REKLAMA
STALNEY
REKLAMA

Karetka jechała do Niebieszczan 9 minut, a nie pół godziny

SANOK / PODKARPACIE. Ratownicy medyczni z Sanoka zaprzeczają, by karetka pogotowia ratunkowego dotarła na miejsce wypadku w Niebieszczanach pół godziny od tragicznego zdarzenia.

Po śmiertelnym wypadku w komentarzach pojawiły się informacje, że karetka jechała do wsi pół godziny.

– To stawia nas w złym świetle, dlatego pragniemy, by ta sprawa została wyjaśniona – mówi Janusz Bukład, przewodniczący Związku Zawodowego Ratowników Medycznych przy sanockim szpitalu. – Trzeba podziękować też ludziom, którzy udzielili pierwszej pomocy.

Ratownicy wiedzą z doświadczenia, że tak dramatyczne zdarzenia powodują różne reakcje.

– Ludzie w traumatycznej sytuacji bardzo subiektywnie odczuwają upływ czasu, ale trzeba brać pod uwagę fakty. Wszystko jest zarejestrowane i można sprawdzić, jaki był czas dojazdu karetki – dodaje Janusz Bukład.

Henryk Przybycień, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sanoku informuje, że od momentu wezwania do przyjazdu karetki na miejsce wypadku upłynęło 9 minut. O godz. 17.02 dyspozytor otrzymał zgłoszenie, natomiast o godz. 17.11 karetka, która jechała z Dąbrówki, była na miejscu. O godz. 17.06 zlecenie otrzymało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

niebieszczany3042017_2

red.
foto: sanok112.pl

05-04-2017

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (0)