głównie z prawami pracowniczymi, bo nie bawimy się w politykę. Nasza firma pełni zresztą specyficzną rolę w państwie – mówi Ziembicki myśląc o bezpieczeństwie energetycznym kraju. – Nie możemy pozwolić sobie na radykalizm, bo dobro załogi i firmy jest najważniejsze.

Pojadę na pikietę, a z czego będę żył?

W Autosanie jeszcze w zeszłym tygodniu do udziału w akcji protestacyjnej zgłosiło się 25 osób. Na blisko 500 osobową załogę, i to w kryzysowej sytuacji, to niewiele. Wypomniała to pracownikom Ewa Latusek, przewodnicząca zakładowej „Solidarności, podczas pikiety zorganizowanej w Autosanie.

Pojadę na pikietę , a z czego będę żył? – zdenerwował się jeden z pracowników. – Przez te głodowe pensje, trzeba w soboty sobie dorabiać.

W Autosanie nastąpiła jednak mobilizacja. Z samej „Solidarności” w akcji protestacyjnej weźmie udział 35 osób. Będzie to najliczniej reprezentowany przez „Solidarność” zakład pracy.

Z całego Sanoka na akcję protestacyjną pojedzie około 170 członków „Solidarności”.

Nie jest najgorzej – ocenia Andrzej Szall. – Mobilizacja jest większa, niż niektórzy by oczekiwali

 

 

foto: logo NSZZ Solidarność

|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."