REKLAMA
REKLAMA

SANOK: Odejście pielęgniarek od łóżek pacjentów albo prywatyzacja szpitala? „Trzeba znaleźć złoty środek”

SANOK / PODKARPACIE. Pielęgniarki z sanockiego szpitala nie składają broni. Deklarując stanowczość i walkę do końca, ubiegają się o wyższe pensje i lepsze warunki pracy. Nie brakuje zrozumienia dla ich żądań, ale otwarcie mówi się, że przyznanie podwyżek może w zdecydowany sposób przybliżyć widmo prywatyzacji lecznicy. W międzyczasie, na oddziałach współpraca z pielęgniarkami jest coraz bardziej skomplikowana.

Tomasz Sokołowski

Spór zbiorowy. Negocjacje

W sanockim szpitalu pracuje obecnie 376 pielęgniarek, których średnie wynagrodzenie wynosi 2980 zł brutto (dane przekazane przez dyrektora szpitala), czyli 2414 zł „na rękę”. Do zarządców zgłosiły się z postulatem podniesienia poborów zasadniczych o 500 zł.

Przez 7 ostatnich lat, nie otrzymałyśmy żadnej podwyżki. Przy tym, sukcesywnie powiększano nam zakres wykonywanej pracy, tak naprawdę odciągając od pacjenta. Postanowiłyśmy wziąć sprawy w swoje ręce – mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy sanockim szpitalu.

Ponieważ nie doczekały się zmiany wynagrodzenia, w grudniu 2014 roku weszły w spór zbiorowy. Powołano mediatora z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Odbyły się trzy spotkania. W trakcie rozmów, pielęgniarki obniżyły swoje oczekiwania, zmniejszając kwotę do 300 zł. Nie udało się jednak wypracować wspólnej strategii dalszej współpracy.

Nie wypracowano żadnego kompromisu. Propozycja dyrekcji, czyli podniesienie poborów o 50 zł brutto jest absolutnie nie do przyjęcia. Taka stawka oznacza, że naszą pracę wyceniono w ten sposób, że proponuje się nam podwyżkę o 32 grosze za godzinę. Dla nas jest to upokorzenie. Konflikt się zaostrza – mówi szefowa związkowych struktur.

Spełnienie oczekiwań pielęgniarek oznaczałoby wzrost wydatków szpitala na poziomie 4 mln zł. Warto zaznaczyć, że protest złożyło również pięć pozostałych związków działających przy powiatowej lecznicy. Ich przedstawiciele domagają się proporcjonalnego podniesienia wynagrodzeń. W takim wypadku, spełnienie żądań wszystkich grup przełożyłby się na dodatkowy wydatek rzędu 8 mln zł. Dodajmy, że w 2015 roku kontrakt z NFZ jest o 678 tys. zł niższy niż w ubiegłym roku.

Na etapie negocjacji komentarza dotyczącego szczegółów prowadzonych rozmów nie udziela dyrektor powiatowej lecznicy Adam Siembab.

Chodzi o pryncypialne zasady prowadzenia negocjacji. Komentowanie szczegółów związanych z rozmowami w trakcie ich trwania byłoby niegrzeczne – mówi Adam Siembab, dyrektor SPZOZ w Sanoku. Dodaje jedynie: – Dalszy rozwój sytuacji zależy od tego, czy obie strony będą chciały znaleźć porozumienie.

Będzie interwencja starostwa

Sprawą pielęgniarek zajmą się radni Rady Powiatu Sanockiego. Wprawdzie sesji nadzwyczajnej nie będzie, ale sytuacji w sanockim szpitalu poświęcony zostanie jeden z punktów najbliższej sesji zwyczajnej.

Sytuacja finansowa pielęgniarek jest trudna, ale równie skomplikowana jest kondycja samego szpitala. Zgłaszane postulaty są niemożliwe do spełnienia w ramach kontraktu z NFZ. Ewentualne podwyżki musiałyby być przeprowadzone kosztem zadłużenia placówki, a to nieuchronnie doprowadziłoby do zmian własnościowych już w najbliższym czasie. Musimy poszukać złotego środka – przestrzega Roman Konieczny, starosta sanocki.

Pielęgniarki opuszczą pacjentów?

Spór należałoby rozwiązać jak najszybciej choćby z tego powodu, że jak dowiadujemy się od osoby pracującej w szpitalu, pielęgniarki stosują coraz bardziej radykalne metody, aby wywalczyć lepsze warunki pracy. Słyszymy o dezorganizacji pracy, robieniu złośliwości lekarzom i odmawianiu wykonywania czynności medycznych. Najgorszym scenariuszem byłby strajk i opuszczenie pacjentów.

320 pielęgniarek zadeklarowało udział w nawet najostrzejszych formach protestu. Złożenie wypowiedzeń to ostateczność, ale najprawdopodobniej właśnie tak się to skończy. Muszę przyznać, że takiej determinacji jeszcze nie było. Trzeba powiedzieć, że ewentualne odejście od łóżek odbędzie się z korzyścią dla pacjentów, ponieważ aktualna sytuacja prowadzi do zapaści. Większość personelu zbliża się do 50-tki. Nie przyjmuje się młodych pielęgniarek. Wkrótce za usługi pielęgniarskie trzeba będzie zapłacić prywatnej firmie – tłumaczy Małgorzata Sawicka i dodaje: – Jeśli chodzi o aktualną sytuację na oddziałach, w 100% i z pełnym zaangażowaniem wykonujemy wszystkie czynności przewidziane w ustawie o wykonywaniu zawodu pielęgniarki i położnej. Odmawiamy natomiast realizacji tych zadań, które do pielęgniarek nie należą. Same inwestujemy w siebie, angażując bardzo duże środki na odbycie szkoleń i specjalizacji. W zamian nie dostajemy nic, lub prawie nic. Niestety, przez lata nie doceniano dodatkowych umiejętności. Teraz, inni muszą robić to, co do tej pory wykonywały pielęgniarki.

Mniejsi mają gorzej

O protestach pielęgniarek słychać w całej Polsce. Walka pracownic z większych ośrodków może się okazać skuteczniejsza niż ich koleżanek z mniejszych miast i placówek. Szpitale wojewódzkie otrzymują bowiem milionowe dotacje od organów prowadzących, czyli urzędów marszałkowskich. Starostwa powiatowe nie mają możliwości, aby przekazywać tak okazałe wsparcie finansowe. Dla przykładu, tylko w ostatnich miesiącach, wojewódzki szpital im. św. Ojca Pio w Przemyślu otrzymał od władz Podkarpacia łącznie 3 mln zł na termomodernizację, wymianę urządzeń i modernizację oddziałów. Z kolei wojewódzki szpital nr 2 im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie może dysponować kwotą blisko 1,7 mln zł, która została przeznaczona na przebudowę oddziału położniczo-ginekologicznego.

Dla porównania, w 2014 roku starostwo przekazało sanockiemu szpitalowi 715 tys. zł na przeniesienie oddziału neurologicznego i dofinansowanie poradni uzależnień. W budżecie na 2015 rok nie ma dotacji dla placówki. Nie znaczy to jednak, że środki na wsparcie szpitala nie zostaną zabezpieczone już w trakcie roku budżetowego. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że zgodnie z ustawą, starostwa nie mogą przekazywać pieniędzy na pensje dla pracowników lecznic.

22 kwietnia pikieta pod Urzędem Marszałkowskim

Pierwsze plany polskich pielęgniarek zakładały ogólnokrajowy protest w Warszawie. Zdecydowano się jednak na przeniesienie demonstracji do miast wojewódzkich. W środę 22 kwietnia pielęgniarki z Podkarpacia zorganizują pikietę pod Urzędem Marszałkowskim w Rzeszowie. Już teraz mówi się, że pod siedzibą władz województwa może pojawić się kilka lub nawet kilkanaście tysięcy walczących o wyższe pensje i lepsze warunki do pracy pielęgniarek. Z Sanoka najprawdopodobniej wyjedzie jeden autokar.

Dużo wskazuje na to, że kolejne spotkanie negocjacyjne dyrekcji sanockiego szpitala z przedstawicielami związku pielęgniarek i położnych odbędzie się w przyszłym tygodniu.

foto: flickr.com / Faculty of Medicine NTNU

24-04-2015

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)