Będą „płakać jak bobry”, bo bobry w Sanoku mają się dobrze (ZDJĘCIA)

SANOK / PODKARPACIE. Jeszcze nie płaczą jak bobry i przesypiają całe noce, ale ten stan nie jest z pewnością stały. Mowa o pracownikach Ligi Ochrony Przyrody. Wszystko przez „sanockie” bobry, które bardzo licznie oblegają brzegi Sanu. - Bobry są dla nas poważnym problemem. I tak naprawdę nic nie możemy zrobić - podkreśla Ryszard Rygliszyn, wiceprezes Zarządu Okręgu Bieszczadzkiego Ligi Ochrony Przyrody w Sanoku.

Zdjęcia, które publikujemy przesłała nam na maila Internautka. Pani Sabina zrobiła je wczoraj, podczas spaceru. Fotografie zostały wykonane w zakolu Sanu, przy ulicy Białogórskiej.

Jak się jednak okazuje, to nie jedyne miejsce gdzie można zobaczyć efekty pracy tych gryzoni.
- Z bobrami od pewnego czasu mamy coraz większy problem. Praktycznie co 20-30 metrów na brzegach Sanu widać efekty ich pracy. Bobry mają u nas doskonałe warunki do rozmnażania - wyjaśnia R. Rygliszyn.

Populacje bobrów, tylko między Sanokiem a Dobrą szacuje się na około 150-200 osobników
- Bobry są pod ścisłą ochroną. Można je wyłowić i przenieść w inne miejsce, ale tylko w sytuacji gdy istnieje zagrożenie powodziowe - zaznacza wiceprezes Bieszczadzkiego LOP.

San jest doskonałym domem i stołówką dla wielu gatunków zwierząt. M.in. gągołów, gęsionurów, mew, kormoranów, perkozów, zimorodków czy też wydr.  Ale o tym już niebawem na łamach naszego portalu.

red.
foto: Sabina


Zdjęcia z okolicy stawów (przy osiedlu Nad Stawami) i nad Sanem na wysokości połowy drogi łączącej Sosenki z Policją. Zdjęcia zrobione 17.11.2013. Foto: Grzegorz Chutkowski


|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."