REKLAMA
REKLAMA

RYSZARD ZIARKO: Nie zraziłem się do hokeja. Deklaruję budowę mocnej drużyny (WYWIAD)

SANOK / PODKARPACIE. Ryszard Ziarko, prezes firmy Ciarko i główny sponsor Ciarko PBS Bank STSu, od wielu lat, z sukcesami wspiera sanocki hokej. Dziś, po drugim z rzędu 4. miejscu w mistrzostwach Polski jasno deklaruje, że nie zamierza rezygnować z budowania w Sanoku mocnej drużyny w przyszłym sezonie. Publikujemy szczerą rozmowę na temat kończącego się sezonu oraz tego, który przed nami.

Tomasz Sokołowski – Esanok.pl.: Drugi raz z rzędu, trzeci w ostatnich czterech sezonach i piąty raz w historii, sanocki klub zajmuje 4. miejsce w mistrzostwach Polski. Czy to miejsce tuż poza podium z obecnego sezonu jest dla Pana rozczarowaniem?

Ryszard Ziarko – prezes Ciarko, główny sponsor Ciarko PBS Bank STS Sanok: I tak i nie, ponieważ wszyscy wiemy z jakimi problemami borykaliśmy się na początku sezonu, z jakimi trudnościami budowaliśmy drużynę. Trzeba pamiętać, że był czas, kiedy wydawało się, że hokeja seniorskiego w Sanoku w ogóle nie będzie. Najpierw naszym celem było zakwalifikowanie się do fazy play-off. Później pojawiła się możliwość gry o wyższe cele, stąd decyzje o sprowadzeniu kolejnych zawodników. Podsumowując ten sezon, na pewno jest niedosyt. Uważam, że jeśli chodzi o siódmy mecz z Cracovią, zapłaciliśmy cenę za wyczerpujące poprzednie spotkania. Włożyliśmy w nie za dużo sił. Dodatkowo, zarówno w ostatnim meczu w Krakowie, jak i w Nowym Targu, niektórzy zawodnicy nie wytrzymali psychicznie. Słabo zaprezentował się bramkarz. To zadanie dla nas, aby w przyszłości skupić się jeszcze bardziej na dobieraniu graczy pod względem odporności psychicznej. Musimy wyciągnąć szczegółowe wnioski, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego scenariusz powtórzył się drugi rok z rzędu.

T.S.: Kibice mogą jednak zadać pytanie, dlaczego po wzmocnienia sięgnięto tak późno? Dlaczego, skoro klub chciał grać o najwyższe cele, nie zbudowano zespołu wcześniej?

R.Z.: Kiedy sezon 2014/2015 dobiegł końca, sytuacja finansowa klubu nie była stabilna. Nie wiedzieliśmy, jakim budżetem będziemy dysponować. Nie podpisywaliśmy zatem kontraktów, a najlepsi zawodnicy pouciekali i złożyli podpis na umowie z innym klubem. Na moment rozpoczęcia rozgrywek mieliśmy w zasadzie jedynie dwie piątki. Posiłkowaliśmy się nowymi hokeistami sprowadzonymi z Kanady czy USA. W procesie budowy drużyny najważniejsza jest stabilność finansowa. Tymczasem ja musiałem walczyć, żeby hokej w Sanoku w ogóle istniał.

T.S.: Wspomniał Pan o tym, że kiedy obecny sezon się rozpoczynał, zespół dysponował zaledwie dwiema piątkami. Mimo wszystko, jedną z osób, które były w klubie nawet miesiąc przed pierwszym meczem był trener Kari Rauhanen. Jak Pan ocenia jego pracę w perspektywie całego sezonu?

R.Z.: W moim odczuciu trener postawił wszystko na jedną kartę. Szczególnie jeśli chodzi o batalie z Cracovią. Graliśmy na dwie, dwie i pół, w porywach na trzy piątki. Eksploatacja kluczowych zawodników w tak długiej serii spotkań sprawiła, że w najważniejszym momencie nie było sił, świeżości i spontaniczności. Trener uważał, że pojedynki z Krakowem zakończymy wcześniej. Zresztą widać, że Cracovia ma obecnie ten sam problem. Może pojawił się on później niż u nas, ale w rywalizacji z GKSem Tychy widać, że efekt zmęczenia jest.

T.S.: Proszę powiedzieć, co w takim razie z przyszłością trenera Kariego Rauhanena w sanockim klubie?

R.Z.: Na pewno będziemy szukać nowego trenera.

T.S.: Czy będzie to szkoleniowiec z Polski czy z zagranicy?

R.Z.: Dużo będzie zależeć od poziomu zaangażowania sponsorów.

1T.S.: Czy Pan podjął już decyzję w sprawie wspomagania sanockiego hokeja w przyszłym sezonie?

R.Z.: Tak. Nie zraziłem się do hokeja. Mieszkam w Sanoku i bardzo mi zależy, aby ta dyscyplina tutaj istniała. Deklaruję, że nadal będę wspierał sanocki hokej, na takim samym poziomie jak w obecnym sezonie. Pytanie, jaką decyzję podejmie PBS i Urząd Miasta.

T.S.: Jeśli chodzi o magistrat. Czy zaangażowanie na obecnym poziomie będzie dla Pana satysfakcjonujące?

R.Z.: Nie do końca. Chcielibyśmy, aby Urząd Miasta spełnił minimum, jakim jest finansowanie młodzieży. To kwota około 300 tys. zł. Byłby to z pewnością krok do przodu. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że w innych miastach włodarze szeroko wspierają hokej, uzyskując w ten sposób korzyści promocyjne. Np. w Nowym Targu zaangażowanie urzędu jest duże. Być może to też miało jakiś wpływ na wygraną Podhala w walce o brąz. Każdy element ma znaczenie.

T.S.: Czy nie ma zagrożenia, że w kolejnym sezonie drużyna będzie znów budowana od podstaw? Czy istnieje szansa, aby zatrzymać w Sanoku najlepszych hokeistów?

R.Z.: Chcielibyśmy, aby część zawodników z tego sezonu została w klubie. Już przeprowadzamy konkretne rozmowy. Jedni się deklarują, inni szukają szansy w lepszych ligach i jeśli tam nie znajdą zatrudnienia, wyrażają chęć gry w Sanoku. Dla mnie najważniejszy jest trener i bramkarz. To są dwie osoby stanowiące podstawę zespołu, oprócz oczywiście tych, którzy zajmują się sprawami organizacyjnymi. To również niezwykle ważny aspekt.

T.S.: Pewnie z sentymentem wspomina Pan Johna Murraya?

R.Z.: Chętnie byśmy do niego wrócili (uśmiech).

T.S.: Jest szansa na jego powrót do grodu Grzegorza?

R.Z.: Zobaczymy…

T.S.: Chciałbym zapytać również o finanse. Na początku obecnej edycji rozgrywek mówiło się, że klub będzie dysponował budżetem na poziomie 2 – 2,5 mln zł. Jaki jest bilans kończący sezon?

R.Z.: Bilansu na koniec jeszcze nie mamy, ale mogę powiedzieć, że była to zdecydowanie większa kwota. Niestety, zawodnicy, którzy prezentują wysoki poziom wyszkolenia po prostu kosztują. My i tak płacimy o 20-30% mniej niż Comarch Cracovia czy GKS Tychy.

T.S.: Myśli Pan, że w kolejnym sezonie sanocka młodzież wejdzie szeroką ławą do drużyny seniorów? Wydaje się, że Radosław Sawicki czy Piotr Naparło oraz jeszcze co najmniej kilku innych młodych zawodników może stanowić o sile zespołu seniorów.

R.Z.: Zgadzam się. Chcielibyśmy, żeby tak było. W ostatnim czasie rozmawialiśmy z Radosławem Sawickim.

T.S.: Uda się namówić go do powrotu?

R.Z.: Zobaczymy…

T.S.: Od kibiców, którzy są blisko drużyny usłyszeliśmy, że pierwsze kontrakty na przyszły sezon są już podpisane. Czy to prawda?

R.Z.: Powiedzmy, że są prowadzone rozmowy.

T.S.: Z którymi zawodnikami?

R.Z.: Z najlepszymi hokeistami z obecnego sezonu.

T.S.: Czy Michael Cichy jest priorytetem?

R.Z.: Michael Cichy jest jednym z najlepszych zawodników (uśmiech).

T.S.: Michael Danton?

R.Z.: W kończącym się sezonie Michael Danton zaskoczył mnie pozytywnie. Zmienił się jeśli chodzi o osobowość i podejście do gry. W play-offach popracował bardzo mocno.

T.S.: Jason Missiean ma szansę na angaż?

R.Z.: Raczej nie. Jeśli zawodnik nie wytrzymuje psychicznie obciążeń, to nie możemy na niego stawiać. To jest podstawa. Bronił nierówno. Świetne występy przeplatał fatalnymi.

T.S.: Czy uda się powtórzyć model Cracovii, która już w maju miała niemal pełny skład?

R.Z.: O to właśnie chodzi. Taki jest nasz cel. Zespół trzeba zbudować jak najszybciej, aby się zgrywał. Tego zgrania w obecnym sezonie brakowało.

01

25-03-2016

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)