INTERWENCJA: Sanoczanie kontrolujcie wodomierze, bo może was spotkać przykra niespodzianka!

SANOK / PODKARPACIE. Mieszkaniec Sanoka musi zapłacić ponad 2,6 tys. zł „niedopłaty” za wodę, gdyż liczniki… nie dały się odczytać elektronicznie.  To przestroga dla innych, by kontrolowali zużycie wody.

Dorota Mękarska

- Sprawa dotyczy rozliczenia za wodę z Sanocką Spółdzielnią Mieszkaniową. Rachunki opłacamy regularnie na podstawie wydruków komputerowych przesyłanych przez Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej, bez zaległości, z zaokrągleniem do góry, by uniknąć większej niedopłaty na koniec okresu rozliczeniowego - podkreśla mieszkaniec ul. Cegielnianej w Sanoku.

W 2009 roku w zasobach Sanockiej Spółdzielni Mieszkaniowej zainstalowano wodomierze elektroniczne.
- To ułatwia odczyty, gdyż wiele mieszkań stoi pustych. Tylko od czasu do czasu ktoś się w nich zjawia. Dzięki elektronicznym licznikom odczyty mogą być realizowane na bieżąco – podkreśla Andrzej Ostrowski, wiceprezes SSM.

Obok liczników elektronicznych nadal jednak funkcjonują wodomierze mechaniczne.

Liczniki nie dają się odczytać elektronicznie
Sanoczanin w dniu 07.11.2012 otrzymał rachunek z „niedopłatą”  wynoszącą 566,58 zł. Należność została zapłacona w grudniu.
-  Po spisaniu liczników i próbie wyjaśnienia sytuacji  dowiedzieliśmy się, że dwa z czterech liczników w naszym mieszkaniu nie dają się odczytywać elektronicznie, a zużycie wody ustalane jest szacunkowo. Szokiem była dla nas wyliczona na szybko kwota zaległości za wodę tj. około 3200 zł  Nadmieniam, że w okresie kilku ostatnich lat nikt z firmy Minol, jak i nikt z pracowników Spółdzielni Mieszkaniowej nie zgłaszał awarii w naszym mieszkaniu, ani nie było żadnej próby nawiązania z nami kontaktu. Zwracaliśmy się dwukrotnie pisemnie o wyjaśnienie tej sprawy. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że wodomierze w naszym lokalu działają poprawnie, a problem dotyczy odczytu radiowego. Naliczono też nam na podstawie cen średnich z ostatnich 3 lat zaległość za wodę 2672,80 zł - relacjonuje mężczyzna.

Jak informuje wiceprezes Ostrowski firma rozliczeniowa przyjęła jednak w tym przypadku cenę korzystną dla lokatora, co oznacza, iż w żadnej mierze nie został  on skrzywdzony.

Lokatorzy spłacali już zaległości?
Niestety, według lokatora  nikt nie rozwiał jego wątpliwości odnośnie sposobu obliczenia zaległości, jak również nie udzielono mu wyjaśnień, dlaczego ma odpowiadać za awarię urządzeń,  które nie należą do mieszkania i nad którymi nie sprawuje on kontroli.
- Doszło do zakłócenia fal radiowych, dlatego brakowało informacji, jakie było faktyczne zużycie. Czynników, które mogą powodować zakłócenia jest wiele, dlatego  powinniśmy kontrolować zużycie, nie tylko ze względu na prawidłowość odczytu, ale również z uwagi na  gospodarowanie domowym budżetem - zaznacza wiceprezes.
- Lokator otrzymywał niskie rachunki, powinien wiedzieć, że coś nie gra.

- W Regulaminie Gospodarki Zasobami Mieszkaniowymi nie znaleźliśmy punktu pasującego do przesłanych nam obliczeń różnicy w opłatach. Ponadto nikt nie wziął pod uwagę faktu, że zgodnie z pkt. 2.2.3.4.8 Regulaminu Gospodarki Zasobami Mieszkaniowymi, który mówi:
„Odczyty z wodomierza głównego są podstawą do obciążeń i rozliczeń pomiędzy poszczególnymi odbiorcami wody w danym budynku. Różnice wskazań pomiędzy wodomierzem głównym, a sumą wskazań wodomierzy indywidualnych zainstalowanych w mieszkaniach, lokalach użytkowych obciążają odbiorców wody w poszczególnych budynkach”. Tak więc prawdopodobnie już częściowo braliśmy udział w spłacie zaległości - uważa nasz Czytelnik.

- Niezupełnie – zastrzega prezes Ostrowski.
- My nie rozliczamy się z naszymi lokatorami na zero. Doliczamy do rachunku 5 %, co  stanowi margines błędu wskazania wodomierza, a pozostała kwota idzie w koszty eksploatacyjne. Lokator tak naprawdę za tę wodę nie zapłacił, a przecież ją zużył.

Nikt nie powiedział „przepraszam”
Jednak według mieszkańca ul. Cegielnianej Sanocka Spółdzielnia Mieszkaniowa nie zachowała w tej sprawie całkowicie „fair”. Przede wszystkim chodzi o słowo „przepraszam” za zaistniałą sytuację.
- Jedyne co uzyskaliśmy to rozbicie tej kwoty na raty. Pozostaje droga sądowa, na którą ze względu na brak czasu i pieniędzy prawdopodobnie się nie zdecydujemy. Jako ciekawostkę dodam, że odczyt elektroniczny po naszej interwencji zaczął działać, a odczyty są prawidłowe i to bez żadnych napraw! - dodaje mężczyzna.

- Do zapłaty jest duża kwota - przyznaje prezes Ostrowski.
- Dlatego zdecydowaliśmy się ją rozbić na 10 rat.  Naprawdę wykazaliśmy w tej sprawie maksimum dobrej woli i nie ma podstaw, by to kwestionować.

Obie strony zgadzają się w jednym:
- Jest więcej osób, które nie kontrolują liczników i po przeczytaniu informacji, jak się to może skończyć zaczną sprawdzać swoje rozliczenia, oszczędzając sobie niepotrzebnego stresu i nagłych wydatków - zaznacza mieszkaniec ul. Cegielnianej.

- Musimy wiedzieć, jakie mamy średnie zużycie wody.  Gdy przychodzi rachunek, należy go skontrolować - radzi wiceprezes SSM.
- Jak ktoś tego nie robi, to takie są skutki.

foto: sxc.hu


[contact-form-7 404 "Not Found"]

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."