REKLAMA
REKLAMA

Burmistrz: Excel musi się zgadzać. Miasto jak arkusz kalkulacyjny

SANOK / PODKARPACIE. Burmistrz Sanoka otrzymał wotum zaufania i absolutorium. To zrozumiałe, bo koalicja PiS i klubu Tomasza Matuszewskiego „Łączy nas Sanok” trzyma się mocno.

Dorota Mękarska

Tomasz Matuszewski

Sesja absolutoryjna rozpoczęła się od wystąpienia Tomasza Matuszewskiego. Burmistrz w oszczędnych słowach przedstawił raport o stanie miasta, zwracając uwagę, że 2020 rok był ciężki dla samorządu ze względu na pandemię i restrukturyzację PBS, w wyniku czego miasto straciło w styczniu 4,2 mln zł, jednakże w maju z subwencji ogólnej budżetu państwa nastąpił zwrot tej kwoty. Sanok nie stracił więc ani złotówki. Samorząd w czasie pandemii wspomógł sanockich przedsiębiorców, wydając na ten cel 250 tys. zł. Z pomocy skorzystało 200 podmiotów. Na inwestycje drogowe wydano 10 mln zł, z czego 5 mln pochodziło z dofinansowania z budżetu państwa. Burmistrz mówił też o uruchomieniu Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej, do której miasto Sanok przystąpiło i o planach budowy nowej przeprawy mostowej. Nie omieszkał też wspomnieć, że odrodził się sanocki hokej zawodowy. Chętnych, którzy chcą zapoznać się szczegółowo z raportem odsyłamy na stronę BIP.

Dlaczego radny Drwięga nie głosował za wotum zaufania?

Maciej Drwięga

Radni w pierwszej kolejności głosowali nad udzieleniem burmistrzowi wotum zaufania. Głosowanie poprzedziła dyskusja, w której głos jako pierwszy zabrał Maciej Drwięga. Radny wypowiedź zaczął od przedstawienia nieznanych opinii publicznej faktów dotyczących Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Poinformował, że obecne władze, mimo trudnych czasów pandemii, z dnia na dzień odwołały 80% jej członków, w tym jego samego, co jest dziwne, gdyż radny jest jednym z niewielu w Sanoku specjalistów od uzależnień. Na dodatek, jak wynikało ze słów radnego, ta decyzja została podjęta bez akceptacji przewodniczącej komisji.

Drwięga uznał za stosowne poruszyć też sprawę demografii. W ciągu 2 lat w Sanoku ubyło 1000 mieszkańców! Akurat lokalne władze nie mają na to zasadniczego wpływu, bo w dużej mierze demografia zależy od polityki państwa, a ta jak wiadomo w okresie III RP zmierzała do depopulacji naszego kraju. Niemniej jednak władze miasta muszą przy pomocy dostępnych narzędzi i mechanizmów przeciwdziałać tej szkodliwej tendencji. Niestety burmistrz przedstawiając raport o stanie miasta nie odniósł się do tego faktu ani słowem.

Radnemu Drwiędze w raporcie zabrakło informacji dotyczących „Tygodnika Sanockiego”. Na koniec poruszył gorzką dla pracowników Poradni Psychologoczno-Pedagogicznej w Sanoku sprawę, też dotychczas nieznaną opinii publicznej. Okazuje się, że z sanockiego Urzędu Miasta wystosowano skargę do Kuratorium Oświaty w Rzeszowie dotycząca liczby wydawanych orzeczeń przez poradnię. Skarga doprowadziła do kontroli, która nie stwierdziła żadnych uchybień. Jak podkreślał radny, skarga sprokurowana została w oparciu o nieprawdziwe dane. Po kontroli pracownicy poradni nie usłyszeli jednak słowa przeprosin ze strony sanockiego magistratu. Według Macieja Drwięgi można było te wątpliwości wyjaśnić w 15 minut, na miejscu, a nie wnosić nierzetelnie przygotowaną skargę na zewnątrz. Radny, a zarazem dyrektor poradni, przywołał przykład śp. burmistrza Tadeusza Pióro, który według jego słów zawsze przychodził poradni z pomocą. Zresztą do podobnego ataku nigdy wcześniej nie doszło. Radny z tego powodu nie zagłosował za wotum zaufania dla Tomasza Matuszewskiego.

Nie ufam burmistrzowi, bo…

Sławomir Miklicz

Sporo kamyczków do ogródka obecnego burmistrza wrzucił Sławomir Miklicz. Radny skupił się na polityce, pojętej szeroko, w wykonaniu burmistrza.

– Nie mam zaufania do burmistrza, który kłamie publicznie na mój temat – stwierdził radny przywołując słowa Tomasza Matuszewskiego, że radny spotykał się z panią wójt gminy wiejskiej Sanok w sprawie poszerzenia granic Sanoka. Burmistrz zażądał ponadto od radnego przeprosin pod rygorem sankcji karnych. Miklicz do dzisiaj nie przeprosił, a jednak sprawa nie trafiła do sądu.

Powodów do braku zaufania Miklicz miał jednak znacznie więcej: porozumienie mostowe, które jego zdaniem podpisano z przekroczeniem uprawnień, lekceważenie Rady Miasta Sanoka, która o planach mostowych dowiedziała się z mediów, sprzedaż „Sosenek”, gdy wcześniej radni zlecili przygotowanie koncepcji ich zagospodarowania (koncepcja powstała i jest dzisiaj tylko bezwartościowym dokumentem). Miklicz nie mógł też zweryfikować kwoty pozyskanego dofinansowania. Musiał trzykrotnie składać interpelacje w tej sprawie, by uzyskać informacje. Odpowiedzi, jego zdaniem, były co najmniej wymijające, a nie mógł doliczyć się aż 13 mln zł. Zdaniem radnego w Sanoku doszło do zamiany ról. Rada stała się ciałem, które realizuje to, co burmistrz postanowi.

Beata Wróbel

Beata Wróbel, jako przedstawicielka klubu radnych niezależnych, nie rozwodziła się nad raportem. Stwierdziła tylko, że to radni udzielają wotum zaufania burmistrzowi, a nie odwrotnie.

Pacyfikacja sprzątaczek i konserwatorów

Roman Babiak

Dużo więcej do powiedzenia miał Roman Babiak. Radnego zaniepokoił przyrost zadłużenia Sanoka, który na koniec bieżącego roku planowany jest na 105 mln zł. Zdaniem radnego grozi to utratą zdolności kredytowej, a może nawet płynności finansowej. Nie podoba mu się jednak próba ratowania budżetu kosztem nauczycieli i pracowników obsługi szkół. Nazwał to nawet „pacyfikacją” tych ostatnich. Był zdziwiony, że wiceburmistrz, który wywodzi się ze środowiska oświatowego, nie protestował przeciwko tym planom. Trzy grosze dorzucił też do tematu „Tygodnika Sanockiego”. Uznał, że jeśli szuka się oszczędności, to powinny one dotyczyć też gazety, która w jego ocenie jest teatrzykiem jednego aktora, czyli burmistrza. Radny stanął na stanowisku, że tak źle jeszcze w tej gazecie nie było.

– „TS” sięgnął dna – powiedział.

Nie obeszło się bez krytyki sprzedaży „Sosenek” przed ujawnieniem informacji o budowie przeprawy mostowej. W tej perspektywie kwota 2,3 mln zł, którą zapłacił nabywca, wydała się radnemu za niska.

– W mojej ocenie to jest szkodliwe dla interesów miasta – stwierdził Roman Babiak, nawiązując też do słów burmistrza, który publicznie wezwał go, by przyznał się, czy to on zawiadomił organa ścigania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przy sprzedaży „Sosenek”

– A czego się pan spodziewał? – zapytał radny, mówiąc, że odpowiedzi, które w tej sprawie otrzymywał były lakoniczne i zawierały półprawdy. – Nie zostawił mi Pan innej możliwości – dodał.

Radny Babiak skrytykował działania władz miasta w sprawie poszerzenia granic Sanoka. Nie ganił samej idei, ale styl w jakim władze miasta Sanoka to przeprowadziły.

Radosław Wituszuński

Po radnym Babiaku zabrał głos Radosław Wituszyński, przewodniczący Komisji Finansowo-Gospodarczej. Radny jednak ani jednym słowem nie odniósł się do spraw, które powinny być mu najbliższe, ale stwierdził, że był to ciężki rok, a burmistrz zapanował nad sytuacją. Powtórzył osiągnięcia wymienione przez burmistrza i jak on ucieszył się, że uratowana została drużyna hokejowa.

Jakub Osika

Jakub Osika przyrównał obecnego burmistrza do jego nieżyjącego poprzednika, który miał opinię autorytarnego. Radny stwierdził, że Tomaszowi Matuszewskiemu kiedyś to przeszkadzało, a przejął ten sam styl sprawowania rządów. Zaapelował, by pozostały czas do wyborów był czasem realizacji tych obietnic, które Tomasz Matuszewski składał w kampanii. Osice chodziło o konkursy i dawanie szansy wykazania się sanoczanom.

Dyskusję zakończyło głosowanie w sprawie udzielenia wotum zaufania, które jak wiadomo burmistrz otrzymał.

W dwa lata zadłużenie wzrosło o blisko 27 mln zł!

W drugiej części sesji odbyła się wymiana zdań, której zwieńczeniem było głosowanie nad udzieleniem absolutorium. Jak wcześniej stwierdził burmistrz Sanoka, budżet na 2020 rok był budżetem trudnym, ze względu na wskaźniki, które o tym świadczyły, m.in. niedoszacowanie wydatków bieżących, niski poziom dochodów ze sprzedaży majątku, spowolnienie gospodarcze spowodowane przez pandemię. Okazało się jednak, że rzeczywistość była lepsza niż prognoza i zdaniem burmistrza wykonanie budżetu broni się samo.

Bogdan Florek

Szczegółowe sprawozdanie z realizacji budżetu przedstawił Bogdan Florek, skarbik miasta, wskazując na pozytywy i negatywy. Wśród tych ostatnich skarbnik wskazał na pierwszy od ponad dekady brak nadwyżki w wyniku operacyjnym, co ma poważne konsekwencje, gdyż jest to bufor bezpieczeństwa dla miasta. W tej chwili Sanok został go pozbawiony, a wynik operacyjny jest ujemny. Bogdan Florek przedstawił poziom zobowiązań finansowych, które w tej chwili wynoszą 93 mln zł, a do końca roku jeszcze się zwiększą. Skarbnik pokazał wzrost zadłużenia. W poszczególnych latach kształtowało się następująco: 2015 – 37,5 mln zł (30,78%); 2016 – 31,5 (24,67%); 2017 – 32 mln zł (20,59%); 2018 – 66,2 mln zł (39,93%); 2019 – prawie 78,8 mln zł (41%); 2020 – 93,1 (47,56%). Tylko w tej kadencji zadłużenie zwiększyło się o 26,8 mln zł!

Zobowiązania wymagalne w 100 procentach są na rzecz SPGK.. Miasto ich nie uregulowało, gdyż nie było na ten cel środków w budżecie. Odsetki z tego tytułu nie będą jednak, jak zapewniał skarbnik, naliczone przez komunalną spółkę. Zainteresowanych bardziej szczegółową realizacją budżetu odsyłamy do wystąpienia pana skarbnika.

Dyskusję w tym temacie zdominował Sławomir Miklicz, który popatrzył krytycznie na finanse miasta, wskazując na niebezpieczeństwa, które są na horyzoncie. Radnego niepokoi skokowo rosnące zadłużenie, co też potwierdziło wystąpienia skarbnika, by na koniec roku osiągnąć poziom prawie 104 mln zł.

– Robi się niebezpiecznie – złowróżbnie stwierdził radny, choć z drugiej strony poszerzenie miasta wpłynie pozytywnie na budżet. Radny miał jednak wątpliwości, czy to ustabilizuje finanse Sanoka.

Zdaniem Miklicza w 2020 roku władze Sanoka niewiele zrobiły, by sytuację finansową poprawić. Nie przeprowadzono m.in. restrukturyzacji wydatków i nie wdrożono działań, które poprawiłyby wynik operacyjny, nie dokonano analizy zatrudnienia i płac. Miklicz odparł utyskiwania na pandemię i na restrukturyzacje PBS, gdyż miasto nie straciło na upadłości banku, a w ramach pomocy rządowej otrzymało znaczne środki. Jego zdaniem kwota pomocy dla sanockich przedsiębiorców też nie zrujnowała budżetu. Radny skrytykował przesunięcie terminu wykupu obligacji – jego zdaniem świadczy to o tym, że miasto nie ma pieniędzy na spłatę bieżących zobowiązań.

W następnej kolejności wskazał zagrożenia dla finansów miasta, które związane są pracami legislacyjnymi, dotyczącymi m.in. 500+. W chwili obecnej pieniądze te przechodzą przez budżet miasta, co znacznie poprawia wskaźniki, ale jest to, można powiedzieć, księgowość wirtualna. Gdy nie będą zapisywane w budżecie, miasto może mieć problemy ze skonstruowaniem kolejnych budżetów.

 

Grafika poglądowa

Zdaniem Miklicza wykonanie budżetu w stosunku do pierwotnej uchwały budżetowej wygląda fatalnie i w związku z tym nie będzie głosował za udzieleniem absolutorium.

Czy zadłużenie jest złe?

Tak jak poprzednio, jako drugi był Maciej Drwiega, który radził władzom miasta, by nie traktować słów poprzednika jako krytyki wynikającej tylko i wyłącznie z faktu bycia w opozycji. Do radnego dotarły sygnały, że mieszkańcy obawiają się tak szybko rosnącego zadłużenia. Radnemu zabrakło merytorycznego głosu z Komisji Finansowo-Gospodarczej, co w poprzedniej kadencji za sprawą jej ówczesnego przewodniczącego Janusza Baszaka było normą.

W trakcie sesji wywiązała się ciekawa dyskusja między skarbnikiem a radnym Mikliczem, czy zadłużenie jest czymś złym? Dyskusja była jednak tak długa i obfitująca w informację, że nie jesteśmy w stanie jej przytoczyć w artykule. Odsyłamy do nagrani z sesji, bo warto zapoznać się z różnymi spojrzeniami na tę kwestię. Koniec końców skarbnik stanął na stanowisku, że dług jest wtedy zagrożeniem, gdy podmiot traci zdolność kredytową, a Sanok ją wciąż zachowuje. Miklicz natomiast, że zadłużenie wymknęło się spod kontroli i jesteśmy na prostej drodze do katastrofy finansowej.

Artur Kondrat

Wiceburmistrz Artur Kondrat wykazywał, że miasto kształtuje politykę finansową, dostosowując ją do warunków, czego dowodem wysokość sprzedaży mienia komunalnego. Z samego zbycia tylko Kwiatowej i „Sosenek” do budżetu wpłynęło 5,5 mln zł. Wiceburmistrza zażył jednak Jakub Osika, stwierdzając, że gdyby miasto tak nie pośpieszyło się ze sprzedażą „Sosenek”, to ta kwota mogłaby być jeszcze większa.

Warto być uczciwym

Grzegorz Kozak

Grzegorz Kozak przekonywał, że burmistrzowi jak i radnym przyświeca troska o finanse miasta. Wezwał radnych do uczciwości, by gdy przyjdzie do głosowania nad ograniczeniem wydatków bieżących, mieli odwagę poprzeć niepopularne decyzje.

Radny Drwięga odnosząc się do tej uczciwości przywołał sytuację z pierwszego głosowania w sprawie podwyżek za śmieci, w czasach gdy nie była jeszcze zawarta koalicja PiS z burmistrzowskim klubem „Łączy nas Sanok”. Wtedy członkowie klubu radnych PiS wstrzymali się od głosu, albo głosowali przeciwko. Gdy została zawarta koalicja radny Kozak głosował „za”, tak jak i cały klub.

– W tej chwili wszystko jest nagrywane i zapisane – podkreślił radny, stojąc na stanowisku, że jeśli budżet ma być ratowany kosztem oświaty, a głównie osób najsłabszych, czyli pracowników obsługi, a także kosztem dzieci, to on nie widzi w tym sensu.

Specjalista od trudności

Katarzyna Sieradzka

Katarzyna Sieradzka posłodziła burmistrzowi, że jest to jego trzeci trudny budżet. Jej zdaniem wyrasta on na specjalistę od trudnych budżetów.

Tomasz Matuszewski starał się odpowiedzieć na wątpliwości radnych. Głosy o grożących Sanokowi niebezpieczeństwach uznał za reakcję na jego wygraną w wyborach.

Jednak w pierwszej kolejności odniósł się do głosów związanych z oświatą. Zgodził się z radnym Drwięga, że państwo za mało dofinansowuje oświatę, ale z kolei jego zdaniem miasto Sanok za dużo. Inne miasta o takich samych budżetach wydają na oświatę dobrych kilka milionów mniej.

– To nie jest tak, że burmistrz od razu zwalniał będzie nauczycieli, ale nie może być przyrostu zatrudnienia – powiedział, powołując się na dane według których w Sanoku jeden nauczyciel przypada na 7 uczniów, podczas gdy średnio w Polsce na 12-13. Zdaniem burmistrza trzeba wszystkie dane zweryfikować, by wiedzieć jakie kroki poczynić w oświacie.

– Jak to mówią menedżerowie różnych firm, Excel (arkusz kalkulacyjny – red.) musi się zgadzać – stwierdził. – Do tej pory się nie zgadzał i to długo.

Raport o stanie Gminy Miasta Sanoka oraz debata nad wotum zaufania


Debata podczas udzielania absolutorium

08-07-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym:




Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

| Zaloguj się

Komentarze wyróżnione:
(zarejestrowanych czytelników)

A co z Mostem obok Sosenek czy Prokuratura i CBA wyjaśniły już sprawę?2021-07-08 12:22:46
0 0
– Z mediów dowiedzieliśmy się, że „Sosenki” idą do sprzedaży i to na podstawie uchwały podjętej jeszcze za Wojciecha Blecharczyka – relacjonuje Osika. – Każdy z radnych miał świadomość, że coś z „Sosenkami” trzeba zrobić, bo to za ważny obiekt dla Sanoka, więc dyskusja była potrzebna, ale tak się nie stało. Czekamy na dalszy rozwój wypadków, bo jeśli okaże się, że „Sosenki” były sprzedane ze świadomością, że tam będzie budowany nowy most, to pytanie o pośpiech jest zasadne. Dzisiaj ta nieruchomość byłaby inaczej wyceniana. Na razie pytania kluczowe pozostają bez odpowiedzi.
Odpowiedz
Łączą nas ....2021-07-08 12:24:50
0 0
Czy to prawda że kolejny stołek tym razem na MOSiR obsadzony bez konkursu? Czy jednak konkurs się odbędzie ?
Odpowiedz
Dobrze że Donald Tusk wraca 2021-07-08 12:51:15
0 0
zrobi porządek i w Sanoku gdzie ludźmi PIS obsadza się stanowiska
Odpowiedz
Michał Marusik o tym jak funkcjonuje nasz kraj. Wypowiedź z roku 2017 r. - YT2021-07-08 12:54:36
0 0
Michał Marusik o tym jak funkcjonuje nasz kraj. Wypowiedź z roku 2017 r. Zewnętrzne nasze otoczenie, wschód i zachód, jest zainteresowane tym żeby Polska jako państwo nie powstała w sensie dosłownym , żeby Polska nie stała się wolnym i niepodległym państwem i dlatego próbują wspierać takie przedsięwzięcia w Polsce, które zysków nie będą przynosić. Ogromna ilość przedsięwzięć realizowanych ze wsparciem Unii Europejskiej ma taka właśnie cechę, że Unia da jakiś duży grant 20 milionów na jakiś tam park w mieście i zrewaloryzuje się park , jakieś tam były stare ruiny to się je odnowi , tam będzie jakiś klub tu alejki , jakieś bajery fontanny itd. Włoży się 20 milionów ale to oznacza , że co roku będzie trzeba po milion do tego dokładać, bo trzeba to będzie to pielęgnować, opiekować się tym ogrzewać, oświetlać itd. i nie generuje żadnego dochodu tylko przynosi koszty nam narzuca. A jeszcze, obciąża nas obowiązkiem spłaty znacznej części pieniędzy które do nas przyszły. ...
Odpowiedz
Pokaż więcej komentarzy (0)
Pokaż więcej komentarzy (0)