REKLAMA
REKLAMA

KRONIKA STRAŻACKA: Pożar dobytku, padnięte zwierzęta i płonące kominy

SANOK / PODKARPACIE. W minionym tygodniu  strażacy kilkakrotnie wyjeżdżali do płonącej sadzy w kominach. Najgroźniej wyglądał pożar budynku gospodarczego w Lalinie. Usuwano również powalone drzewa, skutki silnych wiatrów.

Ogień gaszono ponad 6 godzin

W sobotę w Lalinie strażacy wyjechali do olbrzymiego pożaru. Spłonął budynek mieszkalno-gospodarczy. Akcja gaśnicza, w której uczestniczyło aż osiem zastępów z siedmiu jednostek ratowniczo-gaśniczych, trwała ponad 6 godzin. Właściciele ponieśli spore straty, padło też kilka sztuk bydła.

Płonące kominy i zabójczy czad

Strażacy coraz częściej otrzymują zgłoszenia o sadzy płonącej w przewodach kominowych. W minionym tygodniu w takich sprawach interweniowano czterokrotnie. Wyjeżdżano do Lisznej, Tarnawy Górnej, Tyrawy Wołoskiej i Długiego.

Z kolei w Sanoku przy Lenartowicza sprawdzano poziom tlenku węgla w jednym z mieszkań, w budynku wielorodzinnym.

Clipboard011

Powalone drzewa na drogach

Wskutek silnego wiatru, w kilku miejscach powiatu strażacy usuwali powalone drzewa. Interwencji wymagało usunięcie konarów z dróg w Szczawnem oraz w Zagórzy przy ulicy Zielonej. Z kolei w Czaszynie wiatr przewrócił drzewo na budynek Szkoły Podstawowej.

Kolizja i oleiste plamy na jezdni

W Sanoku na Lipińskiego miała miejsce kolizja z udziałem dwóch osobówek. Nikomu nic się nie stało. Natomiast strażacy usuwali z jezdni plamy oleju oraz elementy nadwozia.

Z kolei na ul. Głogowskiej usuwano ślady po substancji ropopochodnej.

źródło: KP PSP Sanok
foto: Sanok112.pl/D. Kluska 

 

13-12-2016

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)