Rodzina Krasickich stara się o zwrot zespołu pałacowo-parkowego w Lesku. Obecny właściciel: nie możemy zwrócić zamku w naturze

LESKO / PODKARPACIE. – Leszczanie wraz z możliwością powrotu Krasickich do ich starej siedziby wiążą nadzieję na lepszą przyszłość całej leskiej wspólnoty i regionu bieszczadzkiego – podkreśla Marek Krasicki, wnuk Augusta ostatniego właściciela zamku w Lesku oraz prezes Związku Rodziny Hr. z Siecina Krasickich. Prezes Gliwickiej Agencji Turystycznej, która jest właścicielem zamku w Lesku, nie widzi jednak prawnej możliwości jego zwrotu w naturze.

 

Dorota Mękarska

Zespół pałacowo-parkowy w Lesku od końca XVIII wieku był własnością rodziny Krasickich. Po wybuchu II wojny światowej zamek zajęli Sowieci, którzy przebywali w nim do 1941 roku. Po ataku III Rzeszy na ZSRR ulokowali się w nim niemieccy żołnierze. Po II wojnie światowej na mocy dekretu o reformie rolnej rodzinę Krasickich wywłaszczono z majątku.

Wszystko zależy od tego, jaki jest minister i wojewoda

W roku 1956 zamek stał się własnością kopalni „Makoszowy” z Zabrza, która go zakupiła. Utworzono w nim ośrodek wypoczynkowy dla górników. W 1994 roku zamek przeszedł w ręce spółki Gliwickiej Agencji Węglowej, a po jej restrukturyzacji na własność spółki Skarbu Państwa – Gliwickiej Agencji Turystycznej.

Kilkanaście lat lat temu spadkobiercy Augusta i Izabeli Krasickich, ostatnich prawowitych właścicieli zamku i parku, podjęli starania o zwrot mienia. W 2000 roku wojewoda podkarpacki orzekł po raz pierwszy, że posiadłość nie podlega pod działanie dekretu o reformie rolnej. W kolejnych latach zapadło jeszcze kilkanaście decyzji administracyjnych i dwa wyroki sądowe. Ostatnia korzystna dla byłych właścicieli decyzja została wydana w lipcu b.r. przez obecnego wojewodę podkarpackiego.

To trwa już 13 lat – mówi Marcin Kędracki, prezes Gliwickiej Agencji Turystycznej. – Raz zapadają decyzje na korzyść rodziny Krasickich, a raz korzystne dla nas. Wszystko zależy od tego, jaki aktualnie jest minister rolnictwa i wojewoda.

Stanowisko władz gminy mówi samo za siebie

Kolejne pozytywne, ale jeszcze nie ostateczne dla rodziny Krasicki rozstrzygnięcie, nie przez wszystkie strony jest akceptowane. Przeciwko zwrotowi mienia oponują władze samorządowe Leska. Gmina jest właścicielem 6 ha parku. Na tym terenie funkcjonuje amfiteatr i Środowiskowy Dom Samopomocy.

Najlepszym dowodem na to, że gmina Lesko oponuje przeciwko zwrotowi mienia Krasickich, jest fakt, że już drugi raz odwołała się ona od decyzji wojewody podkarpackiego stwierdzającej , że wspomniana nieruchomość nie podlegała skutkom dekretu o reformie rolnej. To negatywne stanowisko zarządu gminy wobec zgodnych z prawem decyzji wyższych organów administracyjnych umożliwiających powrót naszej rodziny do Leska, w którym ona od 200-tu lat się znajdowała, mówi samo za siebie – podkreśla Marek Krasicki. I dodaje. - To stanowisko wyrażone jest najlepiej w treści kolejnych zażaleń gminy na decyzję organów administracyjnych uznających bezprawny charakter aktów powojennych władz odbierających Krasickim ich ojcowiznę i wyrzucających naszą rodzinę z Leska.

Gliwicka Agencja Turystyczna, która jest właścicielem zamku i 2 hektarowej części terenu parkowego złożyła odwołanie od decyzji wojewody podkarpackiego. Będzie rozpatrywał je minister rolnictwa.

- My żeśmy nie nabyli tego mienia w nielegalny sposób. Od kopalni przejęła je Gliwicka Spółka Węglowa, a potem my. To jest zawiła figura prawna, ale taki jest stan rzeczy – dodaje prezes Kędracki.

Gmina miała plany wobec parku?

W połowie sierpnia b.r. roku rodzina Krasickich wystosowała list otwarty do mieszkańców Leska i regionu bieszczadzkiego apelując o poparcie jej działań oraz o wsparcie w dziele zagospodarowania leskiego zespołu pałacowo-parkowego.

Autorzy piszą w liście o szczerej sympatii i życzliwości mieszkańców Leska dla ich poczynań. Jednakże zauważają również „niechętny czy wręcz nieprzyjazny stosunek niektórych przedstawicieli samorządu do powrotu naszej rodziny do Leska”.

Marek Krasicki w liście nie wyjaśnia przyczyn tej niechęci. Jednakże więcej światła na te kwestię mogą rzucić dodatkowe fakty.

Przed kilkoma latami przedstawiciele ówczesnego zarządu gminy Leska zwracali się telefonicznie do nas z prośbą o wycofanie zastrzeżenia, że teren parku nie może być przekształcony w obiekt komercji i musi zachować charakter swojego rodzaju rezerwatu przyrody. Było jasne, że gmina pragnęłaby pozyskać większe dochody dla swojego budżetu kosztem substancji parkowej. Nie mogliśmy się zgodzić biorąc pod uwagę cenny starodrzew parkowy i niepowtarzalny charakter tej części miasta Leska, która – zamek i park pojęte jako jedna całość – nadaje naszej miejscowości tradycyjny wyraz i unikalne piękno – zauważa Marek Krasicki.

- Ubiegaliśmy się tylko o to, by ten teren pozostał strefą publiczną – wyjaśnia Robert Petka, były burmistrz miasta i gminy Lesko. - Niewiele nam z tego wyszło, gdyż negocjacje nie zostały zakończone.

Rodzina Krasickich:chcemy powrócić do domu rodzinnego

-Ten zamek nawet przed wojną nie był w dobrym stanie, a po wojnie to była po prostu rudera – nie ukrywa prezes GAT. - Nasz poprzednik prawny odbudował obiekt, a spółka go wyremontowała. To obywatele tego kraju złożyli się na jego odbudowę. Poszło na to wiele milionów złotych.

Członkowie rodziny, jak również solidaryzujący się z nimi mieszkańcy Leska, z oburzeniem odrzucają zarzuty jakoby Krasiccy chcieli przyjść na gotowe i odzyskać odnowiony zamek i zadbany park w miejsce zdewastowanej budowli.

- W rzeczywistości dwukrotnie w ciągu jednego wieku Krasiccy odbudowywali zamek i odnawiali stary park, spalone, zniszczone przez wojny i grabież obiekty. Co więcej nasza rodzina nie domaga się odszkodowania za wiele lat utraconego, ukradzionego mienia. Chcemy po prostu powrócić do domu rodzinnego i wspólnie z całą leską społecznością stworzyć z zespołu zamkowo-parkowego centrum życia społeczno-kulturalnego, a może też gospodarczego. Co do planów dalszych, to przygotowujemy je, ale nie czas je ogłaszać w sytuacji , w której zarówno GAT jak i samorząd leski ponownie odwołują się od decyzji władz nam przychylnych – zaznacza przedstawiciel rodziny.

Prezes GAT uważa jednak, że zwrot zamku w naturze z punktu widzenia prawa jest niemożliwy.

Zamek mógłby być zwrócony, gdyby był w rękach administracji państwowej – podkreśla – Jeżeli zostało złamane prawo przez ówczesne władze komunistyczne, to GAT nie będzie za to płacił. Adresatem tych roszczeń jest Skarb Państwa, a nie spółka.

Dla Marcina Kędrackiego priorytetem jest ochrona interesów spółki.

Kodeks spółek handlowych zabrania działania na ich niekorzyść – podkreśla pan prezes. – Nikt nie może nakazać nam, żebyśmy zwrócili zamek Jeżeli byłby wyrok prawomocny, to spadkobiercy mogą zostać akcjonariuszami mniejszościowymi, bo Skarb Państwa w przypadku spółek może dysponować swoimi akcjami, jak chce.

 

 

List otwarty rodziny Krasickich do mieszkańców Leska i regionu bieszczadzkiego

foto: amfiteatr w Lesku

|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."