Wybuchowa „pamiątka” z II wojny światowej. W Płowcach znaleziono granat moździerzowy z uszkodzonym zapalnikiem

POWIAT SANOCKI / PODKARPACIE. Granat moździerzowy kaliber 82 mm znalazł wczoraj na swojej posesji mieszkaniec Płowiec. „Pamiątką” po II wojnie światowej zajął się już Patrol Rozminowania z Rzeszowa. Granat był tym bardziej niebezpieczny, że miał uszkodzony zapalnik.

Mateusz Pniewski

Patrol Rozminowania nr 33 z 21. Batalionu Dowodzenia z Rzeszowa, pod dowództwem st. chor. Ryszard Baran, otrzymał zgłoszenie (22 bm.) z Komendy Powiatowej Policji w Sanoku, że w miejscowości Płowce wykopano granat moździerzowy.
- Po przybyciu na miejsce zabezpieczyliśmy znalezisko tj. granat moździerzowy kaliber 82 mm. Okazało się, że niewybuch ma uszkodzony zapalnik, co zwiększało niebezpieczeństwo wybuchu – relacjonuje st. chor. Ryszard Baran.

- Sprawdziliśmy okoliczny teren, czy nie ma tam więcej podobnych „pamiątek”. Następnie podjęty przedmiot został niezwłocznie przewieziony na poligon, gdzie został już zneutralizowany – dodaje dowódca patrolu rozminowania.

Niewybuch znajdował się na prywatnej posesji. Właściciel trafił na niego podczas prowadzenia prac przy wyrównywaniu terenu. Granat miał uszkodzony zapalnik, prawdopodobnie po uderzeniu w kamień. Zapalnik został uszkodzony, jednak nie na tyle aby mógł on zadziałać.

To nie pierwsza akcja patrolu rozminowania na naszym terenie.
- Patrol rozminowania już po raz kolejny – w powiecie sanockim – podejmuje przedmioty wybuchowe i niebezpieczne, pochodzenia z II wojny światowej. Tylko w 2013 roku na tym terenie interweniowaliśmy około 40 razy – mówi st. chor. Ryszard Baran.

- Gdy natrafimy na podobne znaleziska pod żadnym pozorem nie dotykajmy ich, przenośmy czy przewoźmy. Należy zawsze zadzwonić na numer alarmowy 112 lub zawiadomić policję. Służby te mają kontakt do jednostek patroli saperskich, które przyjmują zgłoszenie i likwidują zagrożenie – podkreśla dowódca patrolu.

Jak dodaje nasz rozmówca, liczy się przede wszystkim zdrowy rozsądek ale też profilaktyka. Dlatego też, jednostka bardzo często organizuje spotkania w szkołach, placówkach administracji publicznej, podczas których nakreślane są ścisłe wytyczne, jak postępować w przypadku natrafienia na niewybuchy.

Podobna pamiątkę znaleziono w Sanoku we wrześniu 2013 roku. Dzieci bawiły się niewybuchem, który wzięły za rakietę

Z kart historii
Tło historyczne pozostałości II wojny światowej na naszym terenie przybliża nam Andrzej Romaniak, historyk z Muzeum Historycznego w Sanoku.
„Mimo, że od zakończenia działań wojennych na terenie ziemi sanockiej mija w tym roku 70 lat, to co jakiś czas znajdowane są w ziemi liczne ślady tych walk. Są to głównie elementy oporządzenia żołnierskiego, elementy broni, jak i te najbardziej niebezpieczne – granaty ręczne, granaty moździerzowe czy pociski artyleryjskie.

Ich duże nagromadzenie w okolicach Sanoka, to pozostałość działań wojennych, które z dużym nasileniem toczyły się tu latem i jesienią 1944 r. W okolicach Sanoka cofające się oddziały niemieckie atakowały wojska radzieckie  1. Frontu Ukraińskiego, a konkretnie 38. armii. Atakując od strony Przemyśla żołnierze radzieccy weszli do Sanoka 3 sierpnia 1944 r. Walk o miasto praktycznie nie było (poza kilkoma incydentami). Jednak już 4 sierpnia Niemcy odzyskali miasto przy wsparciu jednostki pancernej przebijającej się z okolic Ustrzyk i Leska. Rosjanie wycofali się na Glinice. Kolejny atak wojsk radzieckich na Sanok, przeprowadzony został 9 sierpnia i zakończył się sukcesem. Niemcy wycofali się i zajęli stanowiska, które biegły na południowy wschód od miasta od skraju lasu w Płowcach, za cmentarzem na Posadzie aż do Sanu. Natomiast Rosjanie okopali się na południowym przedpolu Sanoka i rozmieścili mocne pozycje artylerii m.in. na Białej Górze, pod zamkiem oraz w parku. Tak rozpoczęły się walki pozycyjne, które trwały przeszło miesiąc, kiedy ruszył radziecki atak.

Pocisk artyleryjski znaleziony na wzgórzu zamkowym (foto: archiwum Muzeum Historycznego w Sanoku)

To prawdopodobnie z tamtych działań wojennych pozostało dużo pamiątek na polach w okolicy Płowiec, Zahutynia, Stróż, Niebieszczan czy Prusieka. Jednak nie tylko. Kilka lat temu na wzgórzu zamkowym, przy okazji prowadzonych prac ziemnych, znaleziono pociski artyleryjski, które zostały zabrane przez saperów i unieszkodliwione. Co jakiś czas do muzealnych zbiorów trafiają te wojenne pamiątki, oczywiście oprócz niewybuchów czy niewypałów, które świadczą o naszej historii, czasami bardzo burzliwej i tragicznej”.

Hełm niemiecki znaleziony podczas remontu ulicy Konopnickiej (foto: archiwum Muzeum Historycznego w Sanoku)

|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."