REKLAMA
REKLAMA

BIESZCZADY: Transporty drewna z dróg na kolej?

BIESZCZADY / PODKARPACIE. Olbrzymim problemem Bieszczadów są rozjeżdżone drogi. Główną przyczyną takiej sytuacji są transporty kołowe, które wywożą drewno z naszych lasów. Samorządowcy z regionu jednym głosem mówią, że lekiem na to może być sprawna kolej w Bieszczady, która aktualnie świeci pustkami.

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie nadzoruje 26 nadleśnictwami. Lesistość tego regionu wynosi 38 proc. W przeciągu ostatnich 70 lat wzrosła ona o ponad 50 proc., co sprawia, że województwo podkarpackie znajduje się na drugiej pozycji pod tym względem w kraju.

Natomiast bardzo zróżnicowana jest jakość drewna z podkarpackich lasów.

Z drzewostanów rębnych uzyskujemy doskonały surowiec, poszukiwany przez przemysł drzewny. Z kolei w trakcie zabiegów w drzewostanach porolnych pozyskujemy marnej jakości drewno, którego sprzedaż z trudnością pokrywa koszty ścinki i zrywki. Łącznie w lasach RDLP w Krośnie pozyskujemy 1,8 mln metrów sześciennych i w zasadzie całość sprzedanego drewna wywożona jest przy użyciu transportu kołowego. Nasz region jest relatywnie największym dostawcą surowca liściastego w skali kraju – informuje Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie.

1288

Wzmożona liczba transportów samochodowych, które wyjeżdżają z Bieszczadów to nie lada problem dla lokalnych społeczności. W efekcie drogi powiatowe wyremontowane trzy, cztery czy pięć lat temu, obecnie nadają się ponownie do naprawy, a trakcje kolejowe świecą pustkami.

Transporty drzewne przejeżdżają przez nasze drogi powiatowe. Niejednokrotnie ich tonaż znacznie przekracza dozwolone normy – mówi Andrzej Olesiuk, starosta leski.

Mimo, że samorządy współpracują z policją, nie ma jednej recepty jak zaradzić sytuacji tak, by wilk był syty i owca cała. Kiedy pojawia się mniej transportów na drogach, wówczas protestują przewoźnicy, że nie są w stanie zarobić na życie, z kolei kiedy ruch się wzmaga protestują samorządowcy i mieszkańcy Bieszczadów i tak to błędne koło napędzane jest bez końca.

Warto także dodać, że przychody z tytułu sprzedaży drewna w ubiegłym roku sięgnęły 347,4 mln złotych.

Stanowiły one 91,3 procent ogółu przychodów. Z kolei łączne koszty działalności nadleśnictw wynosiły 367 mln złotych – uzupełnia dyrektor RDLP.

 

Skąd brać fundusze na remonty bieszczadzkich dróg i mostów?

Niezaprzeczalnie gospodarka drzewna, a właściwie wywóz surowca z Podkarpacia, przyczynia się do niszczenia naszych dróg. Dyrekcja RDLP przyznaje, że może być to pewna uciążliwość, a także że w żadnym razie nie uchylają się od odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Natomiast starostowie trzech powiatów: sanockiego, leskiego i bieszczadzkiego przyznają, że w takim tempie trudno o idealne nawierzchnie, szczególnie, że w praktyce pozyskiwanie większych środków na drogi jest bardzo trudne, a w wielu przypadkach wręcz niemożliwe.

vehicle-1385652_960_720

– Jeśli chodzi o RPO to barierą w zdobywaniu funduszy jest zapis, że dofinansowanie mogą uzyskać tylko te drogi, które dochodzą bezpośrednio do sieci dróg TEN-T. W powiecie leskim czy bieszczadzkim po prostu nie mamy takich dróg. Dlatego praktycznie w żaden sposób nie możemy aplikować do tych programów – wyjaśnia Marek Andruch, starosta bieszczadzki.

Andrzej Olesiuk dodaje, że nawet jeśli powiat startuje w innych dostępnych programach, to ich finansowanie oraz wymagania punktowe są tak duże, że samorządów po prostu nie stać na uczestniczenie w nich.

Gdyby pojawiła się szansa na uruchomienie w Bieszczadach kolei towarowej, sądzę, że udałoby się rozwiązać chociaż część problemów transportowych – uzupełnia starosta leski.

Rodzi się zatem pytanie, czy samorządy oraz jednostki Lasów Państwowych mogą wspólnie uczestniczyć w projektach remontowych. Jak zaznacza Grażyna Zagrobelna do tej pory było to bardzo trudne poprzez skomplikowane uwarunkowania prawne.

Lasy Państwowe będą mogły więcej

Pewną nadzieją na przyszłość są zmiany przepisów, które obowiązują od maja tego roku.

Do tej pory RDLP w Krośnie nie mogła bezpośrednio inwestować w konkretne remonty bieszczadzkich mostów.

Z wypracowanych środków, zgodnie z aktualnie obowiązującym zarządzeniem i zmianami pewnych przepisów, możemy także przeznaczyć ich część na inwestycje wspólne pomiędzy samorządami, a jednostkami Lasów Państwowych. Wcześniej nasze możliwości były znacznie ograniczone. Obecnie po prostu możemy dokładać do zwykłych remontów mostów, które skupiają się chociażby na wymianie starych desek. Nie są to olbrzymie inwestycje, ale potrzebne – zaznacza Grażyna Zagrobelna, dyrektor RDLP w Krośnie i dodaje, że żałuję, że to ciągle niewystarczająco.

Zmiany widoczne są w liczbach.

Obecnie trochę więcej będziemy pomagać. W tym roku na remonty mamy do wydania 2,8 mln złotych, podczas gdy w ubiegłym roku kwota ta wynosiła 1 mln. Dla samorządów bieszczadzkich to znacząca pomoc – dodaje dyrektor RDLP w Krośnie.

Warto także dodać, że jednostki Lasów Państwowych od dwóch lat oddają 2 proc. podatku obrotowego do wspólnej kasy państwowej. Tym samym do budżetu za dwa poprzednie lata RDLP w Krośnie wpłaciła ponad 55,4 mln.

Pieniądze te miały służyć na remonty tzw. schetynówek, jednak do końca nie wiadomo gdzie trafiły – wyjaśnia Grażyna Zagrobelna. – Najbardziej sprawiedliwie byłoby, gdyby te  oddane środki wróciły do tych regionów, z których je zabrano. Wówczas realnie byłyby przeznaczone na potrzebne inwestycje i poprawę infrastruktury – kwituje.

images

Do kasy państwowej wpłynęły też pieniądze z podatków od działalności. Największe pozycję stanowiły VAT – 45 mln, podatek leśny 8,5 mln, podatek CIT – 0,9 mln, podatków od osób fizycznych, od nieruchomości i opłat powszechnie obowiązujących.

Kolej rozwiązaniem na problemy transportowe drewna?

Szukając rozwiązań samorządowcy zwracają uwagę na zaniedbaną, bieszczadzką kolej, na której kiedyś kwitło życie, nie tylko turystyczne, ale również towarowe.

Nie jest tajemnicą, że bieszczadzkie trakcje kolejowe przez ostatnie 30 lat mocno podupadły. Na ten temat dyskutowano również podczas wyjazdowego posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury w Zagórzu i w Sanoku.

Jak widzimy tory kolejowe w Krościenku zasłonięte trawą, to jest to utracona pewna szansa, która należałoby przywrócić. Jeśli pojawiłyby się masy towarowe, przewożone na przykład w stronę Ukrainy czy Łupkowa, to automatycznie znalazłoby się więcej miejsc pracy dla kolejarzy i odciążono by drogi – zaznaczał poseł na sejm RP Bogdan Rzońca z PiSu.

Natomiast poseł Piotr Babinetz podkreśla, że każdy rozwój w infrastrukturę, przede wszystkim kolejową, w naszym regionie Bieszczadów, to także rozwój dla państwa i możliwości na przyszłość.

Kiedyś przy każdym nadleśnictwie funkcjonowało kilka składnic. Kolejka wąskotorowa pokonywała trasę od Stuposian do Komańczy. Obecnie trasy te są nieczynne – mówi dyrektor RDLP w Krośnie.

Transport drewna nie leży w gestii Lasów Państwowych. My tylko sprzedajemy ten towar, natomiast transportują go przewoźnicy wynajęci przez kupujących – uzupełnia Andrzej Miara, naczelnik Wydziału Gospodarki Drzewnej krośnieńskiej RDLP.

Jednak czy zmodernizowanie trakcji kolejowych gwarantuje sukces? Przedsięwzięcie nie jest proste. Do tego należy pamiętać, że większość zakładów swoje siedziby ma daleko od kolei, a co za tym idzie, nie są one przystosowane do odbioru transportów kolejowych.

Konieczne byłoby wybudowanie przy takich firmach ramp czy rozjazdów, a także prowadzenia właściwego dozoru technicznego. Dla małych zakładów mogłoby to okazać się nieopłacalne, podobnie jak transporty kolejowe i przeładunki na samochody ciężarowe. Natomiast istnieją także takie placówki, które w pełni są gotowe do przyjmowania transportów przewożonych koleją – podkreśla Grażyna Zagrobelna. – Niemniej uruchomienie kolei towarowej w Bieszczadach pozwoliłoby na odciążenie dróg – podsumowuje.

pao

08-06-2016

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)