AKTUALIZACJA: Wszyscy ufali księgowej – odpowiedź ZUS (VIDEO HD)

CISNA / PODKARPACIE. Anna Ł., zwolniona główna księgowa Biura Obsługi Szkół w Cisnej, sześć razy wypłacała sobie nagrodę jubileuszową z okazji 30 – lecia pracy, choć ten okrągły jubileusz przypada dopiero w 2014 roku. Suma wypłacanych nagród wyniosła około 18 tys. zł. I na tym nie koniec…

Dorota Mękarska

Senna o tej porze roku Cisna żyje „księgową” aferą.

Ludzie z początku nie chcieli wierzyć w to, co się stało – mówi Renata Szczepańska, wójt gminy Cisna.
Pytali, czy to nie jest przypadkiem jakaś pomyłka, bo pani księgowa miała w całej gminie bardzo dobrą opinię.

Anna Ł. obsługiwała księgowość w Biurze Obsługi Szkół w Cisnej przez 15 lat. Dodatkowo  zajmowała się społecznie rachunkami Stowarzyszenia Wspierania Szkoły Podstawowej w Wetlinie, które od 2001 roku prowadziło w tej turystycznej miejscowości szkołę podstawową i schronisko.

Doceniana, ale mało lubiana
- Pobożna, miła, sumienna – tak można ją w skrócie określić – mówi znajoma Anny Ł.
–  Księgowa nie cieszyła się jednak ludzką sympatią, bo lubiła wynosić się ponad innych, ale na pewno była doceniana.

Ludzi kuło w oczy bogactwo, jakim cieszyła się rodzina księgowej. Pokaźny dom, samochody, mieszkanie w Rzeszowie – stanowiły niemały powód do zazdrości. Nikt jednak nie podejrzewał, że jakaś część tego bogactwa może pochodzić ze sprzeniewierzonych pieniędzy publicznych. Wszyscy myśleli, że jego źródło tkwi w prywatnej firmie męża Anny Ł. i szerokim geście brata, zamieszkałego w USA.

Bomba wybuchła, gdy we wrześniu br. w Urzędzie Gminy w Cisnej pojawili się funkcjonariusze z Wydziału Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, z informacją, że publiczne pieniądze przelewane są na prywatne konta księgowej. Prawdopodobnie policję zawiadomił nadzór bankowy, gdyż w sierpniu Anna Ł. wykonała kilka podejrzanych operacji na całkiem sporą kwotę.

Przeprowadzona naprędce kontrola wykazała, że z kont, którymi posługiwało się BOS, zginęło prawie 145 tys. zł. Gdy poszperano jeszcze głębiej doliczono się kwoty ponad 300 tys. zł. Okazało się też, że 70 – 80 procent podpisów pod przelewami było sfałszowanych.

– Anna Ł. szukała jakiegokolwiek tytułu, by defraudować pieniądze – podkreśla Małgorzata Gucwa, sekretarz gminy i obecna dyrektorka Biura Obsługi Szkół w Cisnej.
Jednak jej wyobraźnia była dość ograniczona. W kółko powtarzają się tytuły: pożyczka na poczet wynagrodzenia, zaliczka, wynagrodzenie, zwrot.

Anna Ł. „zaszalała” wypłacając sobie sześć razy nagrody jubileuszowe. Prywatnie  kupiła  też na fakturę drzwi i szafę, za które zapłaciła publicznymi pieniędzmi.

Przepraszała, ale…
Po zebraniu przez prokuraturę dowodów przestępstwa, księgowa, którą w międzyczasie zwolniono dyscyplinarnie z pracy, została aresztowana na 3 miesiące.

– Jeszcze przed aresztowaniem zadzwoniła do mnie – informuje wójt gminy Cisna.
Mówiła, że bardzo jej przykro i prosi, aby jej przebaczyć. Przepraszała mnie jako człowieka, koleżankę i wójta. Powiedziałam jej, że bardzo się na niej zawiodłam, ale stwierdziła, że zwróci pieniądze. Byłam przekonana, że opamiętała się i jakoś tę szkodę naprawi. Zapytałam ją też, kiedy zaczęła kraść. Powiedziała, że w 2010 roku. Potem wyszło, że mnie okłamała.  Dalej potrafiła mataczyć i składać obłudne deklaracje, choć już była pod ścianą. Ten dualizm moralny jest dla mnie przerażający.

I do wycieczki nie doszło
Po kontroli przeprowadzonej przez gminę powstało podejrzenie, że księgowa wyprowadzała też pieniądze ze Stowarzyszenia Wspierania Szkoły Podstawowej w Wetlinie. Szybko sprawdzono dokumentację i, niestety, podejrzenia potwierdziły się. Okazało się, że pieniądze, które stowarzyszenie zarabiało na schronisku turystycznym, były tylko częściowo wpłacane na jego konto.

Andrzej Łukaszczuk, prezes stowarzyszenia i sołtys Wetliny, nie wątpi, że działalność księgowej przyczyniła się do zamknięcia w 2010 roku szkoły. Stowarzyszenie ciągle borykało się z problemami finansowymi, więc świadomość, że tylko w ciągu  ostatniego roku działalności, na jego konto nie trafiło około 50 tys. zł, jest niezwykle gorzka.

Największy żal prezes Łukaszczuk ma o wycieczkę, którą na zakończenie chciał zorganizować dla dzieci z Wetliny. Przeznaczył na nią 10 tys. zł. Niestety, te pieniądze, w wyniku dziwnych operacji księgowej, również wyparowały, ale prezes, mimo wszystko, chce wywiązać się z danej dzieciom obietnicy.

Afera zatacza coraz szersze kręgi
Na wieść o aresztowaniu księgowej, w Cisnej byli tacy, którzy dali na mszę za szybki jej powrót do domu, ale byli i tacy, którzy chcieli otwierać szampana. Zaczęto też zastanawiać się, czy nad księgową sprawowany był jakikolwiek nadzór?

Ludzie zaczęli pytać, gdzie była dyrektorka BOS, skarbnik i wójt – przyznaje Renata Szczepańska.
W ten sposób sprawa księgowej jest wykorzystywana, by dokopać innym.

Afera „księgowa”  nie ogranicza się jednak tylko do gminy Cisna. Jej odpryski sięgają również do sanockiego ZUS.

W 2005 roku ZUS przeprowadził kontrolę w gminie Cisna, która wykazała, że w wyniku wcześniejszych błędnych naliczeń składek, powstały zaległości na kwotę 320 tys. zł.
Anna Ł. ten fakt ukryła. W tym samym roku zwróciła się do ZUS o rozłożenie tej kwoty na raty. ZUS zgodził się, ale pod warunkiem spłaty części należności. Z tego warunku biuro nie wywiązało się. Do 2010 roku sprawa ucichła, a ZUS nie dopominał się o uregulowanie należności. Dopiero 5 lat później wydał decyzję o zapłacie całej sumy. Samych odsetek wyliczył na 290 tys. zł.  Anna Ł. przechwyciła tę decyzję. Sprawę ujawniono dopiero przy kontroli zarządzonej przez gminę.

Przecież ZUS wie, że to wójt jest organem prowadzącym dla szkół – dziwi się jego działaniom sekretarz Małgorzata Gucwa.
Przewlekłe postępowanie spowodowało, że cześć tych należności z lat 1999 – 2001 przedawniła się. To się odbije na składkach poszczególnych pracowników, a co za tym idzie na ich emeryturach.

W 2011 roku księgowa zaczęła częściowo płacić składki. Regulowała zobowiązania bieżące i wsteczne, ale działo się to kosztem funduszy przeznaczonych na inne cele. Do gminy ciągle spływają niezapłacone faktury, min. za olej opałowy, na który trzeba już wydać 70 tys. zł.

Szef sanockiego Inspektoratu ZUS nie udziela żadnych informacji w sprawie postępowania w placówce. Odsyła do Oddziału ZUS w Jaśle. Ten ustami swojego rzecznika zapowiada, że udzieli odpowiedzi w dniu 27 listopada br.

Do dzisiaj gmina zapłaciła już wszystkie zaległości względem ZUS, łącznie z odsetkami.
- O te  290 tys. zł wystąpimy do sądu, bo odsetki są zawinione przez byłą księgową – zapowiada wójt Renata Szczepańska.

Zgodnie z obietnicą zamieszczamy dzisiaj odpowiedź z Oddziału ZUS w Jaśle:

Stanisław Sroka, Rzecznik Prasowy Oddziału ZUS w Jaśle: W związku z pytaniami skierowanymi do tut. Oddziału, uprzejmie wyjaśniam, że ZUS nie ma obowiązku informowania organu założycielskiego czy prowadzącego o wynikach kontroli czy też stanu rozliczeń ich jednostek  z Zakładem.

Zgodnie z przepisami płatnicy zobowiązani są do terminowego rozliczania  i opłacania składek na ubezpieczenia społeczne zarówno za siebie jak i za zatrudnione osoby. ZUS obowiązany jest do ściągania należności nieopłaconych w terminie. W myśl obowiązujących przepisów Zakład miał 10 lat na dochodzenie należności z tytułu składek.

Ponadto wyjaśniam, że w tym konkretnym przypadku zadłużenie zostało uregulowane, a tym samym zabezpieczony interes osób ubezpieczonych.


 

 

Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."