Sanok się wyludnia

JAN WYDRZYŃSKI. 39.403 numerologia (łc. numerus ‘liczba’ + gr. lógos ‘słowo; nauka’) astrol. wiedza tajemna o magicznym, ukrytym znaczeniu liczb; także systemy obliczeń opartych na przypisywaniu literom określonych liczb.

Właściwie może ktoś postawić pytanie, czy ja już zajmuję się nie daj Boże okultyzmem? Nie ukrywam niczego, nie chowam, nie robię tajemnicy!A i od okultyzmu, jako wierzący, trzymam się z daleka. Bo i po co kusić los?

Nie tak dawno pisałem o podziale na Polskę A, B, C – cytując naukowe autorytety z Urzędu Statystycznego.

Postanowiłem nadal udać się tym tropem i pokazać, unaocznić groźną tendencję. A może tak ma być? Skoro Polska ma się rozwijać poprzez wielkie aglomeracje? Z Lubelszczyzny w minionym roku wyjechało ponad 24 tys. osób – tyle ile mieszka w dużym powiatowym mieście. Do 2035 r. na Podlasiu będzie mieszkało prawie 120 tys. osób mniej. To 10 proc. populacji.

Dane GUS nie tłumaczą dlaczego wschód tak się wyludnia
“Gazeta Wyborcza” sugeruje, że nakłada się na siebie ujemny przyrost naturalny i brak pracy. Coraz więcej osób w jej poszukiwaniu wyprowadza się do bogatszych województw i miast. Dwumilionowej lubelszczyźnie w 2009 roku ubyło 24 tys. osób, Podkarpaciu 21 tys., Świętokrzyskiemu 13,2 tys., Podlasiu 12,6 tys. Celem migracji z Lubelszczyzny i Podlasia jest Warszawa, dla tych z Podkarpacia Kraków. Według GUS tendencja ta trwa już od końca lat 90. Tylko lubelszczyznę w ostatnich 4 latach opuściło 110 tys. mieszkańców. To 5 proc. całej populacji województwa.

Emigracja dotyczy nie tylko wsi, ale też wielkich miast.
Jeszcze w 2002 r. w Lublinie, największym mieście po prawej stronie Wisły, mieszkało 358 tys. osób, a dziś – 349 tys. – zauważa wyborcza.pl
Nie dziwi ta sytuacja, jeżeli średnia płaca na Mazowszu (nie licząc Warszawy) to 5,2 tys. a na Lubelszczyźnie 2,6 tys.

Wyjeżdżają głównie młodzi i najlepiej wykształceni. Dane mogą być jeszcze gorsze, bo oparte są na meldunkach, a młodzi często go nie zmieniają.

41.401 to liczba mieszkańców Sanoka w 2000 roku.
W 2005 r było nas już 41.261 – to niewielki spadek. Ale w 2010 jest nas tylko wspomniane 39.403! To już jest groźne.

Co w większości czujemy i obserwujemy na opustoszałych ulicach miasta, jest już udokumentowanym faktem. A liczby są jeszcze groźniejsze, gdyż wielu pracujących za granicami kraju oraz w wielu miastach w Polsce, nie wymeldowało się stąd! Każdy zna rodziny z klatek schodowych, które są, a jakoby nikogo nie było.

Spadek wpływów podatkowych do budżetu miasta w bieżącym roku wynosi ponad 30%. Żeby miasto jako tako (po japońsku mi się napisało) funkcjonowało, wyprzedaje się majątek. Jakby ktoś złośliwy określił „..zjada się własny ogon…”!

Apele mojej koleżanki, w których dopytuje się o losy Autosanu, moja skarga do Sobiesława Zasady i posłów stąd, są więc jak najbardziej na miejscu. Gdy tracić będziemy miejsca pracy w takim tempie jak obecnie ma to miejsce – Sanokowi może grozić zapaść.

I nie ma w tym żadnej przesady.

Postawiliśmy na rozwój kultury, turystyki. Czy to się sprawdza?
Jak groźnie brzmią dane MBL – u o 25% spadku odwiedzających go turystów  w bieżącym roku? Czy to chwilowy trend? Czy jakaś ukryta prawidłowość?

A co mamy powiedzieć o wzroście liczby turystów odwiedzających Bieszczady i akwen wodny wokół zapory w Solinie, gdy zewsząd grzmią na alarm o skażeniu jego wód?

Larum grają panowie i panie! A wy śpicie? Chciałoby się powtórzyć za Zagłobą.

Jan Wydrzyński

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."