REKLAMA
REKLAMA

Rosjanie kłamią w sprawie smoleńskiej katastrofy ? Dziś program Jana Pospieszalskiego „Bliżej” (TVP Info, godz. 22:30)

Sensacyjne ustalenia polskich naukowców ws. smoleńskiej katastrofy wskazują na fałszerstwa w raporcie zarówno MAK, jak i komisji Millera. Ostatni dźwięk na nagraniu czarnych skrzynek to pojedynczy, ludzki głos.

Reklama


W takiej sytuacji całe śledztwo trzeba zacząć od nowa, a kluczowymi dowodami, które natychmiast muszą się znaleźć w Polsce są oryginały czarnych skrzynek oraz wrak Tu-154M o numerze bocznym 101, własność Rzeczypospolitej Polskiej – mówi nam Antoni Macierewicz (PiS), szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.

Dramatyczne nagrania

Jak wynika z analizy znajdującej się w wojskowej prokuraturze, na nagraniach z czarnych skrzynek rządowego Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w kabinie pilotów nie zidentyfikowano głosu gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych RP.

Naukowcy z krakowskiego instytutu ekspertyz sądowych im. dr. J. Sehna badając kopie nagrań czarnych skrzynek, zidentyfikowali na stanowiących całość trzech oddzielnych fragmentach nagrań głosy załogi, stewardessy, dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusza Kazany, załogi jaka-40, załogi rosyjskiej „wieży” oraz komendy z sześciu innych samolotów, które znajdowały się w zasięgu odbioru urządzeń Tu-154M.

Ostatni dźwięk, który został zarejestrowały czarne skrzynki, to ludzki głos. Jak wynika z ustaleń naukowców, pojawił się on o godz. 8:41:07;4– już po przerażającym krzyku, który jest pod koniec nagrania. Fragmenty rozmowy załogi Tu-154M i dramatyczne odgłosy „zaprezentowała” rok temu na skandalicznej konferencji prasowej w Moskwie gen. Tatiana Anodina, przedstawiając raport MAK.

Zapis tego ludzkiego głosu na końcu czarnych skrzynek oznacza, że ktoś żył w momencie, gdy trwało nagranie. Według dotychczasowych ustaleń zespołu Macierewicza zakończyło się ono tuż nad ziemią i wówczas czarne skrzynki przestały cokolwiek rejestrować – mówi na lotniczy ekspert.

Korowód kłamstw

Pierwszą osobą, która „rozpoznała” głos gen. Andrzeja Błasika w kabinie pilotów Tu-154M, był płk Edmund Klich, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, polski akredytowany przy MAK.

Jak mówił w programie TVN „Teraz My” z maja 2010 r., „w kabinie pilotów był do końca gen. Błasik”.

– Chciał się zorientować w sytuacji – mówił wówczas płk Klich, który wcześniej stwierdził, że przesłuchiwał taśmy z czarnych skrzynek tupolewa.
To nie jest to typowa sytuacja, że dowódca Sił Powietrznych wchodzi do kabiny samolotu – dodał.

O rzekomej obecności gen. Błasika „ dowiedziała” się wcześniej Polska Agencja Prasowa; tę informację potwierdzały później kolejne media.

A wszystko w kontekście rzekomych nacisków na załogę, by ta za wszelką cenę lądowała w Smoleńsku. Pierwszym, który sugerował naciski, był obecny prezydencki doradca prof. Roman Kuźniar – kilka godzin po katastrofie napisał to w komentarzu internetowym.

W ślad za nim poszła „Gazeta Wyborcza”, drukując jednocześnie pochwały na temat przejrzystości rosyjskiego śledztwa i postawy rosyjskich władz.

Kilka miesięcy później na temat obecności gen. Błasika w kabinie pilotów na wspomnianej wcześniej konferencji prasowej mówiła gen. Tatiana Anodina.

Obecność w kabinie dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ-etu Mariusza Kazany i dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika oraz przewidywana negatywna reakcja prezydenta Lecha Kaczyńskiego stanowiła presję na załogę Tu-154M, by lądować w Smoleńsku. We krwi dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika stwierdzono obecność alkoholu – stwierdziła wówczas szefowa MAK.

Później okazało się, że informacje na temat zawartości alkoholu we krwi generała były ordynarnym kłamstwem MAK.

Teraz okazuje się, że także informacje na temat generała w kabinie pilotów były nieprawdziwe.

Na temat wypowiadał się także były szef MSWiA Jerzy Miller w swoim raporcie. Według niego gen. Błasik pojawił się w kokpicie samolotu i przebywał w nim „w krytycznym momencie”.

Zapytaliśmy o te rozbieżności Edmunda Klicha. Ten stwierdził niespodziewanie, że nie może nic powiedzieć, bo… nie słuchał osobiście nagrań. Dodał, że o obecności gen. Błasika w kabinie powiedział mu jeden z ekspertów komisji Millera.

Sprawą zajmie się jutro sejmowy zespół Antoniego Macierewicza. Poseł PiS będzie dziś gościem programu Jana Pospieszalskiego „Bliżej” (TVP Info, godz. 22:30)

Całość tekstu w jutrzejszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”

12-01-2012

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)