Wspomnienia Jana Łożańskiego w książce „Orzeł z Budapesztu”

W 1939 roku Jan Łożański wyrusza na front, przekonany, jak wielu jego kolegów, że wojna szybko się skończy. Tak rozpoczyna się pasjonująca historia młodego mężczyzny, żołnierza,

sportowca, którego działania napędzają dwa pragnienia: walki z hitlerowskim okupantem i służby ojczyźnie.

Te pragnienia każą mu najpierw uciec z niemieckiej niewoli, później przedostać się na Węgry, a wreszcie – zrezygnować z marzenia o walce w polskiej armii na Zachodzie na rzecz niebezpiecznej, często niewdzięcznej służby kuriera na trasie Budapeszt–Warszawa. Wspomnienia Jana Łożańskiego czyta się jak powieść przygodową, tym bardziej fascynującą, że napisaną przez życie. Jak w najlepszej powieści, nie brak w nich nagłych, niespodziewanych zwrotów akcji, niezwykłych zbiegów okoliczności, dramatycznych pościgów i ucieczek, a także… pięknych kobiet. Sytuacje humorystyczne sąsiadują z tragicznymi, a proza życia – z momentami niezwykłych wzruszeń i patriotycznych uniesień. To naprawdę niezwykła opowieść zwykłego-niezwykłego człowieka, osnuta na tle wydarzeń wielkiej historii.

JAN ŁOŻAŃSKI. Orzeł z Budapesztu
Autor: Jan Łożański
Ilość stron: ok. 450
Premiera listopad  2012

Jan Łożański ps. „Orzeł”, „Jan Madejski” urodził się w Zarszynie, 4 lutego 1912 r,  Zapalony sportowiec (grał w piłkę nożną, odnosił sukcesy jako bokser) został zawodowym wojskowym. Wybuch II wojny światowej zastał go w plutonie przeciwpancernym 6 pułku strzelców podhalańskich w Samborze. Po klęsce wrześniowej uciekł z niewoli niemieckiej i wrócił do rodzinnego Zarszyna. W grudniu 1939 roku postanowił przez Węgry udać się do polskiego wojska, tworzącego się we Francji. Jednak do służby zaangażowano go już na terenie Węgier – wysportowany, zawodowy żołnierz został kurierem bazy „Romek” w Budapeszcie. Początkowo szedł do Polski przez Tatry, później 45 razy przemierzał trasę „Jaga” – „Kora” (przez Beskid Niski, w okolicach Rymanowa Zdroju). Służbę kurierską pełnił z przerwami do 1945 roku, (przerwy: od grudnia 1941 roku, do końca lata 1942 był kurierem do dyspozycji ks. Łaskiego oraz od jesieni 1943 roku, przez sześć miesięcy przebywał w sanatorium – ciężka choroba płuc). W czasie trudnej i niebezpiecznej służby był dwukrotnie aresztowany przez gestapo, czterokrotnie przez Węgrów. W dniu 19 marca 1945 po zajęciu Budapesztu przez wojska radzieckie został wraz z pracownikami Bazy uwięziony przez kontrwywiad sowiecki. Mimo licznych wojennych przeżyć – ocalał. Gestapo natomiast zastrzeliło jego siostrę – Irenę oraz osadziło w więzieniu na pół roku podeszłego już w latach ojca. W przerwach pomiędzy wyprawami do Kraju studiował na budapeszteńskiej politechnice pod nazwiskiem Jan Madejski. Zapewniało mu to doskonałe alibi i możliwość swobodnego poruszania się na terenie Węgier.

Koniec wojny nie oznaczał dla Jana Łożańskiego powrotu do spokojnego życia. Dotarł do dowództwa II Korpusu w Anconie i tam otrzymał polecenie powrotu na kurierski szlak. Przekraczanie granic ułatwiała mu uzyskana od władz państwowych zgoda na ukończenie studiów w Budapeszcie. Głównym zadaniem kuriera „Orła” po zakończeniu było wyprowadzanie z Polski osób zagrożonych aresztowaniem i rodzin oficerów PSZ na Zachodzie. Aresztowany został 17 lipca 1947 r w Cieszynie przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w Krakowie. Po ciężkim śledztwie w osławionym X Pawilonie skazany został przez Rejonowy Sąd Wojskowy w Warszawie (18 marca 1948 r.) na 15 lat więzienia oraz utratę praw obywatelskich i honorowych na 10 lat. Od jesieni 1948 roku aż do amnestii w sierpniu 1956 r. przebywał w jednym z najcięższych więzień  we Wronkach. Podczas pobytu w więzieniu nawiązał kontakt z Władysławą Litwin z Sanoka i w tym mieście zamieszkał po wyjściu z więzienia.

Jana Łożańskiego poznałam w Sanoku, w 1985 roku, kiedy zaprosiłam go na spotkanie z uczniami (uczyłam wówczas historii w SP-7). Pan Jan bardzo chętnie spotykał się z młodzieżą i potrafił mówić do młodych ludzi. Spotkania z nim były fascynującą lekcją historii; uświadamiały słuchaczom nie tylko bogactwo i dramatyzm wydarzeń II wojny światowej, ale głównie ogromną niesprawiedliwość i krzywdę, jakiej doznali żołnierze AK po zakończeniu wojny. Ponieważ Jan Łożański, w wyniku doznanych urazów głowy podczas przesłuchań, w  starszym wieku był osobą niedowidzącą, zaczęłam spisywać jego wspomnienia. Praca trwała kilka lat. Ostatni rozdział „Żołnierze w sutannach” dyktował mi już w szpitalu, ciężko chory.  Pan Jan mówił, ja zapisywałam, potem w domu porządkowałam notatki, na następnym spotkaniu odczytywałam – znów poprawki i po uzgodnieniu treści rękopis przepisywał na maszynie śp. Tadeusz Kuraś.

Kilka lat spotkań i spisywania wspomnień, a potem także porządkowania zbioru fotografii, były dla mnie bardzo ważne – nie tylko mogłam bliżej poznać wybitnego kuriera, ale dzięki niemu innych przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego.

Jana Łożańskiego odwiedzał Stanisław Marusarz i Stanisław Frączysty (wspomnienia St. Frączystego dołączone są do wspomnień Jana Łożańskiego), a uczestnicząc w I i II Zjeździe Kurierów i Emisariuszy KG ZWZ – AK poznałam i wysłuchałam relacji kurierów i organizatorów łączności KG ZWZ-AK z zagranicą. W II Zjeździe uczestniczyli także „moi” harcerze, z drużyny, która w 1987 przyjęła imię Kurierów Beskidzkich ZWZ – AK.

Niestety, mimo wielu starań, udało się wydać tylko część wspomnień (okres powojenny), cieszę się więc  bardzo, że teraz czytelnik będzie mógł poznać całość fascynującej opowieści o losach jednego z najdzielniejszych żołnierzy.

Krystyna Chowaniec

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."