pod ochroną

Będą „płakać jak bobry”, bo bobry w Sanoku mają się dobrze (ZDJĘCIA)

SANOK / PODKARPACIE. Jeszcze nie płaczą jak bobry i przesypiają całe noce, ale ten stan nie jest z pewnością stały. Mowa o pracownikach Ligi Ochrony Przyrody. Wszystko przez „sanockie” bobry, które bardzo licznie oblegają brzegi Sanu. - Bobry są dla nas poważnym problemem. I tak naprawdę nic nie możemy zrobić - podkreśla Ryszard Rygliszyn, wiceprezes Zarządu Okręgu Bieszczadzkiego Ligi Ochrony Przyrody w Sanoku.