REKLAMA
Praca Auto Serwis
Janas Podłogi
REKLAMA

Pielgrzymka na finiszu. Ostatnia prosta do Aten (ZDJĘCIA)

SANOK / PODKARPACIE. Sanoccy rowerzyści, większość podróży mają za sobą. Aktualnie są w Joaninie i zmierzają w kierunku Aten, od których dzieli ich około 440 km. W porównaniu z przebytą już drogą to kwestia kilku dni. 

Verina – Meteory

Z Veriny w składzie już 7 osobowym wyruszyliśmy na „królewski” etap do Meteorów. Już po 5 km zaczęła się wspinaczka z poziomu 50 na 700 m.n.p.m. W samym centrum niewielkiej miejscowości Daski, na 45 km zjedliśmy posiłek . Pogoda dopisywała. Jechaliśmy z lewej strony jeziora Sfikia i Pylyfytou. Nie da się opisać piękna widoków jakie w tym dniu dane nam było oglądać – relacjonuje Jacek Dydek

– Na szczęście trzymając się wcześniej wytyczonej trasy, udało się nam dotrzeć w to miejsce, choć nie bez przygód. Część z nas pojechała inną drogą, która okazała się drogą szutrową. Straciliśmy kolejną oponę. Dalsza trasa biegła przez Elati, Paraskievi, Skepari wprost do Vlachavy położonej ponad 900 m.n.p.m. Ze względów bezpieczeństwa nie zjeżdżaliśmy rowerami do miejsca naszego noclegu w Kalampaka. Ok. godziny 22 zakwaterowaliśmy się w hotelu pod górami, na których rozmieszczone są Meteory – klasztory zbudowane na szczytach górskich. Nie bez kozery ten etap nazwaliśmy królewski, a ze względu na wysokość przewyższeń i piękna otaczających nas cały dzień widoków.

Długość etapu – 175 km

Meteory – Joanina   

W kolejny dzień, po śniadaniu wyruszyli drogą nr 6. Etap ten był pełen niespodzianek. Z Kalampaka już po 7 km rozpoczął się podjazd z 200 na 900 m.n.p.m. Niestety pogoda nie dopisywała. Wyjechali w drobnym deszczu, a z każdą kolejną godziną deszcz się nasilał. Na 20 km u jednego kolarza doszło do poważnej awarii klamkomanetki, co udało się naprawić w samochodzie serwisowym dopiero po kilku godzinach.

Reszta grupy dojechała do Panagia (ok. 45 km, wysokość ok. 1000 m.n.p.m.) i tutaj podróżni zmierzyli się z kolejnym problemem. Nie mogli pojechać tak jak samochód techniczny, autostradą i wybrali drogę na wysokości 1694 m.n.p.m. z przeznaczeniem tylko dla rowerów. 28 km zjazdu, przedzierali się przez gęstą mgłę, która stopniowa ustępowała. Z kierowcami samochodu umówili się w miejscowości Metsowo. Okazało się że w padającym deszczu minęli się i dopiero po ok 4,5 godzinach ciągłej jazdy udało się spotkać. Do celu zostało 35 km i jeden 12 km podjazd. W końcu dotarli do docelowego miasto Joanin.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

– Grecja w tych okolicach to raj dla rowerzystów. Jedyny problem to psy. Nie kundle, ale wielkie psy, zawsze w gromadzie 3-6 szt. Jeśli są one przy stadach owiec, kóz czy krów i można liczyć, że znajdzie się między nimi pasterz który zatrzyma je krzykiem to problemu nie ma. Gorzej gdy takie sytuacje występują na bezdrożach. Zdarzyło nam się kilka takich sytuacji, kiedy uciekliśmy im. Atakowały nas kiedy podjeżdżaliśmy, było naprawdę groźnie – opowiada rowerzysta.

Długość etapu – 135 km. Najwyższa wysokość 1694 m.n.p.m.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 

Pielgrzymka rowerowa do Grecji. Początek w Sanoku (ZDJĘCIA)

Prosto do Rumunii, przez południe Słowacji i Węgry. Pielgrzymi I etap mają za sobą (ZDJĘCIA)

Pielgrzymka do Grecji. Kolejne trzy etapy rowerzystów z Sanoka (ZDJĘCIA)

materiały nadesłane

26-09-2016

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (0)