Minister Boni szuka oszczędności w samorządach. Samorządowcy: to mało realne

PODKARPACIE. Rząd szuka oszczędności  w samorządach. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji chce „odchudzić” administrację samorządową, co może dać oszczędności w wysokości około 1 mld zł rocznie. Resort przygotowuje propozycję zmian, które mogłyby obowiązywać od 2014 roku. Planuje się, że projekt ustawy deregulującej zasady działania samorządów lokalnych w lecie trafi do parlamentu.


Dorota Mękarska

Minister Michał Boni wpadł na pomysł, by gminy i powiaty łączyły się w związki lub stowarzyszenia i stosowały outsourcing usług, np. w ramach księgowości gminnych ośrodków pomocy społecznej. Dzięki nowym przepisom mogłyby też wspólnie rozwiązywać problemy i zarządzać np. komunikacją, szpitalami czy specjalistycznymi  przychodniami na swoim terenie. W praktyce jeden szpital mógłby obsługiwać co najmniej dwa powiaty, tak samo jak specjalistyczne przychodnie.  Nie każda gmina musi też posiadać własną komunikację.

Stosowanie nowych przepisów nie byłoby obowiązkowe, ale resort planuje wprowadzić zachęty finansowe dla samorządów, które skorzystają z takich rozwiązań.

Nowe przepisy mają dać nie tylko wymierne oszczędności, ale również zapobiec brakom kadrowym, z czym, zdaniem ministra Boniego,  mamy obecnie do czynienia w samorządach.

Jeśli łączyć to w ramach jednej gminy
Stanisław Bielawka, wójt gminy Komańcza, z ostrożnością podchodzi do doniesień na temat wprowadzenia nowych przepisów. – To wymaga głębszych przemyśleń – podkreśla samorządowiec, optujący za metodą małych kroków przy wprowadzaniu przepisów deregulacyjnych.

Według wójta Bielawki najlepiej łączyć obsługę jednostek wykonujących różne zadania wewnątrz jednej gminy, np. połączyć gminą księgowość  z księgowością zespołów obsługi szkół i gminnych jednej ośrodków pomocy społecznej. To samo dotyczy obsługi informatycznej, choć w wielu gminach już tak się dzieje. Informatyk obsługujący urząd gminy, często obsługuje też i pozostałe jednostki.

Gminna księgowość to nie tylko kwestia księgowania, ale i stymulowania dochodów – uważa Piotr Błażejowski, wójt gminy Bukowsko . – Nie wyobrażam sobie, by w ten sposób kreować politykę finansową gminy. Uważam, że takie rozwiązania mogą tylko spowodować przyrost administracji, bo całą księgowość i tak trzeba będzie prowadzić i na dodatek wysyłać dokumenty na zewnątrz. Zresztą patrząc z perspektywy 28 lat pracy w samorządzie zauważam, że każda  reforma administracji powoduje  jej przyrost, a nie zmniejszenie.

Większa grupa dostaje lepszą cenę
-Jak poznamy szczegóły, to będzie można dyskutować nad tym, czy te przepisy są realne, czy nierealne – zauważa Andrzej Betlej, wójt gminy Zarszyn.  – Według mnie wspólne prowadzenie księgowości jest mało nierealne, ale gminy mogą współpracować np. organizując przetargi, choćby na dostawę energii elektrycznej, czy  materiałów biurowych. Uzyskuje się wtedy niższą cenę jednostkową, co daje oszczędności w budżecie.

Współpraca w ramach przetargów między samorządami już istnieje. Najlepszym przykładem jest właśnie przetarg na kompleksową dostawę i dystrybucję energii elektrycznej, który z inicjatywy  Krosna ogłosiło wspólnie kilkanaście samorządów.

To absurdalny pomysł
Renata Szczepańska, wójt gminy Cisna, pomysł ministra uważa za absurdalny. – Dziwię się, że minister Boni bierze się za „odchudzanie” samorządów, jeśli ciągle dokładane są nam nowe zadania, za którymi nie idą pieniądze, np. z powodu znowelizowanej ustawy o utrzymaniu porządku w gminach trzeba zatrudniać dodatkowych ludzi. To naprawdę nie są wymysły wójtów, burmistrzów i prezydentów, tylko wynik  nowych zadań, procedur i wymogów ustawowych. Zamiary ministra są,  więc absurdalne – nie kryje pani wójt.

Pomysł dotyczące łączenia księgowości np. ośrodków pomocy społecznej także nie przypadł Renacie Szczepańskiej do gustu. – Prawda jest taka, że w małych gminach koszty księgowości nie są duże. Nie wiem, czy jakakolwiek firma zewnętrzna chciałaby za te pieniądze wykonywać usługę – powątpiewa wójt Cisnej. – Zresztą w gminach i tak ktoś musi wprowadzać dane do księgowania, przygotowywać wyliczenia zasiłków,  księgować faktury, itd.. Ten pomysł jest nietrafiony i niezasadny. Pan minister chyba nie wie, że my tu na dole łatamy dziury i dociążamy naszych pracowników. Świat z perspektywy Warszawy wygląda zupełnie inaczej niż niż tu, na dole.

|
Ergo Hestia

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."