REKLAMA
REKLAMA

Prezydencja Polski w Radzie Unii Europejskiej okiem Elżbiety Łukacijewskiej

POLSKA. Polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej właśnie dobiega końca. Od początku stycznia, na kolejne 6 miesięcy, przewodnictwo przejmą Duńczycy.

 

Jest, więc to najlepszy czas na podsumowanie tego, jaki był to okres dla Unii Europejskiej, a przede wszystkim, co przyniósł dla Polski i Województwa Podkarpackiego. Warto wskazać na to, co udało się zrealizować, a co nam nie wyszło. Przy czym należy podkreślić, że tych pierwszych działań jest zdecydowanie więcej.

PREZYDENCJA W CZASIE KRYZYSU
Przed rozpoczęciem przewodnictwa, gdy znane były już wszystkie nasze priorytety, większość ekspertów twierdziła, iż największym wyzwaniem będzie wciąż żywy i powracający w Europie kryzys gospodarczy. Te przewidywania okazały się prawdziwe, a kulminacyjnym punktem załamania okazał się grudniowy szczyt Rady Europejskiej. Pokazał on dobitnie, iż mamy do czynienia nie tylko z kryzysem ekonomicznym, ale kryzysem politycznym, czy wręcz kryzysem zaufania, o którym w swoim podsumowaniu na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, mówił Premier Donald Tusk.

Nasza Prezydencja już od pierwszych dni starała się pokazać, że to przewodnictwo będzie naznaczone pro europejskością oraz dążeniami pro integracyjnymi. Jedynie dosłowna realizacja naszego priorytetu – „Integracja europejska, jako źródło wzrostu” może przyczynić się do wyjścia z problemów gospodarczych całej UE. Dlatego też o ile w kwestii bieżącego ratowania „strefy euro” mogliśmy jedynie zaznaczyć wspólne i stanowcze stanowisko państw do niej nienależących, przeciwstawiając się tym samym Europie podziałów i dwóch prędkości, o tyle w kwestii gospodarczej reformy UE osiągnęliśmy znaczny sukces. Za taki, bowiem należy postrzegać doprowadzenie do końca prac nad tzw. „sześciopakiem”, czyli pakietem regulacji prawnych wzmacniających zarządzanie gospodarcze w UE. Nie są to przepisy, które doprowadzą do rozwiązania aktualnych problemów Grecji, Hiszpanii czy Włoch, ale takie, które zabezpieczą nas w przyszłości przed brakiem dyscypliny i życiem ponad stan posiadania we wszystkich państwach członkowskich UE.

WSCHODNI WYMIAR PREZYDENCJI
Celem naszego przewodnictwa było również pogłębienie współpracy z Europą Środkowo-Wschodnią. I pomimo, iż najważniejsze wydarzenie polskiej Prezydencji, czyli Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie możemy uznać za umiarkowany sukces, to również w tej dziedzinie nie mamy powodów do wstydu. Podpisanie traktatu akcesyjnego z Chorwacją, która najprawdopodobniej stanie się 28. członkiem UE już w połowie 2013 r. oraz szereg inicjatyw takich jak Europejski Fundusz na rzecz Demokracji (mający finansować opozycję m.in. na Białorusi) czy Forum Społeczeństwa Obywatelskiego Partnerstwa Wschodniego w Poznaniu, (gdzie spotkało się ponad 300 przedstawicieli organizacji pozarządowych) to zdecydowane sukcesy naszego przewodnictwa.

Plusy naszej Prezydencji mogłyby być jeszcze wyrazistsze, gdyby w połowie grudnia udało się podpisać umowę stowarzyszeniową z Ukrainą. Jednakże ze względu na obniżenie standardów demokratycznych w tym kraju, na chwilę obecną, musimy zadowolić się jedynie jej wynegocjowanym tekstem. Nie istotna jest jednak tutaj liczba, bardzo często technicznych dokumentów, jakie wynegocjowaliśmy. Ważna jest przede wszystkim zmiana w sposobie postrzegania, jaką dokonaliśmy wśród rządów innych państw, ale także urzędników Komisji Europejskiej.

Gdy w lipcu składałam interpelacje do KE w sprawie uruchomienia programu „Erasmus” dla państw Europy Wschodniej, odpowiedź była negatywna i nie dawała dużych nadziei. W ciągu kilku miesięcy lobbingu za większym otwarciem na naszych wschodnich sąsiadów, dziś zauważalne są zmiany w podejściu KE. To, co nie było możliwe w lipcu, okazało się częściowo realne w listopadzie. To wtedy zdecydowano o przekazaniu 5, 5 mln € na Program Młodzieżowy Partnerstwa Wschodniego i jego dalszy rozwój w kolejnych latach. Wciąż jest to kropla w morzu potrzeb, ale już zdecydowana zmiana na lepsze. Obecnie w naszym interesie jest, aby kolejne państwa, które obejmą przewodnictwo, nie zapominały o wschodnim kierunku Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.

PREZYDENCJA NA PODKARPACIU
Pomimo faktu, iż główne wydarzenia polskiej Prezydencji obywały się w Brukseli i największych miastach Polski, to również nasze piękne Podkarpacie znalazło się na prezydencyjnej mapie. To właśnie do Rzeszowa, Sanoka, Łańcuta i Arłamowa zawitali zastępcy ambasadorów wszystkich państw członkowskich UE, skupieni w tzw. COREPER II.

W czasie tej wizyty pokazaliśmy, iż nasz region to nie tylko piękna przyroda, ale również miejsce do inwestowania w przyszłościowe i innowacyjne klastry naukowo-przemysłowe. Zaprezentowanie Centrum Edukacji Międzynarodowej WSIiZ w Kielnarowej czy nowoczesnego samochodu „Leopard” z Mielca, tylko to potwierdziły.

Bardzo ważna dla mnie była także promocja Prezydencji w regionie, skierowana tylko do jego mieszkańców. W tym celu wspólnie z Regionalnym Centrum Informacji Europejskiej w Rzeszowie zainicjowaliśmy cykl spotkań edukacyjnych pt. „Parlament Europejski bez tajemnic”, w którym dużo uwagi poświęcaliśmy temu zagadnieniu. Do udziału w spotkaniach zgłosiło się ponad 30 szkół ponadgimnazjalnych z terenu naszego województwa, w których miałam przyjemność gościć osobiści bądź lekcje były przeprowadzane przez pracowników mojego biura. Z przyjemnością stwierdzam, iż tematy dotyczące polskiej prezydencji były niezwykle chętnie podejmowane przez uczestniczącą w spotkaniach młodzież.
W czasie minionych 6 miesięcy, Podkarpacia nie zabrakło także w Brukseli. To z mojej inicjatywy we wrześniu w Parlamencie Europejskim odbyła się wystawa pt. „Innowacyjne Podkarpackie”, a w listopadzie w Domu Polski Wschodniej, wraz z Podkarpacką Fundacją Rozwoju Kultury, miałam przyjemność zorganizować wystawę pt. „Tworzyć z naturą – Bieszczady 2011”. Poza promocją bieszczadzkich artystów, była to doskonała okazja do nawiązania międzynarodowej współpracy na rzecz rozwoju kultury i wspierania inicjatyw kulturalnych Podkarpacia.
Na zakończenie pragnę podkreślić, że Polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej i jej oddźwięk zarówno na terenie naszego kraju jak i poza jego granicami to przede wszystkim ciężka praca wielu osób. Tym co było bardzo często podkreślane przez wiele osób reprezentujących zarówno instytucje unijne jak i rządy poszczególnych Państw była niezwykle sprawna administracja, funkcjonująca za sprawą ludzi o kompetencjach na niezwykle wysokim poziomie. Zaangażowanie widać było szczególnie wśród młodych polskich urzędników pracujących w instytucjach unijnych. Biorąc pod uwagę, iż sprawowanie przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej po raz pierwszy jest swego rodzaju egzaminem dojrzałości, mogę z dumą powiedzieć że Polska zdała go z bardzo dobrym wynikiem.

Elżbieta Łukacijewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego

30-12-2011

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (0)