Podejrzany siedzi w areszcie, a gmina musi karmić i doglądać jego bydło

SANOK / PODKARPACIE. Wójt Anna Hałas cieszy się, że bydło, które gmina dostała od sądu pod opiekę, jest rasy mięsnej. Gdyby to była rasa mięsno-mleczna, to trzeba by jeszcze nająć dojarzy. A to kosztuje. Chyba, że pracownicy gminy sami zakasaliby rękawy…

 

Dorota Mękarska

To oczywiście żart, a wójtowi gminy Sanok wcale nie jest do śmiechu. 9 sierpnia b.r. Urząd Gminy w Sanoku otrzymał z brzozowskiego sądu, działającego na podstawie wniosku Prokuratury Rejonowej w Brzozowie, zawiadomienie o obowiązku podjęcia czynności zabezpieczających gospodarstwo i inwentarz żywy należący do tymczasowo aresztowanego Waldemara Sz., mieszkańca Starej Wsi. 40- latek został aresztowany w związku z toczącym się przeciwko niemu śledztwem o molestowanie seksualne małoletniego. W sierpniu na 3 miesiące trafił do aresztu, ale w Pakoszówce pozostawił stado hodowanego przez siebie bydła. Prawie 100 sztuk. Drugie stado znajduje się na terenie powiatu brzozowskiego.

W lecie bydło pasło się na pastwisku

Po otrzymaniu zawiadomienia jeszcze w sierpniu pracownicy gminy udali się do Pakoszówki. Stwierdzili, że bydło przebywa pod gołym niebem. Ma dostęp do wody i obfitość zielonej paszy na pastwisku.

- Sąd działa na podstawie art. 262 par. 1 kodeksu postępowania karnego, który mówi, że w okresie tymczasowego aresztowania ma obowiązek podjąć czynności niezbędne do ochrony mienia i mieszkania aresztowanego. Sąd ten obowiązek scedował na nas – tłumaczy wójt Anna Hałas. – My jednak uważamy, że ten przepis jest niejednoznaczny. Na jego podstawie nie można jednoznacznie sprecyzować, że to gmina ma zająć się tym bydłem.

Gmina wystąpiła więc do właściciela budynków w gospodarczych w Pakoszówce, dzierżawionych przez właściciel stada od mieszkańca Krakowa. Podpisał on oświadczenie, w którym zobowiązał się zabezpieczyć gospodarstwo i inwentarz żywy.

Zbliża się zima, a nie ma zgromadzonej paszy

W zeszłym tygodniu w gminie pojawił się jednak lekarz weterynarii z informacją, że opieka jest niewystarczająca. W gospodarstwie nie ma zabezpieczonej paszy na zimę, a budynki obory nie są przystosowane do warunków zimowych.

Uznaliśmy, że ta opieka przekracza nasze możliwości. Wystąpiliśmy więc 12 września b.r. do Prokuratury Rejonowej w Brzozowie z prośbą o rozważenie zmiany tymczasowego aresztowania na inny lub inne środki zapobiegawcze w celu umożliwienia właścicielowi stada zajęcie się należącym do niego gospodarstwem. Jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi - informuje Anna Hałas.

Gmina już raz „ wtopiła” ponad 20 tys. zł

Dlaczego gmina tak broni się przed opieką nad stadem? Wynika to z przykrego doświadczenia.

Dwa lata temu mieliśmy podobną sprawę w Srogowie Górnym, gdzie chodziło o zabezpieczenie kilku sztuk inwentarza żywego. Koszty wyniosły ponad 20 tys. zł, choć była tam zabezpieczona pasza. Nikt nam tych pieniędzy nie zwrócił – tłumaczy wójt gminy Sanok. – W tym przypadku mamy do czynienia prawie z setką bydła. Do jego obsługi trzeba zatrudnić 3 albo i 4 pracowników. Dzisiaj trudno oszacować, jakie to mogą być koszty, gdyż nie wiemy, jak długo może trwać opieka nad stadem, ale zdecydowanie przekracza ona nasze możliwości finansowe, tym bardziej, że obory są w bardzo złym stanie technicznym. Ich remont oznacza poniesienie dużych nakładów. Będziemy więc konsultować się z prawnikami, jakie są możliwości zwolnienia z tego obowiązku.

Opieka nad inwentarzem w Srogowie Górnym zakończyła się wraz jego sprzedażą, ale wówczas gmina miała na to zgodę sądu.

W przypadku stada z Pakoszówki nie możemy tak zrobić, gdyż nie ma na to sądowej zgody, a gmina nie jest właścicielem bydła – dodaje Anna Hałas.

Nieoczekiwany wydatek to wyzwanie dla skarbnika

Z informacji powiatowego lekarza weterynarii wynika, że stado nie jest w dobrej kondycji. Jedna krowa już padła.

- Obawiamy się roszczeń finansowych ze strony właściciela, choć trudno do końca przyjąć, że to my mamy sprawować opiekę nad jego stadem. Jeśli dostaniemy takie postanowienie sądu, to będziemy się od niego odwoływać, aż do prawomocnej decyzji - zaznacza wójt gminy Sanok. – W przypadku niekorzystnego dla nas rozstrzygnięcia nie będziemy mieli innego wyjścia, jak wypełnić ten obowiązek. Już poinformowałam o tym skarbnika gminy.

 

 

foto: archiwum esanok.pl

|
reklama

Napisz komentarz:

Jeśli chcesz, aby przy Twoim komentarzu pojawił się avatar, zarejestruj swój adres e-mail w gravatar.com.
"UWAGA! Komentarze niezgodne z regulaminem serwisu nie będą publikowane. Zachęcamy do kulturalnego wyrażania opinii na temat artykułów oraz unikania personalnych ataków słownych."