REKLAMA
REKLAMA

Pilnuj terminu badania technicznego. Konsekwencje mogą uderzyć po kieszeni!

Sporo formalności, do tego mandat, a nawet wezwanie lawety. Termin kolejnego badania technicznego lepiej wpisać do kalendarza na czerwono, bo jego niedotrzymanie pociąga za sobą spore konsekwencje.

Zasady są proste – właściciel nowego samochodu pierwszy przegląd musi przeprowadzić po trzech latach, a kolejny po pięciu. Później samochód na stacji kontroli pojazdów powinien stawiać się co roku. Wyjątkiem są m.in. pojazdy z instalacją gazową, taksówki oraz auta do nauki jazdy, które bez względu na wiek muszą przechodzić badania każdego roku.

Nasz pojazd będziemy musieli poddać badaniu technicznemu także wtedy, gdy w aucie doszło do zmian konstrukcyjnych lub gdy ulegnie wypadkowi, w wyniku którego mogły zostać uszkodzone elementy mające wpływ na bezpieczeństwo jazdy.

Jakie są konsekwencje braku badań technicznych?

W przypadku badań okresowych należy dokładnie trzymać się terminów, bo nawet jeden dzień zwłoki może być bardzo kosztowny.

W myśl nowych przepisów kierowca w Polsce nie musi wozić ze sobą dowodu rejestracyjnego, gdzie zapisana jest data kolejnego badania. W razie kontroli drogowej policjant bez problemu jednak sprawdzi, kiedy auto powinno stawić się na stacji kontroli pojazdów, dzięki dostępowi do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK).

Uwaga! Kierowca nie musi także okazywać funkcjonariuszom potwierdzenia zakupu polisy OC. Jednak również w tym przypadku policja może sprawdzić online, czy auto jest ubezpieczone. Warto więc pamiętać nie tylko o ważności badań technicznych, ale również o terminie zakończenia umowy OC (więcej informacji o OC znajduje się na stronie tanie OC według kalkulator-oc-ac.auto.pl).

Jeśli okaże się, że minął termin badania technicznego naszego auta, wówczas grozi nam mandat do 500 zł, a policjant w systemie zaznaczy, że dowód rejestracyjny został „zablokowany”.

Sytuacja będzie znacznie gorsza, jeśli policjant w czasie kontroli stwierdzi, że samochód stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wówczas kierowca nie będzie mógł nim odjechać, tylko auto zostanie odholowane na lawecie. A to koszt nawet kilkuset złotych, które oczywiście będzie musiał pokryć właściciel pojazdu.

Zablokowali dowód. Co dalej?

Po zablokowaniu dowodu rejestracyjnego otrzymamy od policjanta dokument, z którym w ciągu siedmiu dni musimy zgłosić się na przegląd.

Gdy nasz samochód pozytywnie go przejdzie, właściciel otrzyma specjalne zaświadczenie. Może z nim już jeździć po drogach publicznych, ale w ciągu 30 dni ma obowiązek zgłosić się do odpowiedniego Wydziału Komunikacji, aby „odblokować” dowód.

Brak badań technicznych a ubezpieczenie

Może się jednak okazać, że lepiej, aby to jednak policjant odkrył brak ważnego badania technicznego niż gdyby miało się to okazać podczas kolizji. Powód? Ubezpieczenie.

Specjaliści porównywarki OC kalkulator-oc-ac.auto podpowiadają, że w przypadku obowiązkowego ubezpieczenia (OC) towarzystwo nie może odmówić wypłaty odszkodowania osobom, które zostały poszkodowane z naszej winy. Gorzej, jeśli to my ubiegamy się o świadczenie z polisy OC sprawcy kolizji.

Jeżeli w chwili zdarzenia nasz pojazd nie miał ważnego badania technicznego, zakład ubezpieczeń może próbować pomniejszyć wysokość odszkodowania z powodu tzw. przyczynienia. Ale uwaga! Zgromadzenie dowodów na to, że stan techniczny auta miał wpływ na wystąpienie szkody, leży po stronie ubezpieczyciela.

Spore kłopoty można mieć również w przypadku AC. W sytuacji np. kradzieży towarzystwu ubezpieczeniowemu trudno będzie udowodnić, że brak badań technicznych miał wpływ na kradzież, ale w przypadku kolizji ubezpieczyciel może już próbować dowieść, że powodem był zły stan techniczny pojazdu. A to oznacza, że świadczenia z tytułu AC mogą nie zostać wypłacone lub ubezpieczyciel będzie chciał wypłacić niższą kwotę.

Co nas czeka w przyszłości?

Niewykluczone, że w najbliższym czasie za badanie techniczne po terminie będziemy musieli głębiej sięgnąć do kieszeni. Pojawił się bowiem pomysł, by spóźnialscy za przegląd płacili 50 proc. więcej. Dotyczyłoby to jednak właścicieli aut, którzy w stacji kontroli pojawili się 45 dni po terminie lub później. Na razie pomysł jednak nie wszedł w życie.

Artykuł sponsorowany
materiały nadesłane

27-12-2019

Udostępnij ten artykuł znajomym: