PODKARPACIE: Dzika zwierzyna policzona!

PODKARPACIE. W podkarpackich lasach żyją stabilne populacje zwierzyny łownej, zwłaszcza płowej i dzików, notuje się też wzrost liczebności większości gatunków chronionych – tak wynika z danych uzyskanych w trakcie ostatniej inwentaryzacji zwierzyny na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Na jej podstawie ustalane są plany łowieckie oraz działania ochronne.

Na obszarze 418 tysięcy hektarów lasu żyje obecnie 9,8 tys. jeleni, 36,8 tys. saren, 8,0 tys. dzików i 140 sztuk łosi. Lasy Podkarpacia są też największą krajową ostoją dużych drapieżników: niedźwiedzia (130 szt.), wilka (470 szt.), rysia (240 szt.) i żbika (150 szt.) – wszystkie podlegają ochronie gatunkowej.

Po latach gwałtownego wzrostu spadła wreszcie liczebność lisa, którego naliczono 10,4 tys. osobników (400 mniej niż przed rokiem). Dość licznie występują za to inne mniejsze drapieżniki, jak: kuna (5,4 tys.), borsuk (2,4 tys.), wydra (2,6 tys.), tchórz (3,0 tys.) i jenot (2,1 tys.) – przybysz ze wschodu, będący od kilkunastu lat w ciągłej ekspansji. Ich liczebność dość mocno ogranicza występowanie ptaków, zwłaszcza tych gniazdujących na ziemi. Dlatego między innymi wciąż w regresie są kuropatwy –  9,3 tys.  (w roku ubiegłym naliczono ich 11,3 tys., a w 2010 – 14,3 tys.) i bażanty 17,9 tys. (spadek o 400, w roku 2010 było ich jeszcze niemal 19 tys.). Także populacja zajęcy notuje regres – szaraków naliczono 12,6 tys. (w roku 2011 było 13,3 tys. osobników, a w 2012 prawie 14 tys.).

Spadek liczby żubrów z 300 do 277 sztuk wynika z bezpowrotnego przejścia kilkunastu osobników na stronę ukraińską oraz z upadków naturalnych i chorobowych, między innymi z powodu gruźlicy.
Wciąż szybko przybywa nam bobrów; obecnie jest ich 8,3 tys., podczas gdy rok temu było 7 tys., a przed dwoma laty – 5,3 tys.

- Regres u niektórych gatunków zwierzyny drobnej ma charakter trwały i wynika z wielu uwarunkowań, którym staramy się przeciwdziałać – mówi Edward Balwierczak, dyrektor RDLP w Krośnie. - Natomiast wciąż przybywa nam dzików, jeleni, danieli, a nawet łosi. Aby utrzymać tak wysokie stany zwierzyny, trzeba też ponosić duże nakłady na jej dokarmianie oraz  koszty z tytułu szkód w uprawach rolnych i leśnych.

Na samo zabezpieczenie sadzonek przed zgryzaniem przez jeleniowate nadleśnictwa wydadzą w tym roku aż cztery miliony złotych. W latach ubiegłych było to odpowiednio: 2,7 mln (2009), 3,0 mln (2010) i 3,5 mln (2011).
Coroczne liczenie dzikich mieszkańców naszych lasów ma na celu również ocenę ich kondycji zdrowotnej. Dla łowiectwa stanowi też ważny wskaźnik planowania działań na cały następny sezon hodowlany.

Edward Marszałek
rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
Fot. Piotr Kazimierczak

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."