Wielkie wyróżnienie Przemysława Pankiewicza. Doceniony za swoją pracę (VIDEO)

WARSZAWA/SANOK. Pod koniec września w Ogrodach Saskich Zamku Królewskiego odbył się po raz kolejny Warszawski Bal Debiutantów. Jest to uroczystość, w której biorą udział młodzi ludzie z polskich elit. Bal jest symbolicznym przyjęciem ich do swojego grona. W tym roku Przemysław Pankiewicz z Sanoka uświetnił imprezę, swoją grą na fortepianie.

Z racji tego, że obecnie obchodzimy Rok Chopinowski, organizatorzy postanowili podkreślić rangę wydarzenia. Młody muzyk wcielił się w rolę Fryderyka Chopina („Chopin w salonie księcia Antoniego Radziwiłła”). Zgromadzeni z entuzjazmem przyjęli wykonanie Poloneza A-dur w wykonaniu Przemka Pankiewicza.

O randze wydarzenia świadczą przede wszystkim osoby, które znajdują się w komitecie honorowym Balu: prezydent Warszawy – Hanna Gronkiewicz – Waltz, Krzysztof i Elżbieta Pendereccy, Konstanty ks. Radziwiłł, Hanna Suchocka, Krzysztof i Elżbieta Zanussi, prof. Antoni Wit, Władysław Bartoszewski.

Bal Debiutantów ma także cel charytatywny. Uzyskane środki wspomagają charytatywną działalność Polskiego Związku Kawalerów Maltańskich.

Przemysław Pankiewicz od siódmego roku życia uczęszcza na zajęcia do klasy fortepianowej w PSM I i II st. im. Wandy Kossakowskiej w Sanoku. Szkoli się w niej pod okiem mgr Janusza Ostrowskiego. Na swoim koncie ma już kilka znaczących osiągnięć, m.in. zdobył nagrodę specjalną na Międzynarodowym Festiwalu im. F. Chopina w Wilnie za najlepsze wykonanie utworu artysty czy nagrodę im. Zbigniewa Drzewieckiego na V Międzynarodowym Forum Pianistycznym „Bieszczady bez Granic”.

Rozmowa z Przemysławem Pankiewiczem

Jakie były Twoje początki gry na fortepianie?
Przemysław Pankiewicz: - Mieliśmy w domu pianino  i od czasu do czasu próbowałem coś zagrać. Kiedyś mama zapytała mnie czy nie chciałbym chodzić do szkoły muzycznej, uczyć się grać na fortepianie. Zgodziłem się i tak to wszystko się zaczęło.

Mówisz, że w domu mieliście pianino. Twoja rodzina jest umuzykalniona?
– Można tak powiedzieć. Pradziadek grał na skrzypcach. Dziadek jest akordeonistą. Tato grywał swego czasu na fortepianie. Z pewnością pasję do muzyki odziedziczyłem także po nich.

Biorąc pod uwagę Twoją karierę, ostatnie dwa lata są szczególnie udane. Początki nie były jednak tak łatwe?
– Początki gry na fortepianie, jak u każdego były dość męczące i nużące. W życiu starałem się interesować wieloma rzeczami. Niestety zaczęło brakować mi czasu. Poświęciłem się fortepianowi i nie żałuje swojego wyboru! Gdy widzi się i słyszy efekty swojej pracy jest o wiele łatwiej. Daje to dodatkową energię do działania.

Porozmawiajmy o Warszawskim Balu Debiutantów. Co czułeś gdy dowiedziałeś się, że zagrasz podczas tak ważnej uroczystości?
– Bardzo się ucieszyłem. Jest przecież bardzo wielu utalentowanych pianistów w całej Polsce, którzy mogli zagrać zamiast mnie. Tym bardziej ciesze się, że znalazło się tam miejsce dla mnie.

Po raz pierwszy grałeś przy tak licznej publiczności?
– Na taką skalę, to był mój „sceniczny” debiut.

Czy miałeś tremę? Jeżeli tak, to jak sobie z nią poradziłeś?
– Mój występ rozpoczął się po podniesieniu kotary. Chwilę przed tym nie odczuwałem praktycznie żadnej tremy. Zresztą bardzo miła atmosfera panowała za kurtyna. Gdy usiadłem przed fortepianem i wiedziałem, że mam zacząć grać to poczułem pewien dreszczyk emocji. Jest on jednak bardzo potrzebny. Udział w balu był dla mnie niesamowitą przygodą. Tym bardziej, że spotkanie nie miało charakteru konkursu. Byłem jedynym pianistą. Dosalałem zadanie, które musiałem wykonać jak najlepiej potrafię.

Co powiedzieć młodym ludziom, którzy rozpoczynają karierę?
– Trudno mi cokolwiek doradzać, bo tak naprawdę przede mną jeszcze wiele pracy. Nie poddawajcie się nigdy, jeżeli to co robicie sprawia Wam przyjemność. Jeżeli jest takich rzeczy sporo – tak jak w moim przypadku – wybierzcie te, które są dla Was najważniejsze.

Chciałbyś komuś podziękować?
– Dziękuje przede wszystkim Rodzicom, którzy zaszczepili we mnie miłość do muzyki, do fortepianu.  Dziękuje Panu Januszowi Ostrowskiemu za wiedzę, którą ciągle mnie obdarza. Dziękuje Panu Jarosławowi Drzewieckiemu, do którego od czasu do czasu jeżdżę do Warszawy po cenne wskazówki.

A ja dziękuje Tobie Przemku za rozmowę i życzę dalszych sukcesów oraz zaszczytów muzycznych.
– Dziękuje. Pozdrawiam wszystkich, którzy trzymali i trzymają za mnie kciuki!

Rozmawiał: Mateusz Pniewski


FOTO: Archiwum rodzinne

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."