ZAGÓRZ: Kolejowy impas trwa. Wszystko w rękach marszałka (FILM)

POWIAT SANOCKI / PODKARPACIE. Powstanie kamieniołomu w Komańczy daje szansę na uratowanie linii kolejowej 107, czyli Zagórz – Łupków – tak ocenia kierownictwo Zakładu Linii Kolejowych w Rzeszowie. Uruchomienie kamieniołomu zbliża się jednak wielkimi krokami, a linia 107 wciąż figuruje na wykazie linii przeznaczonych do wyłączenia.

Dorota Mękarska

W przypadku linii 107 nie doszło, tak jak w przypadku odcinka linii 25 Mielec-Dębica, do zawiązania koalicji na rzecz jej rewitalizacji. O tę ostatnią walczą parlamentarzyści, samorządowcy przedstawiciele środowisk gospodarczych i społecznych. W sprawę zaangażowali się europoseł Tomasz Poręba, oraz sam marszałek Władysław Ortyl. Linia 107, niestety, takich sojuszników nie ma. Być może to jednak ulegnie zmianie po piątkowym spotkaniu w Urzędzie Miasta i Gminy w Zagórzu, w którym uczestniczył Bogdan Romaniuk, nowy wicemarszałek podkarpacki, odpowiedzialny za transport.

Ruch kolejowy będzie przywrócony, albo zorganizujemy pikietę

W lutym b.r. Polskie Linie Kolejowe ze względu na idące w miliony straty przeznaczyły do definitywnego wyłączenia linię Zagórz-Krościenko, zaś linię Zagórz-Łupków do wyłączenia warunkowego. Wzbudziło to protesty nie tylko w samorządach, ale również obywatelskie.

Społeczny Komitet Obrony Kolei w Zagórzu zaapelował o zachowanie linii kolejowej 107, oraz o wznowienie przewozów pasażerskich szynobusem na trasie Sanok-Komańcza.

- Lista argumentów przemawiająca za koniecznością zachowania tego szlaku komunikacyjnego jest bardzo długa. Abstrahując od względów historycznych i strategicznych ten postulat ma związek z gigantycznymi utrudnieniami komunikacyjnymi wynikającymi z remontu drogi wojewódzkiej Zagórz-Komańcza. Wznowienie ruchu kolejowego na wyżej wyszczególnionym odcinku linii kolejowej 107 spowodowałoby zmniejszenie natężenia ruchu samochodowego pozytywnie wpływając na bezpieczeństwo kierowców, stan środowiska naturalnego oraz tempo prac drogowych. Domagamy się powstrzymania dalszej degradacji kolei w naszym regionie i wypełnienia przez samorząd województwa podkarpackiego ustawowych obowiązków w dziedzinie organizacji i finansowania transportu kolejowego. W razie zignorowania naszych postulatów w najbliższym czasie przeprowadzimy blokadę drogi krajowej nr 84 oraz pikietę w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie – utrzymują członkowie komitetu.

- W tej chwili na drodze Zagórz- Komańcza jest 13 „wahadeł”. Aż się prosi, by uruchomić kolej – podkreśla Wacław Krawczyk, wicestarosta sanocki.

Wszyscy chcą, a linia umiera

- Ja bym się nie przerażał wykazem linii przeznaczonych do wyłączenia – mówi Mieczysław Borowiec, dyrektor ZLK w Rzeszowie.
Oczekujemy jednak na zainteresowanie przewoźników. Prowadzono rozmowy z poprzednim zarządem województwa podkarpackiego, by te dwa odcinki rewitalizować w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. To daje gwarancję, że linie 107 i 108 znikną z tego wykazu.

- Jesteśmy zainteresowani tym, by jak najwięcej linii funkcjonowało i jak najwięcej pociągów jeździło – podkreśla Jerzy Churawski dyrektor Podkarpackiego Zakładu Przewozów Regionalnych.
- Jednakże jedyną drogą do linii 107 jest linia 106 Jasło- Rzeszów, która jest nieczynna. Trzeba jechać objazdem, a to oznacza wzrost kosztów. Dopóki nie będzie przejezdna linia 106 będą problemy na linii 107.

- Musimy się też zdecydować, czy jesteśmy „prokolejowi”, czy „prosamochodowi” - dodaje dyrektor ZPR w Rzeszowie.

Kolej działa tak, jakby nie była „prokolejowa”

Gmina Komańcza chce być „prokolejowa”, ale cóż z tego, jak sama kolej wydaje się być tym niezainteresowana.

- Prawdopodobnie w ciągu najbliższych 2 miesięcy ruszy kamieniołom w Komańczy, z którego dziennie wywozić się będzie maksymalnie 2 tysiące ton kamienia - mówi Stanisław Bielawka, wójt gminy Komańcza
To jest ponad 100 ciężarówek 40-tonowych. Rada Gminy zadecydowała, by połowa urobku była transportowana koleją. Z rozmów z inwestorem wynika jednak, że kolej ma dziesięciokrotnie wyższe ceny niż inni przewoźnicy. Jeśli taka proporcja cen będzie zachowana, to inwestor będzie uciekał od kolei.

- PKP Cargo ustala ceny zaporowe, bo im się nie opłaca wozić 2 tysięcy ton dziennie – tłumaczy dyr. Borowiec.
- Są jednak możliwości, by tę stawkę zbić, negocjując z innymi przewoźnikami kolejowymi.

Dyrektor ZPR: będę klaskał dwiema rękami

- Poprzedni rozkład jazdy miał się nijak do zapotrzebowania mieszkańców - kolejny kamyczek do ogródka, tym razem Przewozom Regionalnym wrzuca Wacław Krawczyk, wicestarosta sanocki.
Najbardziej bolało to, że uczniowie nie mogli dojechać do szkół, ale również pracownicy nie mogli dojechać do zakładów pracy. Ludzie zorganizowali się, pokupowali samochody i na własną rękę rozwiązali ten problem. To pokazuje jednak, jak oferta kolei nie odpowiadała ich potrzebom.

- Pory odjazdów były tak zaplanowane, że nie miał kto z tych pociągów korzystać. To były działania z góry skazane na niepowodzenie – o próbach utrzymania ruchu pasażerskiego na linii 107 mówi wójt Bielawka.

Władze gminy Komańcza zrobiły rozeznanie, ile osób jest obecnie zainteresowanych dojazdem szynobusem do pracy w Rzepedzi, Komańczy i Łupkowie. Z deklaracji wynika, że to ponad 150 osób, czyli mnie więcej tyle, ile mieści szynobus.

- Powinny funkcjonować, co najmniej, dwie pary pociągów – dodaje wójt gminy Komańcza, myśląc o nowym rozkładzie.

- Będę klaskał dwiema rękami, jeśli te deklaracje ziszczą się. Przykładowo na stacji Biecz miało wsiadać 400 pasażerów, mam to na piśmie, a wsiada tylko 40 – dyr. Churawski nie wierzy do końca w takie deklaracje.

SKOK wie, jak zaoszczędzić

Według Przewozów Regionalnych ruch pasażerski na trasie Sanok-Komańcza będzie generować koszty na poziomie 400 tys. zł miesięcznie!

Igor Wójciak ze Społecznego Komitetu Obrony Kolei widzi już na czym można zaoszczędzić: na lokalizacji bazy obsługi szynobusów w Zagórzu, dzięki czemu nie będą one jeździć co drugi dzień do Rzeszowa oraz na komunikacji zastępczej organizowanej na trasie Zagórz-Jasło, która, jak się okazuje, wozi powietrze.

- W Zagórzu doszło do likwidacji sekcji pasażerskiej. Dlatego dzisiaj nie ma tu żadnego zaplecza dla szynobusów, a jego odtworzenie to nie jest łatwa sprawa - utrzymuje dyr. Zakładu Przewozów Regionalnych.

Ale nie tylko z tego powodu szynobus musi co dwa dni zjeżdżać do Rzeszowa, gdzie jest tankowany i czyszczony. Na tankowanie zawarte są umowy. Ewentualne wprowadzanie do umów zmian wymaga zaś czasu, co najmniej 3-miesięcznego okresu.

Do Komańczy w 55 minut!

- Kolejnym problemem są prędkości obowiązujące na liniach kolejowych. Jeżeli na linii Zagórz-Łupków mamy obowiązującą prędkość 29 km na godz., to przy busach nie mamy najmniejszych szans – narzeka dyr. Churawski.

W tej chwili to jednak błędne mniemanie, ze względu na przebudowę drogi wojewódzkiej Zagórz – Komańcza. Wycofały się z niej praktycznie busy, a i Veolia ma chęć zawiesić na tym odcinku kursy.

- Mimo, że linia 107 jest deficytowa to podnieśliśmy jej prędkość rozkładową do 60 km na godz.. 29 km na godz. to prędkość handlowa – tłumaczy dyr. Borowiec.
– Z Sanoka do Komańczy szynobus jest w stanie dojechać w 55 minut. Do Łupkowa trzeba liczyć 10 minut dłużej.

Dojazd remontowaną drogą trwa dwa razy dłużej, a zdarza się, że nawet trzy razy.

- Oczywiście, jeśli taka będzie wola marszałka, to taką usługę wykonamy – zapowiada dyr. Churawski.

 

Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."