REKLAMA
REKLAMA

PIOTR URUSKI: Czuję się posłem regionalnym (WYWIAD)

Z posłem Piotrem Uruskim o wyniku wyborczym, budowie więzienia w Sanoku oraz planach na przyszłą kadencję rozmawia Sabina Tworek.

Jak ocenia Pan swój wynik w ostatnich wyborach parlamentarnych?

– Myślę, że jest on nadspodziewanie dobry. Duże poparcie otrzymałem dzięki mojej ciężkiej pracy i inwestycjom centralnym, które trafiły na ziemię sanocką, brzozowską i leską. Miałem świadomość, że nie zmarnowałem minionej kadencji, dlatego wierzyłem, że mogę wygrać wybory. Ludzie docenili mój wysiłek i zaangażowanie w sprawy lokalnej społeczności, z czego bardzo się cieszę. Prawie 21 tys. oddanych głosów to wynik dobry nawet na poziomie krajowym. W sejmie wielokrotnie spotykam się z uznaniem polityków, komentujących mój sukces. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za zaufanie, którym mnie obdarzyli.

Co w największej mierze zdecydowało o Pana sukcesie?

– Uważam, że nasz region był latami omijany w Warszawie i nie trafiały do nas pieniądze na ważne inwestycje. Sanok bardzo długo nie miał swojego przedstawiciela w sejmie, kogoś, kto zainteresowałby się naszą ziemią. Uważam, że to było największe nieszczęście dla tego regionu. Sytuacja zmieniła się cztery lata temu, gdy zostałem posłem. Cieszę się, że ludzie zrozumieli, iż warto mieć zaufaną osobę w sejmie i docenili, że mogą jeździć wyremontowanymi drogami, a wkrótce także nową obwodnicą.

Miał Pan mocnych konkurentów. Kogo najbardziej się Pan obawiał?

– Rywale faktycznie nie byli łatwi. Jeśli chodzi o listy prawicowe to powiat sanocki zawsze miał dwóch kandydatów, a w tym roku było ich aż trzech. Oprócz mnie, na liście PiS znalazł się Robert Pieszczoch i Adam Drozd. Bardzo silnym kandydatem Koalicji Obywatelskiej był również Wojciech Blecharczyk. Nie myślałem, który z nich może mi zagrozić. Skupiłem się na swojej kampanii i nie patrzyłem na to, co robili moi rywale.

Wielu mieszkańców Sanoka oczekiwało, że wystartuje Pan w wyborach na burmistrza. Dlaczego postanowił Pan ubiegać się o mandat posła?

– Po pierwsze dlatego, że w 2018 roku na burmistrza startował Tadeusz Pióro. W związku z tym, że przetarłem już szlaki w sejmie, załatwiając liczne inwestycje dla naszego regionu, postanowiłem ponownie zostać posłem. Remont ulicy Krakowskiej w Sanoku oraz budowa obwodnicy pokazały, że odznaczam się dużą skutecznością i najwyraźniej jestem w parlamencie nadal potrzebny. Burmistrz w mieście zawsze jakiś będzie, natomiast posła Sanok nie miał przez dziesięć lat. Po konsultacjach ze znajomymi doszliśmy do wniosku, że inwestycje centralne, które napływają do Sanoka, są na tyle duże, że warto w sejmie mieć swojego człowieka. Dlatego wystartowałem. Poza tym stwierdziłem, że w Warszawie mam mnóstwo znajomych polityków, których poznałem, pracując w parlamencie studenckim i w sejm przez ostatnie cztery lata kadencji. Nowo wybrany poseł musiałby wszystko zaczynać od nowa i nie wiadomo, czy udałoby mu się skutecznie walczyć o pieniądze dla naszego regionu.

Praca posła wymaga wielu poświęceń. Nie czuje się Pan zmęczony?

– Lubię swoją pracę i już przyzwyczaiłem się do intensywnego trybu życia. Pracując jako poseł wciąż poznaję ludzi oraz problemy powiatu sanockiego, leskiego, brzozowskiego, bieszczadzkiego i krośnieńskiego. Uczestniczę w wielu wydarzeniach kulturalnych i państwowych. Czuję się posłem regionalnym, staram się być wszędzie tam, gdzie coś się dzieje i na ile czas mi oczywiście na to pozwala. Mam dobry kontakt z większością samorządowców. Stałem się posłem Ziemi Sanockiej, ale tej historycznej, sięgającej po tereny Krosna i Bieszczad, co widać po wyniku wyborczym.

Wielu ludzi utożsamia Pana z budową więzienia w Sanoku. Niektórzy obawiają się, że ich bezpieczeństwo wkrótce będzie zagrożone.

– Myślę, że krytyczne uwagi pod moim adresem były czynione przez kilka osób na potrzeby najpierw wyborów samorządowych, a teraz parlamentarnych. To działanie polityczne na szkodę całej ziemi sanockiej, bo wszyscy doskonale wiemy, że budowa zakładu karnego jest ogromną szansą dla regionu. Sanok nie ma terenów pod inwestycje, a dzięki budowie więzienia w dzielnicy Posada zostanie uzbrojonych wiele ziem. Rozwinie się tam także infrastruktura drogowa. Na budowie więzienia skorzysta również miasto, bo z 11-hektarowej inwestycji co roku wpłynie do budżetu pół miliona złotych podatków. To także nowe miejsce pracy dla wielu osób. Przez ponad sto lat w Sanoku funkcjonował areszt śledczy w centrum miasta i nie było problemu, a teraz, gdy ma powstać najnowocześniejszy zakład karny w Polsce na obrzeżach miasta, kilku lokalnych polityków wypisuje bzdury i niepotrzebnie podgrzewa atmosferę. Gdyby ludzie nie chcieli więzienia, nie uzyskałbym tak dobrego wyniku wyborczego.

Mieszkańcy Sanoka twierdzą, że zabrakło konsultacji społecznych

– Do tej pory nikt nie zgłosił sprzeciwu, a było wręcz odwrotnie. Rada miasta Sanoka i dzielnicy Posada zagłosowały jednogłośnie za utworzeniem zakładu karnego. Nikt z mieszkańców nie przyszedł na sesję, na której były podejmowane uchwały w tej sprawie. Uważam, że kilka osób próbuje politycznie coś ugrać. Niestety jest to działanie na szkodę regionu.

Jakie ma Pan plany na nadchodzącą kadencję?

– Na pewno będę rozmawiać z radnymi Sanoka i powiatu sanockiego oraz władzami lokalnymi poszczególnych gmin o potrzebach i oczekiwaniach mieszkańców. Pamiętajmy, że mamy wielu nowych włodarzy, a tym samym zmianie uległy priorytety poszczególnych miast i gmin. Nie chcę nikogo na siłę uszczęśliwiać, dlatego będę dostosowywał swój plan działania do oczekiwań samorządów.

red.

13-11-2019

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook

lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)