Śmierć żubrzycy pod Chryszczatą

BIESZCZADY. Badania szczątków żubrzycy padłej przed niemal miesiącem na Chryszczatej w Nadleśnictwie Komańcza nie wykazały poważnych zmian chorobowych w jej organizmie – bezpośrednią przyczyną śmierci

zwierzęcia było uderzenie przez powalone wiatrem drzewo.


Zdarzenie miało miejsce końcem września. Po kilku dniach silnych wichur, 29 września, pracownik naukowy Stacji Badawczej Fauny Karpat z Ustrzyk Dolnych, zajmujący się monitoringiem żubrzych stad, znalazł w lesie pod Chryszczatą tuszę żubrzycy przywaloną tęgim bukiem.
- Oględziny miejsca zdarzenia dokonane zostały przez leśników, lekarza weterynarii i pracownika naukowego. Wstępne ustalenia nie wskazywały na żadne symptomy chorobowe, ale z tkanek żubrzycy pobrano próbki do badań – mówi Edward Orłowski z Nadleśnictwa Komańcza. - Widok połamanych buków, z leżącym pod jednym z nich przygniecionym, martwym żubrem wskazywały, że został on przywalony i zabity przez spadające drzewo. Zwierzęciu, jak widać, nie pomógł nawet wyostrzony zmysł wyczuwania śmiertelnego zagrożenia życia.

Do pozostawionego zezwłoku żubrzycy wkrótce zaczął zaglądać niedźwiedź, potem resztki padły łupem mniejszych drapieżców i ścierwojadów, aż wreszcie w lesie pozostały jedynie bielejące kości.

Tekst: Edward Marszałek
Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
Zdjęcia: Stanisław Kaczor

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."