REKLAMA
Praca Auto Serwis
REKLAMA

JUTRO: „Jak długa jest noc”. Relacja z morderczej wyprawy

“Jak długa jest noc” to relacja z morderczej wyprawy Łukasza Łagożnego na dwa najwyższe szczyty w środkowej Azji – Chan Tengri i Pik Lenina. Wyprawy jak się okazuje bardzo niebezpiecznej, której himalaista z Sanoka o mało nie przypłacił życiem…

– „Jak długa jest noc” to książka o podróży i górach – tak po prostu. Ale również o sztuce rezygnacji, zdrowym rozsądku i docenianiu rzeczy ważnych. O wielkiej przygodzie, która staje się stylem życia, o codzienności w górach i uroku, który wodzi za nos – to cytat z okładki książki himalaisty z Sanoka, która właśnie ujrzała światło dzienne. Prace nad publikacją trwały dwa lata. Na książkę składają się zapiski i zdjęcia z wyprawy z 2016 roku na Chan Tengri i Pik Lenina – dwa siedmiotysięczniki w środkowej Azji.

– Każda wyprawa w góry jest trudna, ale ta była chyba najtrudniejsza. Wydarzyło się tyle rzeczy, właściwie chyba tylko cudem uniknęliśmy śmierci. Uratował nas zdrowy rozsądek, który kazał nam zawrócić, kiedy było już na prawdę źle – opowiada Łukasz Łagożny.

O niebezpiecznej wyprawie, której o mało nie przypłacił życiem, Łukasz opowie podczas spotkania autorskiego, które odbędzie się 17 października w auli Centrum Sportowo-Dydaktycznego Państwowej Wyższej Szkoły w Sanoku. – Chciałbym bardzo podziękować pani rektor za wsparcie i udostępnienie nam sali na spotkanie i już dzisiaj wszystkich serdecznie zaprosić na moje pierwsze spotkanie autorskie – mówi Łukasz.

Podczas spotkania odbędzie się projekcja filmu z wyprawy. Będzie też możliwość przyjrzeniu się z bliska profesjonalnemu sprzętowi, w którym Łukasz zdobywa najwyższe szczyty świata, kupienia jego książki i zrobienia sobie z himalaistą pamiątkowego zdjęcia.

Początek o godzinie 18, wstęp wolny.

Łukasz pierwszy raz wyszedł w góry mając zaledwie cztery lata. Najpierw były rodzinne wypady w Bieszczady, później zaczął wspinać się w Tatrach. Z czasem przestało mu to wystarczać.

W 2008 roku zapragnął wspiąć się na dziewięć najwyższych szczytów na kontynentach i zdobyć tzw. Koronę Ziemi. Na zdobycie dziewięciu najwyższych szczytów świata dał sobie 10 lat. I od lat konsekwentnie realizuje swój cel. Na koncie ma już Elbrus (5642 m n.p.m.), Aconcague (6961 m n.p.m.), Mont Blanc (4810 m n.p.m.), McKinley (6195 m n.p.m.), Kilimandżaro (5895 m n.p.m.), Puncak Jaya (4884 m n.p.m.) i Górę Kościuszki (2230 m n.p.m.), Mount Everest (8848 m n.p.m.). Do zdobycia został mu już tylko Masyw Vinsona na Antarktydzie (4892 m.n. p.m.), na który planuje wyjść w 2019 roku.

W czerwcu wrócił z dwumiesięcznej wyprawy na Mount Everest. 16 maja dokładnie o godzinie 8.47 czasu chińskiego (w Polsce była wtedy 2:47) stanął na najwyższym szczycie świata. Jest pierwszym mieszkańcem Podkarpacia i pierwszym w tym roku Polakiem, który tego dokonał.

materiały nadesłane

16-10-2018

Udostępnij ten artykuł znajomym:



Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

Pokaż więcej komentarzy (0)