Sanok – miasto, które umiera?

SANOK / PODKARPACIE. Historia miast pokazuje, że dobrobyt raz im dany, nie trwa wiecznie. Czy trwający od kilkunastu lat upadek Autosanu doprowadzi w Sanoku do „syndromu Detroit”?

 

Dorota Mękarska

W przeszłości na rozwój miast wpływało dobre położenie geograficzne, klimatyczne i morfologiczne oraz możliwość pozyskiwania bogactw naturalnych. W czasie rewolucji przemysłowej do tych czynników doszła jeszcze możliwość znalezienia pracy. I ten warunek jest aktualny do chwili obecnej.

W czasach współczesnych to właśnie brak pracy stał się główną przyczyną upadku wielu miast.

Ostatnim przykładem są losy miasta Detroit w USA. Bezpośrednią przyczyną upadku tego miasta jest nagły deficyt miejsc pracy spowodowany likwidacją zakładów motoryzacyjnych „Forda”, „GM” oraz „Chryslera”, zatrudniających dziesiątki tysięcy ludzi, którzy nagle zostali bez środków do życia i zaczęli wyjeżdżać – podkreśla Stanisław Sosak, architekt, urbanista i wykładowca akademicki, który upadkowi miast poświęcił publikację „ Miasto – nowa jakość, czy upadek”
- Dotyczy to również tzw. „miast uniwersyteckich” wrażliwych na ujemne wskaźniki demograficzne, gdzie spadek liczby studentów przekłada się na ilość kierunków kształcenia i zatrudnienie kadry dydaktycznej. A więc praca jest najważniejsza dla życia organizmu miejskiego.

W Polsce symbolem gospodarczego upadku miast jest Łódź, choć wcale to miasto nie należy do najbardziej zadłużonych w Polsce. To jednak z Łodzi w ciągu ostatnich 25 lat zniknęło 125 tysięcy mieszkańców.

„Syndrom Detroit” nie zagraża jednak tylko dużym polskim miastom. Niewiele mówi się natomiast o kondycji małych i średnich miast. A przecież postępujące w nich wyludnienie, spowodowane brakiem pracy, daje o sobie szybciej znać, niż w metropoliach, czy dużych ośrodkach miejskich.

W 2004 roku liczba ludności Sanoka według danych GUS wynosiła 41,4 tysięcy mieszkańców. W 2010 było nas już 39,4 tysięcy, a w 2013 39,3 tysiące. Jednakże ostatnio może niepokoić liczba złożonych deklaracji śmieciowych, która wyniosła 30,3 tysięcy.
Nawet jeśli przyjąć, że nie jest to rzeczywista liczba mieszkańców Sanoka, gdyż nie uwzględnia ona młodzieży uczącej się poza granicami naszego miasta, a także tych, którzy nie całkiem uczciwie wywiązali się z tego obowiązku, to tak daje ona wiele do myślenia.

Miasto nigdy nie jest idealnie zorganizowane

Według terminologii szkockiego urbanisty z ubiegłego stulecia Patricka Geddes’a w rozwoju struktury przestrzennej miasta istnieje pewna regularność dzieląca jego historię na okresy pozytywne i negatywne – zaznacza Stanisław Sosak.
- Negatywny okres rozpoczyna „Megalopolis” jako miasto olbrzym, w którym mimo wzrostu dobrobytu są przejawy upadku, dalej „Tyranopolis” jako miasto rządzone przez tyranów i dyktatorów, którzy czerpią korzyści nie dając nic w zamian, w końcu „Nekropolis”, w którym zamiera życie socjalne, następuje upadek gospodarczy poprzez nieudolne kierownictwo, a ludność ucieka i emigruje.

Ten cykl, według Stanisława Sosaka, przystaje do każdego miasta, nie tylko dużego.

Ta teoria i dzisiaj jest jak najbardziej aktualna – dodaje urbanista.

- Miasto nigdy nie jest idealnie zorganizowane – zauważa Maciej Drwięga, socjolog, który prowadził w Sanoku badania pod kątem pracy doktorskiej „Między organizacją i dezorganizacją społeczną w mieście średniej wielkości. Studium Sanoka.”
- Do całkowitej dezorganizacji miasta może dojść w warunkach wojennych. Natomiast w warunkach pokojowych nigdy nie dochodzi do jego ruiny. Historia miast przebiega między tymi dwoma krańcami.

Jak nie pożar, to przemarsz wojska

Sanok w swoich dziejach przechodził różne koleje losu – podkreśla Andrzej Romaniak, historyk z Muzeum Historycznego w Sanoku.
Ważnym czynnikiem jego rozwoju był przywilej lokacyjny nadany w 1339 roku. Wtedy Sanok stał się pełnoprawnym miastem. Już wtedy ważną rolę odgrywali w nim producenci To właśnie rzemieślnicy stanowili o bogactwie miasta. Ważne były również kontakty handlowe między miastami i krajami, np. z Węgrami. Istotnym czynnikiem rozwoju miast były jarmarki. Król Kazimierz Wielki nadał Sanokowi przywilej organizowania jarmarków w okresie Zielonych Świat. Ściągały one do miasta ludność nie tylko z okolic, ale nawet z odległych miejscowości.

O randze średniowiecznego Sanoka świadczy fakt, że w XV wieku król Władysław Jagiełło wybrał Sanok na swoje zaślubimy z Elżbietą Granowską w 1417 roku.

Największy rozkwit Sanoka przypadł na XVI wiek.

Podjęto wtedy potężne inwestycje: budowę wodociągów i budowę zamku w stylu renesansowym – wylicza Romaniak.

Ważną rolę w ówczesnym mieście odgrywali mieszczanie. Dzięki nim rozwinęło się miejskie budownictwo. Okazałe kamienice powstawały nie tylko w rynku, ale również na przedmieściach, które rozwijające się miasto wchłonęło do swojego organizmu.

Okres prosperity trwał w Sanoku do XVII wieku.

Sanok, co prawda ominęły wojny szwedzkie, czy powstanie Chmielnickiego, ale miasto kilkakrotnie w XVI i XVII wieku było niszczone przez pożary – przypomina historyk. – W tym okresie niewiele było budynków murowanych, wystarczyła więc jedna iskra, by całe miasto spłonęło. Tylko w XVI wieku było pięć dużych pożarów. Paradoksalnie na upadek miasta wpływ miało stacjonowanie wojska, bo żołnierze trudnili się rabunkiem i rekwizycją. Sanok był też kilkakrotnie najeżdżany przez szlachciców, którzy toczyli prywatne wojny.

W Sanoku świnie hasały po rynku

Upadek miasta trwał przez cały wiek XVII.

Miasto było tak zrujnowane, że władze austriackie przeniosły siedzibę cyrkułu do Leska. Upadło rzemiosło. Domy stały puste. Dzięki wspomnieniom z tamtego okresu wiemy, że rynek był porośnięty trawą i pasły się na nim świnie. Miasto zamieszkiwało wówczas nie więcej niż 1000 – 1100 mieszkańców, gdy Krosno liczyło 2,5 tysiąca obywateli - zaznacza Romaniak.

Zastój trwał do połowy XIX wieku. Wtedy dopiero Sanok zaczął się odbijać od „dna”.

Powstał wówczas zakład kotlarski, którego założycielami byli Mateusz Beksiński i Walenty Lipiński. W mieście funkcjonowała fabryka czernidła, destylarnia ropy naftowej, drukarnia Karola Pollaka – wylicza historyk.

W 1867 roku Galicja zyskała szeroką autonomię. To skłoniło polskich przedsiębiorców do inwestowania. Impulsem do rozwoju było też otwarcie linii kolejowej w latach 70. XIX wieku.

Wraz z rozwojem przemysłu rozwinęła się edukacja. W Sanoku powstało w 1880 roku Gimnazjum Męskie. Otwarto szpital powszechny, sąd okręgowy, urząd skarbowy, a zakład kotlarski przekształcił się w fabrykę wagonów. To spowodowało, że w dzielnicy Posada powstała dzielnica robotnicza.

W czasie I wojny światowej Sanok specjalnie nie ucierpiał. Po ustaniu zawieruchy wojennej w mieście znowu nastały lepsze czasy. Sanok całkiem dobrze przetrwał kryzys gospodarczy w pierwszej połowie lat 30. W 1932 roku powstały na jego terenie kolejne fabryki: gumy i akumulatorów. Po włączeniu do Centralnego Okręgu Przemysłowego w mieście nastąpił gwałtowny rozwój szkolnictwa, w tym również zawodowego. Rozkwit przeżywała również branża budowlana. Nie tylko bogaci przemysłowcy i mieszczanie budowali dla siebie okazałe siedziby, także robotnicy, dzięki korzystnym kredytom, zaczęli budować własne domki. Wybudowano też pierwsze bloki mieszkalne dla pracowników fabryki.

W ówczesnym Sanoku kwitło życie kulturalne i sportowe, także dzięki stacjonującemu tu pułkowi, którego oficerowie zaliczali się do elity miasta. Dochody miastu zaczęła przysparzać turystyka, gdyż miasto zostało wypromowane przez Zjazd Górski w 1936 roku.

Niestety ten intensywny rozwój gwałtownie przerwał wybuch II wojny światowej. Niemcy z fabryki wagonów wywieźli maszyny, a fabryka akumulatorów całkowicie zniknęła z powierzchni ziemi. Sanok poniósł też olbrzymie straty w ludziach.

Już w 1944 roku robotnicy zaczęli odbudowywać fabrykę wagonów.

Przy wszystkich zastrzeżeniach do ustroju, to w tym okresie Sanok rozwijał się głównie dzięki „gumie” i Autosanowi. Miasto naprawdę wiele tym zakładom zawdzięcza. Nie można jednak zapomnieć, że w Sanoku funkcjonowało też wiele innych zakładów, tzw. Ceramika, fabryka domów, zakłady mięsne, których tradycja sięgała jeszcze XIX wieku, Sanockie Przedsiębiorstwo Budowlane – wylicza Andrzej Romaniak.
Niestety, po roku 1990 te firmy upadły.

W latach 70. i 80. Sanok żył dzięki Autosanowi – zgadza się Maciej Drwięga.
Jednakże to, że fabryka była inwestorem strategicznym miasta okazało się bardzo niebezpieczne. Dzisiaj widzimy tego skutki. Sanok, w nowej rzeczywistości, próbował odnaleźć swoją „nową twarz”. Mam jednak wrażenie, że choć już drugą dekadę szukamy nowej tożsamości, to jeszcze jej nie znaleźliśmy.

Ciągle jesteśmy na malutkim „plusie”

Czy można określić stopień dezorganizacji miasta? Jest to możliwe przez pryzmat problemów społecznych na podstawie danych statystycznych, jak i opinii ludzi.

Przytoczmy więc dane statystyczne , dotyczące w pierwszej kolejności działalności gospodarczej. Według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, od początku bieżącego roku działalność gospodarczą rozpoczęły w Sanoku 223 podmioty gospodarcze. W tym samym czasie 176 podmiotów gospodarczych zrezygnowało z działalności.

W 2012 roku te proporcje były znacznie gorsze. Działalność rozpoczęło 209 podmiotów, a zrezygnowało z jej prowadzenia 249 podmiotów. Wymienione dane dotyczą tylko osób fizycznych.

Zachodzi też pytanie: jak wygląda w Sanoku przyrost naturalny? Okazuje się, że wciąż jesteśmy „na plusie”, gdyż w bieżącym roku zameldowano w Sanoku 241 nowo narodzonych dzieci, przy liczbie 235 osób zmarłych. W poprzednim roku urodziło się zaś 366 dzieci, zmarło zaś 298 osób.

W narodzie jest mniej radości

Jednak suche liczby nie mówią całej prawdy. Ważne są opinie ludzi.

W swoich badaniach właśnie o to pytałem – podkreśla Maciej Drwięga, który przepytał szereg osób, począwszy od ludzi z „marginesu”, po tzw. ekspertów miejskich.

Nie trzeba jednak być socjologiem, by zauważyć, że przeważają opinie negatywne, co widać po forach internetowych i portalach społecznościowych. Dlaczego?

- Porównując czasy sprzed 20, czy 30 lat uważam, że więcej było w narodzie radości – mówi Marian Struś, redaktor naczelny „Tygodnika Sanockiego”, który od 40 lat obserwuje zmiany zachodzące w mieście.

Kiedyś potrafiliśmy się cieszyć z małych rzeczy. Dzisiaj nic nas już nie cieszy. Przy każdym sukcesie uaktywnia się loża szyderców, która wszystko deprecjonuje. Wpływ na atmosferę w mieście ma klimat w kraju, pełen nienawiści i partyjnych wojenek, a także sytuacja gospodarcza w kraju, która coraz bardziej odbija się na budżecie naszego miasta. To wszystko przekłada się na to, że Polska jest smutna, Podkarpacie jest smutne i Sanok jest smutny.

Małe jest piękne

Co jednak mieszkańcy Sanoka tak naprawdę myślą o swoim mieście? Z badań Macieja Drwięgi wynika, że bardzo dużą wagę przywiązują do jego zalet: wysokiego poczucia bezpieczeństwa, które zresztą pokrywa się z policyjnymi statystykami, jego dostępności, gdyż w Sanoku można praktycznie poruszać się na piechotę, braku anonimowości, co sprzyja kontaktom interpersonalnym i gwarantuje większą kontrolę społeczną.

Natomiast największym problemem jest brak pracy, który wpływa na zubożenie społeczeństwa, kłopoty zdrowotne, alkoholizm, uzależnienia od używek i przestępczość.

Nie zgadzam się z tym, że praca jest najważniejszym czynnikiem determinującym rozwój miasta. Jest jednym z najważniejszych czynników, ale nie jedynym – uważa socjolog
Najważniejszy jest zrównoważony rozwój. Zadaje sobie pytanie, czy to w Sanoku nie zostało to zaburzone? Według mnie nasz rozwój za bardzo poszedł w kierunku usług turystyczno-społecznych, niż w obszarach quasi przemysłowych.

Chcę tu wrócić, ale…

O tym, że doszło do zachwiania tej równowagi może świadczyć masowa ucieczka ludzi młodych z miasta, która jest widoczna gołym okiem.

Jacek, rocznik 1986, jest typowym przedstawicielem młodego pokolenia sanoczan. Skończył w Sanoku liceum, a studia w Krakowie.

Zaraz po studiach wróciłem do Sanoka. Udało mi się „załapać” na półroczny staż w jednej z firm. Chciałem w niej zostać na stałe, ale nie było takiej możliwości. Na szczęście zostałem zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną do Krakowa. Zostałem przyjęty do jednej z firm. Pracowałem w niej 4 miesiące, gdy dostałem propozycje wyjazdu do Paryża. Po powrocie do Krakowa, zaraz po 3 tygodniach otrzymałem ofertę wyjazdu do Niemiec. Pracowałem tam 7 miesięcy. Od roku jestem znowu w Krakowie.

Z klasy licealnej Jacka, liczącej ponad 20 uczniów, tych którzy zostali w Sanoku, można policzyć na palcach jednej ręki. Reszta przeniosła się do Krakowa, Warszawy, czy do Wrocławia. Niewielu, co ciekawe, zdecydowało się zamieszkać w Rzeszowie, czy Lublinie. To może świadczyć o tym, że w ogóle cała „ściana wschodnia” jest postrzegana przez młodych ludzi jako „ziemia bez nadziei”.

Czy praca jest jedynym warunkiem powrotu młodych ludzi do Sanoka.? I tak i nie.

Nie wiążę swojej przyszłości z dużym miastem. Chciałbym wrócić do Sanoka, ale ważne są nie tylko pieniądze, ale również kwestia rozwoju zawodowego – zauważa Jacek .

Młodzi ludzie mają dzisiaj większe aspiracje – podkreśla Maciej Drwiega. –
Nasz rynek pracy jest w sumie niewielki, ale problemem jest też charakter miejsc pracy. Nasze wysiłki powinny iść w kierunku tworzenia nowej jakości miejsc pracy. Obawiam się jednak, że oczekiwania młodych ludzi są tak wielkie, że nie będziemy w stanie im sprostać. Młody człowiek porównuje dzisiaj, ile może zarobić w Anglii, Niemczech, czy Norwegii z zarobkami w Sanoku. W Polsce jednak długo takich pieniędzy nie zarobi. Dlatego młodym ludziom trzeba uczciwie powiedzieć, że jeśli będą mierzyć się z poziomem zagranicznych zarobków, to czeka ich tylko frustracja Nie można im tworzyć złudnej nadziei, że tu będą się żyć tak, jak w Londynie.

Sanok nigdy nie będzie drugim Zakopanym

Choć Sanok w ostatnich latach może pochwalić się wieloma inwestycjami, to jednak nie wszystkie projekty są oceniane pozytywnie.

Z przykrością należy stwierdzić, że dzisiaj w Sanoku nie ma żadnej inwestycji, która by była miastotwórcza. Budowa galerii handlowych nie wpłynie na rozwój miasta. Obawiam się, że upadek Autosanu spowoduje jeszcze większy odpływ mieszkańców Sanoka. Miasto może się znaleźć w bardzo złej sytuacji – dodaje Andrzej Romaniak.

To ludzi przybiło – zgadza się Marian Struś. - Wiem, co sam odczuwałem, gdy ogłoszono upadłość Autosanu i wiem, co ludzie czują. Dlatego tak ważne jest, by Autosan się podźwignął.

Niepotrzebna nam jest kolejna galeria, niepotrzebny jest park wodny. Miasto powinno zapewnić mieszkańcom basen, a nie budować „wodotrysk” – Jacek negatywnie patrzy na to, co dzieje się w jego rodzinnym mieście. - Pieniądze powinny być przeznaczone na tworzenie stref ekonomicznych, parków przemysłowych, tak jak to dzieje się w Zagórzu. Natomiast władze miasta koncentrują się na tym, by Sanok był drugim Zakopanym, a to jest niemożliwe, bo nie mamy takich atrakcji. Nie turystyka, ale przemysł jest najważniejszy.

- Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu w Sanoku bardziej dbamy o turystów niż o mieszkańców – dodaje Maciej Drwięga. – Sanok nie stał się jednak takim miastem turystycznym, jak byśmy sobie życzyli. Chcemy robić park wodny na miarę „Tatralandii”, a przecież w wysokimi górami zawsze przegramy konkurencję.

Otworzy się kolejne okno dla Sanoka?

Co może być impulsem do dalszego rozwoju miasta? Na pewno budowa dróg. Sanok potrzebuje dzisiaj nowego „okna na świat”, tak jak w XIX wieku, gdy kolej przyczyniła się do jego wzrostu gospodarczego.

Powstanie autostrada do Rzeszowa, Via Carpathia, obwodnica Sanoka. Nie krakałbym więc, że wszystko się sypieMarian Struś przestrzega przed czarnowidztwem.

Do takich miast jak Sanok trudno jest ściągnąć inwestorów, bo mamy słabą komunikację ze światem, ale trzeba pamiętać, że obwodnica otworzy nam południową część miasta. Należy przygotować plany rozwoju tej części Sanoka – zauważa Maciej Drwięga.

Andrzej Romaniak wie jako historyk, że okres „bessy” nie może trwać w mieście wiecznie, o ile zostanie zachowana jego najwartościowsza substancja. Dlatego przestrzega przed pochopną wyprzedażą majątku.

Jeżeli wszystko padnie, to będziemy musieli, tak jak nasi przodkowie budować od nowa – mówi.  – Obyśmy jednak mieli na czym…

Pieniądze powinny być przeznaczone na tworzenie stref ekonomicznych, parków przemysłowych, tak jak to dzieje się w Zagórzu. Natomiast władze miasta koncentrują się na tym, by Sanok był drugim Zakopanym, a to jest niemożliwe, bo nie mamy takich atrakcji. Nie turystyka, ale przemysł jest najważniejszy.

 

foto: wikipedia,
Lowdown

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."