REKLAMA
ZS2 Zamek Lesko
PBS ZSL
REKLAMA

PACJENTKA: Obchodzą się z ludźmi jak z bydłem. ORDYNATOR SOR: Te zarzuty są oburzające!

SANOK / PODKARPACIE. Danuta Waligóra, mieszkanka Odrzechowej twierdzi, że w środku nocy została wyrzucona ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Sanoku. Niepełnosprawna kobieta będzie pisać skargę do Ministerstwa Zdrowia i NFZ.


Mam 450 zł renty, ale podczas zbiórki na sanocki szpital dałam 200 zł. Jednak jak przyszło co do czego, to zostałam z niego wyrzucona – żali się kobieta.

Pani Danuta ma 53 lata. Porusza się o kulach. Cierpi na szereg dolegliwości. W poniedziałek około godz. 20 mąż przywiózł ją do szpitala, bo miała problemy z oddychaniem.
Nawet nikt nie raczył podejść. Pielęgniarki zajęte były oglądaniem telewizji i rozwiązywaniem krzyżówek. A mnie tak dusiło, że myślałam że się uduszę – relacjonuje pacjentka.

Po długim okresie wyczekiwania pojawił się lekarz. Chorej podano tlen do oddychania. Pobrano krew do badań i wykonano prześwietlenie płuc.

Chyba Pani nie myśli, że będzie tu leżeć?

W międzyczasie policja przywiozła młodą dziewczynę, z którą funkcjonariusze i personel SOR mieli sporo problemów. Całą uwagą skupiono na nowej pacjentce.

– Lekarz pojawił się znowu około godz. 23.30. Zadzwonił do pulmonologa i powiedział, że ma pacjentkę trochę przeziębioną, która trochę kaszle. Byłam w szoku. Pulmonolog oczywiście nie pojawił się na oddziale, a lekarz stwierdził, że przypisze mi antybiotyk. Polecił mi, żebym zadzwoniła po męża, aby mnie zabrał z oddziału. Powiedziałam panu doktorowi, że nie ma mnie kto odebrać, bo mąż nie dysponuje komórką, a on na to: Chyba Pani nie myśli, że będzie tu leżeć? I odszedł – mówi pani Danuta.

Przyznaję się, klęłam jak szewc

Kobieta rzuciła uwagę do pacjenta, który leżał obok, że przecież płaci ubezpieczenie.

– Lekarz wrócił i nakazał mi wyjść na korytarz. Gdyby sala była pełna ludzi, to sama bym się z niej usunęła, ale były w niej 4 wolne łóżka – relacjonuje mieszkanka Odrzechowej.
– Nie mogę długo siedzieć, musiałabym się na korytarzu położyć na podłodze. Na szczęście jedna z sióstr znała pielęgniarkę, która pracuje w ośrodku zdrowia w Besku, a mieszka w Odrzechowej. Zadzwoniła do niej, żeby powiadomiła mojego męża. Paulina dała mu znać i mąż przyjechał po mnie o godz. 1 w nocy.
Na odchodne powiedziałam lekarzowi: Pan się nadaje do leczenia byków w Odrzechowej, a nie do leczenia ludzi. Przyznaję się, że klęłam jak szewc, bo jak można traktować tak ludzi? Powiedział mi, żebym się liczyła ze słowami i dodał: Jak się nie podoba, niech Pani zmieni szpital.

Pacjentka podczas kilkugodzinnego przebywanie na SOR dokonała kilku obserwacji. Była ponoć świadkiem jak równie bezdusznie potraktowano dwie inne chore. W jednym przypadku pielęgniarki naśmiewały się ze starszej kobiety z Nadolan, która miała problemy z podpisaniem zgody na operację.
– Jak można tak kpić ze starszego człowieka? – dziwi się 53-latka.

Na drugi dzień Danuta Waligóra udała się do przychodni zdrowia w Besku
– Pani doktor była zbulwersowana. Okazało się, że mam mocne zapalenie oskrzeli. Dostałam skierowanie do pulmonologa w Besku, bo do szpitala w Sanoku już nie pojadę. Nie jestem śmieciem i nie dam sobą pomiatać – twardo stawia sprawę pacjentka.

Danuta Waligóra zapowiada, że nie zostawi tej sprawy bez dalszego ciągu. Ma zamiar złożyć skargę do ministra zdrowia i NFZ, bo jej zdaniem standardy opieki nad chorymi, jakie panują w Sanoku są nie do przyjęcia.

– W Lesku potrafią po ludzku zachowywać się, to samo w Krośnie – zauważa kobieta.
Sanocki SOR nadaje się zaś do zamknięcia.

Pacjentka miała wykonane wszystko, co Bóg przykazał

Lek. med. Marek Wojnarowski, ordynator SOR w Sanoku, jest oburzony stawianymi młodemu lekarzowi zarzutami, bo jest to, jak twierdzi człowiek bardzo grzeczny w zachowaniu. Według ordynatora pacjentka została potraktowana zgodnie ze sztuką lekarską i etyką. Na dowód prawdziwości swoich słów przedstawia dane dotyczące pobytu pacjentki na oddziale ratunkowym. Potwierdza, że Danuta Waligóra została przyjęta około godz. 20. Wypisano ją o północy.

– Nie została wyrzucona, spędziła w szpitalu 4 godziny! Takie słowa są oburzające! – zżyma się ordynator.
W tym czasie wykonano stosowne badania, prześwietlenie i badania laboratoryjne. Podano leki. Miała wykonane wszystko, co Bóg przekazał. Nie stwierdzono żadnych odchyleń od normy, dlatego została w stanie dobrym wypisana do domu.

maxresdefault

 

Źródło: www.P24.pl

20-10-2016

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (0)